Bezpłatny e-book Ochrona ludności i obrona cywilna w JST - wyzwania i obowiązki urzędników
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

PO: przy tak niewielkiej różnicy ciężko mówić o porażce

Szef klubu PO Rafał Grupiński uważa, że przegranej w wyborach w Elblągu nie można traktować jako porażki. Różnica jest niewielka; zabrakło około tysiąca głosów - mówił. Jego zdaniem kandydatka PO Elżbieta Gelert, która przegrała z PiS walkę o fotel prezydenta miasta, odbudowała zaufanie do Platformy.

wybory 2020
Źródło: iStock

Jak podała Miejska Komisja Wyborcza, według ostatecznych danych prezydentem Elbląga został Jerzy Wilk z PiS. Kandydat PiS otrzymał w II turze 17 266 głosów, czyli 51,74 proc poparcia. Jego kontrkandydatka Elżbieta Gelert z PO otrzymała 16 106 głosów, czyli 48,26 proc. poparcia.

"Gelert w bardzo dużym stopniu odbudowała zaufanie do Platformy. Zabrakło niewiele do szczęścia" - powiedział Grupiński w poniedziałek rano w "Sygnałach dnia" w radiowej Jedynce. Wskazywał, że różnica jest tak niewielka, że nie można mówić o porażce. Powiedział też, że kandydat PiS tak wiele obiecał w kampanii, że trudno mu będzie to zrealizować w ciągu roku.

"Zabrakło około tysiąca głosów, tak jak wynika ze statystyki, co oczywiście zdecydowało o tym, że kandydat PiS-u wygrał te wybory. A złożył też tyle obietnic od obniżenia czynszów po przekopanie Mierzei Wiślanej, że będzie miał kłopot, żeby przez rok to zrealizować" - mówił Grupiński. "Za rok wrócimy z większą skutecznością" - dodał.

Frekwencja w elbląskich wyborach wyniosła 34,69 proc.

Przedterminowe wybory w Elblągu są konsekwencją kwietniowego referendum, w którym mieszkańcy odwołali przed końcem kadencji poprzednie władze: prezydenta Grzegorza Nowaczyka z PO i radę miasta.

Polecamy prawnicze książki samorządowe