Silnik zawył, koła zabuksowały. WSA: Egzaminator słusznie oblał kursanta
Zdający egzamin na prawo jazdy dwukrotnie doprowadził do utraty przyczepności kół podczas ruszania na wzniesieniu. Mimo że samochód nie stoczył się i silnik nie zgasł, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach potwierdził, że manewr został wykonany niezgodnie z techniką kierowania pojazdem. Świadczyło to o utracie kontroli nad pojazdem. A to uzasadniało negatywny wynik egzaminu.

Michał C. w listopadzie 2025 r. zdawał część praktyczną egzaminu w zakresie prawa jazdy kat. B w WORD w Kielcach. Podczas drugiej próby ruszania z miejsca do przodu na wzniesieniu zwiększył obroty silnika (do 4 tys. na minutę), wciskając mocniej pedał przyspieszenia. To doprowadziło do buksowania kół. Zdający otrzymał ocenę negatywną.
Michał C. uważał, że próba powinna być zaliczona. Dlatego zakwestionował ocenę wystawioną przez egzaminatora.
Marszałek i SKO stanęli po stronie zdającego
Marszałek Województwa Świętokrzyskiego przeprowadził analizę nagrania z pojazdu i przyznał skarżącemu rację. Zdaniem organu egzaminator nadinterpretował przepisy rozporządzenia z 24 listopada 2023 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz. U. poz. 2659). Zadanie było wykonane prawidłowo.
Od tej decyzji do SKO odwołał się sam egzaminator. Podkreślił, że egzaminowany dwukrotnie powtórzył ten sam błąd – nadmierne obciążenie silnika. To dowodzi trwałego braku umiejętności w zakresie ruszania na wzniesieniu.
Kolegium utrzymało decyzję marszałka w mocy. Wskazało, że gdyby ustawodawca przy wykonywaniu przedmiotowego zadania miał na uwadze płynne ruszenie - łagodne puszczenie sprzęgła, zwiększenie obrotów silnika - to dałby temu wyraz w ustanowionych kryteriach, tak jak przy wykonywaniu innych zadań. Nie można w tym przypadku też mówić o utracie przez egzaminowanego panowania nad pojazdem, bowiem nie zmienił toru jazdy, jak również nie wyjechał poza wyznaczone miejsce.
Przeczytaj także: Koniec „kursów z kanapy”. Kierowcy zapłacą pięć razy więcej
Prawidłowe wykonanie manewru to nie tylko kryteria z rozporządzenia
Sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach uchylił obie zaskarżone decyzje. Wyjaśnił, że stosownie do art. 51 ust. 1 pkt 2 ustawy o kierujących pojazdami egzamin państwowy jest przeprowadzany w celu sprawdzenia kwalifikacji osoby egzaminowanej, w tym sprawdzenia umiejętności w zakresie zgodnego z przepisami, bezpiecznego, energooszczędnego, sprawnego i nieutrudniającego innym uczestnikom ruchu poruszania się danym pojazdem.
Część praktyczna egzaminu państwowego jest przeprowadzana na placu manewrowym WORD i polega na wykonaniu zadań określonych dla prawa jazdy danej kategorii, zgodnie z techniką kierowania pojazdem i kryteriami oceny określonymi w rozporządzeniu. Osoba egzaminowana w trakcie wykonywania tego manewru po zatrzymaniu pojazdu na wzniesieniu zaciąga albo uruchamia hamulec postojowy, a następnie rusza do przodu, zwalniając go. Kryteria oceny tego zadania są następujące: przy ruszaniu pojazd nie może cofnąć się więcej niż 0,2 m, a silnik nie może zgasnąć.
Osoba egzaminowana uzyskuje pozytywny wynik egzaminu, jeżeli poprawnie wykonała wszystkie zadania, a negatywny - gdy podczas realizacji części praktycznej egzaminu na placu manewrowym dwukrotnie nieprawidłowo wykonała jedno z zadań.
Z przywołanych regulacji, wbrew twierdzeniom organów, wynika że prawidłowe wykonanie zadania "Ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu" wymaga spełnienia zarówno kryteriów wskazanych w rozporządzeniu, jak i uwzględnienia techniki kierowania.
Buksowanie kół świadczyło o utracie kontroli nad pojazdem
Prawidłowa technika kierowania pojazdem może być definiowana m.in. jako zachowanie pełnej kontroli nad pojazdem, w tym właściwe posługiwanie się układem kierowniczym, napędowym i hamulcowym, czy też utrzymywanie toru jazdy w sposób niepowodujący zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Dokonując oceny sposobu wykonania omawianego zadania, nie można też pomijać określonego w art. 51 ust. 1 pkt 2 u.k.p. celu egzaminu praktycznego.
W tej sprawie podczas każdej z dwóch prób wykonania zadania uczestnik doprowadził do chwilowej utraty przyczepności kół do podłoża (poślizgu kół osi przedniej). I to przy dobrych warunkach pogodowych, gdy nawierzchnia nie była mokra (co wynikało z nagrania). Podczas obu prób egzaminowany wyraźnie nadużył pedału gazu oraz nieumiejętnie puścił pedał sprzęgła. Świadczą o tym zarówno wskazania obrotomierza, jak i słyszalne na nagraniu wysokie obroty silnika. Na skutek powyższego pojazd stracił przyczepność kół do nawierzchni (wskazuje na to odgłos ślizgających się kół, tzw. buksowanie).
Zdaniem sądu powyższe świadczyło o chwilowej utracie przez uczestnika postępowania kontroli nad pojazdem. W rzeczywistym ruchu drogowym, na nawierzchni o mniejszej przyczepności (np. po deszczu lub na znakach poziomych), takie zachowanie doprowadziłoby do bocznego zniesienia pojazdu lub całkowitego braku możliwości ruszenia z miejsca.
Buksowanie kół świadczyło o utracie kontroli nad pojazdem
Sąd podkreślił, że umiejętność kontrolowania pedałów przyspieszenia i sprzęgła i ich użycia niewątpliwie wpisuje się zarówno w prawidłową technikę kierowania pojazdem, jak i podstawowe umiejętności w zakresie panowania nad nim. W takiej sytuacji nie można mówić o prawidłowym wykonaniu manewru - zadania, nawet jeżeli pojazd nie cofnął się i silnik nie zgasł. Dlatego akceptacja poglądu organów dałaby zaskakujące rezultaty – tolerowanie braku podstawowych umiejętności prawidłowego kierowania pojazdem.
Skarżący miał zatem rację, konsekwentnie twierdząc, że egzaminowany Michał C. nie posiada podstawowych umiejętności w zakresie panowania nad pojazdem, a ruszenie na wzniesieniu nie było zgodne z techniką kierowania pojazdem. Powyższe musiało skutkowało negatywną oceną wykonania zadania części praktycznej egzaminu na placu manewrowym.
Teraz organy ponownie ocenią sprawę, przy czym będą związane oceną prawną sądu.
Wyrok WSA w Kielcach z 18 czerwca 2026 r., sygn. akt I SA/Ke 182/26










