Pod wnioskiem podpisali się opozycyjni radni PiS, Klubu Spółdzielców i PO. Ich zdaniem, referendum umożliwi starachowiczanom zdecydowanie, czy chcą, aby Wojciech B. - który przyznał się do popełnienia przestępstw - pozostawał "zawieszonym prezydentem", a władzę sprawował w jego imieniu wiceprezydent, czy chcą wyboru nowego prezydenta.

"Mieszkańcy Starachowic nie mogą być pod pręgierzem opinii publicznej za niepopełnione winy, a miasto nie może ponosić odpowiedzialności za nieuczciwych i skorumpowanych urzędników" - podkreślili w uzasadnieniu wniosku jego sygnatariusze.

Jak powiedział przewodniczący starachowickiej rady Zbigniew Rafalski, zgodnie z przepisami, wniosek radnych może trafić na sesję po upływie dwóch tygodni. Konieczne jest zaopiniowanie go przez komisję rewizyjną.

Według ustawy o referendum lokalnym oraz ustawy o samorządzie gminnym, rada miasta może podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania prezydenta - z innych przyczyn niż nieudzielenie absolutorium - przed upływem jego kadencji, na wniosek przynajmniej 1/4 radnych. Uchwałę o referendum musi przegłosować 3/5 rady. W przypadku Starachowic to 14 głosów.

Referendum będzie ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej 3/5 głosujących spośród tych, którzy uczestniczyli w wyborze prezydenta Starachowic.

W 23-osobowej radzie Starachowic zasiada po pięciu radnych Forum 2010 (komitet wyborczy prezydenta), SLD, PiS oraz PO, dwóch przedstawicieli reprezentuje komitet wyborczy "Spółdzielcy", a jeden - były radny PO - jest niezrzeszony.

W opinii szefa klubu radnych PO Tomasza Capały, jest szansa na to, że za ogłoszeniem referendum o odwołaniu prezydenta Wojciecha B. opowiedzą się też przedstawiciele koalicji Forum-SLD. "Sprawa ma bowiem wymiar społeczny; chodzi nie tylko o politykę, lecz przede wszystkim o etykę, honor i moralność" - zaznaczył radny.

Oskarżony o korupcję Wojciech B. wyszedł w marcu z aresztu, po wpłaceniu 75 tys. zł kaucji. Sąd rejonowy zastosował wobec niego także środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych. B. podlega również dozorowi policyjnemu i nie może opuszczać kraju. 26 kwietnia Sąd Okręgowy w Kielcach odniesie się do zażalenia Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie na decyzję starachowickiego sądu o uchyleniu aresztu dla Wojciecha B.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła Wojciecha B. o to, że od 2008 do 2011 roku, gdy pełnił funkcję prezydenta Starachowic, przyjął łapówki od przedstawicieli miejscowych spółek komunalnych w łącznej kwocie blisko 96 tys. zł. Kolejny zarzut to nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Prezydent Starachowic został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia 2011 roku. Pod koniec śledztwa przyznał się do stawianych zarzutów. Przed sądem Wojciech B. zaprzeczył jednak temu, że nakłaniał świadka do składania fałszywych zeznań.

Oskarżenie obejmuje również Justynę Z. z Urzędu Miasta; zarzucono jej pomoc w przekazywaniu łapówki i nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań. Kobieta nie przyznała się do winy. Z kolei Marianowi S., przedsiębiorcy, zarzucono wręczenie łapówki w wysokości 30 tys. zł. On też nie przyznał się do winy. W śledztwie najpierw mówił, że nie dawał łapówek, potem, że dawał kilka razy pieniądze jednemu z prezesów Zakładu Energetyki Cieplnej, m.in. 30 tys. zł na kampanię Wojciecha B.

Dwóch b. prezesów Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach zeznało w procesie Wojciecha B., że przyjęte było, iż szefowie spółek komunalnych dzielili się z prezydentem nagrodami. Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód wszczęła 22 marca śledztwo w sprawie ewentualnej korupcji, związanej z funkcjonowaniem starachowickich spółek komunalnych. W Prokuraturze Okręgowej w Kielcach toczy się postępowanie dotyczące działania na szkodę Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach.

Wojciechowi B. grozi do 10 lat więzienia, Justynie Z. i Marianowi S. - kara do ośmiu lat. Wobec osób, które dawały łapówki i ujawniły ten proceder, prokuratura zastosowała klauzulę bezkarności.

Wojciech B. jest prezydentem Starachowic drugą kadencję. Wywodzi się z PiS, ale już do tej partii nie należy. W ostatnich wyborach kandydował z własnego komitetu Forum 2010. Uzyskał największe poparcie - ponad 64 proc. głosów - spośród wszystkich czterech prezydentów wybranych w Świętokrzyskiem. (PAP)

mch/ eaw/ jra/