Pocztowy przetarg za 700 mln zł zalicza kolejną wpadkę
Termin składnia ofert w konkursie na dostarczanie listów z sądów mija 26 sierpnia. Ale już wiadomo, że po raz czwarty zostanie przedłużony. W efekcie, grozi to powtórką sprzed dwóch lat, gdy umowę z operatorem podpisano na dwa tygodnie przed rozpoczęciem umowy - pisze Rzeczpospolita.
W opinii Rafała Zgorzelskiego, prezesa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych, Centrum Zakupów dla Sądownictwa nie uczy się na błędach, a to dobra wiadomość dla Poczty Polskiej. Ma bowiem więcej czasu na budowę systemu Elektronicznego Potwierdzenia Odbioru, którym InPost i PGP już dysponuje. PP nie komentuje jednak opóźnień w przetargu.
Zacięta walka o dostarczanie listów sądowych >>>
Jak czytamy w "Rz", ten przetarg sądowy za 700 mln zł, budzi wiele emocji, dlatego niektórzy eksperci uważają, że lepszym wyjściem mogłoby być zdecentralizowanie przetargów tak, by każdy sąd zamawiał usługę na własną rękę. Pojawiają się też pomysły, by to PP dostawała „z automatu" najważniejsze zlecenia pocztowe w państwie.
Co ciekawe, UKE ponownie chce sprawdzić, czy InPost, który obsługuje korespondencję sądów i prokuratur w ramach obowiązującego do końca 2015 r. kontraktu, należycie wykonuje umowę i czy usunął nieprawidłowości.
Źródło: www.rp.pl



