Błędy w kartach poparcia unieważniają podpisy pod referendum
W interesie komitetu referendalnego jest zebranie takiej liczby głosów poparcia odwołania burmistrza przed upływem kadencji, by nawet eliminacja części z nich nie skutkowała odrzuceniem wniosku. O błędy w danych osobowych jest bowiem bardzo łatwo. Wystarczy, że na karcie błędnie wpisano numer PESEL albo adres zamieszkania, a głos poparcia będzie nieważny - orzekł WSA w Szczecinie. Trzeba też uwzględnić działania przeciwników referendum.

Przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania władz miasta przed upływem kadencji stanowi wysoce sformalizowany instrument prawny, z którego skuteczne skorzystanie wymaga spełnienia szeregu warunków. Referendum przeprowadza się wyłącznie na wniosek mieszkańców – co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy, przy czym wniosek może dotyczyć odwołania rady oraz wójta (burmistrza, prezydenta miasta), jednego z tych organów lub obu jednocześnie. Zbieranie podpisów poparcia ograniczone jest nieprzekraczalnym i nieprzywracalnym terminem.
Inicjatorzy mają 60 dni od dnia powiadomienia wójta (burmistrza, prezydenta) na zebranie wymaganej liczby podpisów.
Wymogi wobec kart poparcia – każdy element ma znaczenie
Karta poparcia musi spełniać wymogi z art. 14 ustawy o referendum lokalnym. W szczególności musi zawierać informację o przedmiocie zamierzonego referendum oraz informację, że poparcia nie można wycofać. Brak tej ostatniej informacji choćby na jednej karcie stanowi samoistną, nieusuwalną wadę, która uzasadnia odrzucenie wniosku referendalnego.
Mieszkaniec popierający wniosek musi podać na karcie:
- imię,
- nazwisko,
- adres zamieszkania,
- numer PESEL,
- datę udzielenia poparcia.
Wszystkie te dane trzeba potwierdzić własnoręcznym podpisem. Dane oraz podpis powinny stanowić integralną całość.
Wszystkie informacje są jednakowo ważne i nie można ich wartościować na „istotne” i „mniej istotne”. Dopuszcza się jednak pewną elastyczność – możliwe są powszechnie używane skróty nazw miejscowości czy ulic, a drobne błędy pisarskie, które nie uniemożliwiają identyfikacji osoby, nie powinny prowadzić do eliminacji głosu poparcia.
Przeczytaj także: NSA: Brak wotum zaufania nie narusza interesu prawnego wójta
Najczęstsze błędy skutkujące odrzuceniem podpisów
Do typowych przyczyn odrzucania podpisów należą brak własnoręcznego podpisu, brak lub wadliwie podane imię lub nazwisko, brak lub błędny adres zamieszkania, brak lub nieprawidłowy numer PESEL, brak prawa wybierania, dwukrotne udzielenie poparcia przez tę samą osobę czy podpis osoby zmarłej.
Problem wadliwych kart był przedmiotem analizy WSA w Szczecinie w sprawie odwołania burmistrza oraz Rady Miejskiej Nowogardu przed upływem kadencji. Komisarz wyborczy odrzucił wniosek mieszkańców z powodu niewystarczającej liczby prawidłowych podpisów oraz braków formalnych kart poparcia. Na żadnej z 277 kart nie znalazła się informacja o tym, że poparcia nie można wycofać. W przygotowanym formularzu nie uwzględniono również kolumny oznaczonej jako "data złożenia podpisu". Daty zostały naniesione za pomocą datownika niejako poza tabelą, z jej prawej strony, za kolumną zawierającą podpisy mieszkańców.
Komitet: Sąd powinien patrzeć na prawa obywateli
W skardze do sądu administracyjnego komitet referendalny zarzucił komisarzowi, że uznał drobne uchybienia techniczne za wady dyskwalifikujące. Zdaniem skarżących przepisy ustawy o referendum lokalnym powinny być interpretowane z uwzględnieniem zasady in dubio pro libertate, nakazującej preferowanie wykładni korzystnej dla realizacji praw politycznych obywateli.
Podkreślano też, że pojedyncze błędne wpisy mogły zostać dokonane przez osoby trzecie, w tym przez przeciwników referendum, bez wiedzy i woli inicjatora. Odpowiedzialność za takie zachowania nie może być automatycznie przerzucana na organizatora referendum, jeżeli brak jest jakichkolwiek dowodów wskazujących na jego udział.
WSA: Formalizm komisarza nie był nadmierny
WSA nie podzielił zarzutów komitetu referendalnego. Przypomniał, że ustawowe wymogi dotyczące treści kart poparcia są jednoznaczne, a komisarz wyborczy działa w oparciu o przepisy ustawy o referendum lokalnym oraz wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej (tym przypadku załącznik do Uchwały Nr 61/2021 Państwowej Komisji Wyborczej z 24 maja 2021 r. M. P. z 2021 r. poz. 586). Sąd przypomniał, że inicjatorzy referendum musieli uzyskać poparcie co najmniej 10 proc. uprawnionych mieszkańców gminy. W Nowogardzie oznaczało to 1807 prawidłowo zebranych podpisów, tymczasem zebrano jedynie 1236 prawidłowych, czyli o 571 za mało. Sąd uznał więc, że nie było podstaw do zakwestionowania decyzji organu.
Analiza przedłożonych wraz z wnioskiem o przeprowadzenie referendum kart poparcia, protokołu wewnętrznego weryfikacji podpisów poparcia, szczegółowego zestawienia wszystkich błędów stwierdzonych na arkuszach poparcia doprowadziła sąd do przekonania, że nie było podstaw, by kwestionować prawidłowość działania komisarza wyborczego. W szczególności nie można mu postawić zarzutu przesadnego formalizmu, a wskazane przez niego uchybienia nie były "drobnymi błędami formalnymi" czy "omyłkami pisarskimi".
Komisarz wyborczy ma m.in. obowiązek sprawdzić czy: imię i nazwisko podano na karcie w pełnym brzmieniu, czy adres zamieszkania jest zgodny z adresem ujęcia w stałym obwodzie głosowania w Centralnym Rejestrze Wyborców oraz czy podany numer PESEL jest prawidłowy. Konieczne jest również wskazanie daty udzielenia poparcia. Dane te powinny być dokładne, kompletne, aktualne i prawdziwe, co oznacza, że są jednakowo ważne. Wbrew twierdzeniom skarżących, nie ma podstawy normatywnej do wartościowania danych osobowych osób popierających wniosek o przeprowadzenie referendum i przyjęcia, że jedne dane są obligatoryjne drugie zaś uzupełniające czy mniej istotne.
WSA stwierdził, że prawidłowo unieważniono głosy poparcia, w których numer PESEL był niezgodny z danymi CKW, a na kartach brakowało podpisów. Również naniesienie daty za pomocą datownika czy dopisanie jej odręcznie poza tabelą zawierającą dane osoby udzielającej poparcia i jej podpis uniemożliwiało weryfikację, czy osoba udzielająca poparcia wszystkie wskazane dane w tej dacie własnoręcznym podpisem potwierdziła. Ma to doniosłe znaczenie chociażby ze względu na konieczność weryfikacji, czy został zachowany termin zbierania podpisów pod inicjatywą referendalną. Dyskwalifikujący dla komitetu referendalnego był także fakt, że na żadnej z kart poparcia nie znalazła się informacja, wymagana przez ustawodawcę o braku możliwości wycofania swojego głosu.
Odpowiedzialność spoczywa na inicjatorach referendum
WSA podkreślił, że to inicjatorzy referendum ponoszą pełną odpowiedzialność za prawidłowe zebranie podpisów. Dotyczy to także sytuacji, gdy błędne dane mogły zostać wpisane przez osoby trzecie, w tym przeciwników referendum.
Sąd wyraźnie zaznaczył, że obowiązkiem organizatorów jest dochowanie najwyższej staranności i zapewnienie, by wszystkie dane były kompletne, prawdziwe i możliwe do zweryfikowania. W konsekwencji skarga została oddalona.
Wyrok WSA w Szczecinie z 5 lutego 2026 r., sygn. II SA/Sz 888/25





