Bezpłatny e-book Najczęściej popełniane błędy w zakresie kontroli zarządczej w JST Pobierz e-booka
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Poselskie projekty z OSR poprawią prawo

Koalicja sejmowa sparzyła się na poselskim projekcie, który miał przedłużyć tarcze energetyczne, a dotyczy m.in. wiatraków. Autorzy zmian zapowiadają zmiany, a marszałek Sejmu twierdzi, że teraz każdy projekt poselski będzie musiał zawierać obowiązkowo ocenę skutków regulacji. Przygotuje ją Kancelaria Sejmu. To dobry ruch, bo choć obecnie istnieje taki obowiązek, to traktowany jest po macoszemu.

robert horbaczewski 001

Projekty poselskie były ostatnio traktowane jako wytrych, by przepchnąć w parlamencie, bez konsultacji publicznych coś, co wzbudza kontrowersje lub jest potrzebą chwili. Projekty pisano nierzadko na kolanie, z bardzo powściągliwym uzasadnieniem. Prawo przyjmowano z szybkością wiązki promieniowa laserowego w światłowodzie. Bywało, że to co rano było projektem, wieczorem stawało się ustawą. Sprawozdawcom takich wrzutek legislacyjnych wyrwało się czasami w przypływie szczerości na posiedzeniu komisji sejmowej: „przecież projekt został uzgodniony z Prawem i Sprawiedliwością”. Trzeba oddać sprawiedliwość, że projekty poselskie, to nie tylko domena Zjednoczonej Prawicy. Z takiej możliwości korzystały ochoczo także poprzednie rządy, w tym także Koalicji Obywatelskiej i PSL, bo posiadając większość sejmową, można tym sposobem łatwiej i szybciej uchwalić niewygodną zmianę.

Z poselskim projektem wyrwali się teraz posłowie Koalicji Obywatelskiej i Polski 2050 Szymona Hołowni, których chcą rządzić, a nadal nie mogą. W projekcie, który miał na celu przedłużenie rozwiązań osłonowych wobec obywateli i podmiotów wrażliwych przed podwyżkami cen energii, zaszyto kontrowersyjne przepisy dotyczące ferm wiatrowych. Sukces miał mieć 106 ojców (tylu posłów podpisało się pod projektem), jednak matką porażki została posłanka Paulina Hennig – Kloska, bo posłowie PiS ochrzcili projekt „Lex Kloska”.  

Koalicja sejmowa, ale jeszcze nie rządowa, chce z tej wpadki wyciągnąć wnioski. Szymon Hołownia, marszałek Sejmu zapowiedział, że teraz każdy projekt, który wpłynie do Sejmu, będzie musiał zawierać ocenę skutków regulacji (OSR), także inicjatywy poselskie.

- W Sejmie było z tym różnie, w zależności od klimatu politycznego, ale uznaliśmy za standard, że będziemy zamawiali ocenę skutków regulacji, pogłębioną analizę tego, z czym wiąże się dana ustawa – oświadczył marszałek. Dodał, że OSR będzie zamawiała Kancelaria Sejmu do każdego projektu, który będzie procedowany. Dokument będzie publikowany jako druk sejmowy po to, aby wszyscy mogli się dowiedzieć co wynika z propozycji oraz ile będzie ona kosztowała.

Ocena skutków regulacji to część procedury stanowienia prawa, która polega na ustaleniu przewidywalnych konsekwencji przyjętych rozwiązań prawnych: społecznych, gospodarczych, finansowych i prawnych. Obowiązek przygotowania OSR, jako osobnego dokumentu, obecnie obejmuje tylko rządowe projekty ustaw i rozporządzeń. W przypadku innych podmiotów posiadających inicjatywę prawodawczą (m.in. grupy posłów, komisje sejmowe, obywateli) elementy oceny skutków regulacji powinny znaleźć się w uzasadnieniu projektu. Mówi o tym art. 34 ust 2 regulaminu Sejmu. Ale przepis sobie, a życie sobie. Takich pogłębionych ocen w wielu poselskich projektach próżno szukać.

Zapowiedź marszałka Sejmu to dobry ruch i mam nadzieję, że deklaracja szybko stanie się praktyką. Każda zmiana prawa ma dwa aspekty: polityczny i merytoryczny. Ostatnio, aż nadto, królował ten pierwszy. Doświadczali tego choćby samorządowcy, którzy byli  zaskakiwani nowymi obowiązkami i pytaniem: „A skąd wziąć pieniądze na nowe zadania i ich obsługę?”.

Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy. Tym minusem może być wydłużenie procesu stanowienia prawa. Ale może to dobrze, bo ostatnio mieliśmy nadprodukcję prawa, i bywało, że prawo, które uszyto w jednym miesiącu, trzeba było "cerować" w kolejnym.  

Polecamy prawnicze książki samorządowe