Wykonawca za zaistniałą sytuację obwinia zamawiającego i projektantów.

Rozwiązaniu umowy i przyszłości tej inwestycji poświęcona była wtorkowa konferencja prasowa w świętochłowickim magistracie.
Zgodnie z planami 5-hektarowy staw, który od ponad dwudziestu lat uprzykrza życie okolicznym mieszkańcom, ma przestać być ekologiczną bombą i stać się miejscem rekreacji. Prace rewitalizacyjne ruszyły w marcu br. Wykonawcą było konsorcjum trzech firm: Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe VIG z Dąbrowy Górniczej, Port Service z Gdańska i PPR Complex z Krakowa. Umowa została jednak zerwana.

Prezydent miasta Dawid Kostempski podkreślał na konferencji, że przyczyną zerwania umowy jest niewywiązywanie się przez wykonawcę z przyjętego harmonogramu prac oraz podważanie zaakceptowanego wcześniej przez nią projektu. Wykonawca niejednokrotnie składał obietnice terminowej realizacji zadań objętych projektem, z których następnie się nie wywiązywał – wskazał.

Koszt inwestycji to 30 mln zł. W 85 proc. bezzwrotnie finansowana jest ze środków unijnych. Pozostałą część w 80 proc. stanowi pożyczka z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, a 20 proc. gwarantuje budżet miasta.

"Musimy to przedsięwzięcie uratować i zakończyć skutecznie przy udziale pozyskanych środków unijnych. Nie możemy pozwalać sobie na przestoje. Gmina i nadzór inwestorski wielokrotnie wzywały firmę do podjęcia robót, które niestety nie były podejmowane” - powiedział Kostempski.

"Nierzetelni wykonawcy mogą zdarzyć się przy realizacji każdej inwestycji. Teraz zarówno miasto, jak i Fundusz czeka okres intensywnej pracy. Chcemy ten projekt skutecznie zakończyć. Najważniejsze, że cała ta sytuacja w żaden sposób nie wpływa na możliwość dalszego finansowania projektu” – podkreślił wiceprezes WFOŚiGW Adam Liwochowski.

Jeszcze w tym tygodniu prezydent Kostempski ma spotkać się z przedstawicielami resortów rozwoju regionalnego i ochrony środowiska, aby ustalić harmonogram dalszych działań. Chodzi o zapewnienie terminowości realizacji projektu i utrzymanie finansowania ze środków pochodzących z budżetu UE na niezmienionym poziomie.

Z Kaliny - bezodpływowego, zanieczyszczonego fenolem zbiornika - wydobywa się fetor. Głównym trucicielem były pobliskie zakłady chemiczne produkujące farby i lakiery. W pobliżu stawu usypano hałdę odpadów poprodukcyjnych. Spływające z niej wody skaziły zbiornik.

Rewitalizacja miała zakończyć się do lipca 2015 roku. Zgodnie z projektem ma zostać wybudowana licząca ponad 200 metrów długości szczelna ściana wraz z drenażem odcieków, co ma stanowić barierę oddzielającą staw od hałdy i uniemożliwić dopływ zanieczyszczonych wód do stawu. Woda ma być oczyszczana także poprzez napowietrzanie.

Do tymczasowej kwatery miały zostać odpompowane osady z dna stawu, które później mają zostać wywiezione i spalone. Sama kwatera zostanie zasypana oraz przekształcona w teren rekreacyjny. Ogółem unieszkodliwionych ma zostać co najmniej 20 tys. ton osadów zalegających na dnie stawu.

Firma VIG nie zgadza się z zarzutami Kostempskiego i winą za zaistniałą sytuację obarcza zamawiającego i autorów projektu. Z oświadczenia zamieszczonego na internetowej stronie spółki wynika, że to wykonawca, a nie zamawiający odstąpił od umowy, a bezpośrednią przyczyną było nierozliczenie prac wykonanych do końca lipca. Chodzi o ponad 8 mln zł.

Według prezesa firmy Zdzisława Seweryna, lokalne władze lekceważyły zgłaszane im problemy, które uniemożliwiały uzyskanie oczekiwanego efektu prac. „Na etapie postępowania przetargowego Zamawiający nie udostępnił, a wręcz zataił przed Wykonawcami dokumenty i informacje na temat zanieczyszczenia warstw podosadowych stawu, które po usunięciu osadów (...) powodować będą dalszą emisję fenoli i związków chemicznych do wody, czego skutkiem będzie zanieczyszczenie wtórne stawu” - napisał w oświadczeniu prezes.

Seweryn uważa też, konieczne są zmiany w projekcie i technologii prowadzonych prac. Powołując się na opinie specjalistów napisał, że oczyszczanie wody poprzez aerację grozi wprowadzeniem niebezpiecznych związków do atmosfery, co stwarza zagrożenie dla mieszkańców.
Według magistratu, prace zrealizowane dotychczas przez wykonawcę nie spowodowały zwiększenia stężenia fenoli w powietrzu.

Staw Kalina jest największym akwenem w Świętochłowicach. Jego powierzchnia to ok. 5 ha, ma do 3,5 m głębokości. Powstał na początku XX wieku w wyniku osiadania terenu, spowodowanego płytką eksploatacją węgla. Do początku lat 50. zbiornik był względnie czysty.

(PAP)