Szkolenia online Budowle ochronne po zmianach 2026 – nowe obowiązki organów, inwestorów i projektantów 04.11.2026 r., godz. 10:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Bezpańskie rowy - samorządy chcą zmian, ale ministerstwo nie ma rozwiązania

Rowy melioracyjne zarastają, znikają z krajobrazu i coraz częściej nie spełniają swojej funkcji, a w wielu przypadkach nie wiadomo nawet, kto jest za nie odpowiedzialny. Związek Powiatów Polskich proponuje trzy rozwiązania problemu, ale Ministerstwo Infrastruktury żadnego z nich nie popiera. Samorządowcy ostrzegają, że samo przesuwanie odpowiedzialności nie wystarczy. Kluczowe jest wskazanie podmiotu odpowiedzialnego za utrzymanie rowów oraz zapewnienie środków na ich odbudowę i funkcjonowanie.

Rowy melioracja
Źródło: iStock

Związek Powiatów Polskich postuluje o zmiany przepisów, które pozwolą uregulować własność rowów melioracyjnych i określić zasady zarządzania nimi. Wskazuje, że w ewidencji gruntów i budynków (EGiB) zdarzają się sytuacje, w których nieruchomości oznaczone jako „rowy" nie mają wskazanego właściciela, jednocześnie jako posiadacze samoistni wpisane są gminy lub Skarb Państwa. To rodzi problemy praktyczne, bo ani gminy, ani Wody Polskie nie są zainteresowane ponoszeniem nakładów ani zarządzaniem tego typu infrastrukturą. Z kolei rolnicy-właściciele sąsiednich gruntów, nie mając tytułu prawnego, nie podejmują obowiązków wynikających z art. 188 ust. 1 Prawa wodnego.

ZPP pyta, czy Ministerstwo Infrastruktury, które odpowiada za gospodarkę wodną, planuje zmiany legislacyjne pozwalające uregulować kwestie własnościowe tego typu infrastruktury. Jednocześnie wskazuje trzy możliwe rozwiązania:

  • stwierdzenie nabycia własności rowów przez właścicieli nieruchomości przyległych w drodze decyzji wojewody lub starosty, na podstawie rzeczywistego odnoszenia korzyści;
  • umożliwienie dokonywania w takiej sytuacji wpisu własności gminy z urzędu (komunalizacja);
  • wprowadzenie przepisów jednoznacznie określających, że odpowiedzialnym za zarządzanie rowami melioracyjnymi w takich przypadkach jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

ZPP chce się też dowiedzieć czy Wody Polskie wykazują wykonywanie praw właścicielskich Skarbu Państwa do rowów melioracyjnych z wykorzystaniem procedury określonej w art. 258 ust. 10 Prawa wodnego. Zgodnie z nią na wniosek PGW WP właściwy wojewoda stwierdza w drodze decyzji administracyjnej reprezentację PGW WP do konkretnego mienia. W opinii ZPP, Wody Polskie – jako instytucja utworzona do zarządzania praktycznie całością gospodarki wodnej w kraju – wydają się predysponowane do domyślnego sprawowania nadzoru właścicielskiego nad tego typu urządzeniami melioracji wodnej. Związek Powiatów Polskich oczekuje też przedstawienia oficjalnego stanowiska w sprawie statusu własnościowego tych nieruchomości oraz sposobu uregulowania ich sytuacji prawnej.

Czy przepust na rowie melioracyjnym, znajdujący się obecnie pod drogą, nadal jest urządzeniem wodnym, którego prawidłowe utrzymanie może nakazać organ Wód Polskich? - sprawdź w LEX >

Trzeba przedyskutować z ministerstwem

Widząc to, co się z melioracją stało, absolutnie popieram wniosek ZPP, bo rowy melioracyjne, to strasznie zaniedbany temat. Problemy potęgują sytuacje, w których nie do końca wiadomo, czyj jest rów. Zastanawiam się, czy nie powinniśmy rozmawiać jako samorządy o jakimś funduszu specjalnym. Kiedy dochodzi do dużych ulew, widać, że melioracja kompletnie nie działa. Ja bym nawet te trzy opcje dopuścił jako równoważne. Trzeba przedyskutować z ministerstwem, którą opcję wybrać – uważa Piotr Dragan, wójt Gminy Wisznice, zastępca członka Zespołu ds. ds. Infrastruktury, Urbanistyki i Transportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, reprezentujący OPOS.

Dragan zwraca uwagę, że przeszkodą w rozwiązaniu problemu mogą być kwestie finansowe. W przypadku jego gminy to kilkaset tysięcy złotych.

- Nie jest to takie proste. Rząd nie znajdzie takich pieniędzy, ale musimy coś zacząć robić – mówi wójt Wisznic.

Czytaj też w LEX: Nowe zasady legalizacji urządzeń wodnych – zwolnienie z opłaty legalizacyjnej i kar administracyjnych >

Joanna Wons-Kleta, wójt Gminy Pawonków, wiceprzewodnicząca Zarządu Związku Gmin Wiejskich RP, uważa, że stwierdzenie nabycia własności rowów przez właścicieli nieruchomości przyległych w drodze decyzji wojewody lub starosty jest wysoce ryzykowne i może w przyszłości generować wiele problemów.

Jeśli to ma pójść do właścicieli działek prywatnych, to mogą nie mieć interesu, zainteresowania, chęci, żeby o te rowy dbać- uważa Joanna Wons-Kleta. 

Nie popiera też pomysłu wpisu własności gminy z urzędu. Podkreśla, że gminy mają już i tak wystarczająco dużo wydatków. Tym bardziej, że - jak mówi - jest ustawa i spółki wodne dbają o rowy z udziałem finansowym rolników, a gmina nie będzie sobie mogła zapewnić współudziału rolników. Za najbardziej racjonalne rozwiązanie uznaje powierzenie zarządzania takimi rowami Wodom Polskim. Zwraca jednak uwagę, że funkcjonują już spółki wodne, dlatego nie jest jasne, dlaczego to właśnie ten podmiot miałby przejąć te obowiązki. Dodaje, że niewykluczone, iż część powiatów po prostu szuka sposobu na pozbycie się problemu.

Przeczytaj także: Melioracja nadal czeka na systemowe zmiany

 

Kto i z czego ma utrzymywać rowy?

Wątpliwości, co do zasadności rozwiązań proponowanych przez ZPP , ale też odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury ma Mariusz Marszał, zastępca dyrektora Biura ds. legislacyjnych ZGWRP.

Dlaczego próbuje się przerzucić pewną ciągłość w prawie na gminy? Z ramienia Skarbu Państwa odpowiedzialnym jest starosta. Jeżeli są obszary trudne do egzekwowania m.in. z powodu zarządczego, to jaki jest cel zrzucenia z siebie odpowiedzialności i przerzucenia na inne jednostki samorządu terytorialnego? – pyta Mariusz Marszał.

Zwraca uwagę, że spór dotyczy przenoszenia własności rowów na gminy, a nie utrzymania rowów. Własność rowu rozstrzyga o tym, kto figuruje w ewidencji. Utrzymanie rowu rozstrzyga o tym, czy woda ma gdzie odpływać. Ministerstwo odpowiada na pierwsze pytanie, a drugiego nie podejmuje w ogóle. Tymczasem obowiązek utrzymania można nałożyć na wskazany podmiot bez przenoszenia na niego własności – i wtedy nie ma mowy o wywłaszczeniu, tylko o zwykłym obowiązku publicznym. Resort, odrzucając przenoszenie własności z powołaniem się na art. 21 Konstytucji, nie wykazał, dlaczego nie da się rozwiązać sprawy w ten sposób.

Czytaj też w LEX: Prawo pierwokupu przy sprzedaży nieruchomości obejmującej grunt pod śródlądowymi wodami stojącymi (art. 217 ust. 13–18 Prawa wodnego) >

Mariusz Marszał wskazuje, że przekazywanie rowów melioracyjnych gminom nie ma uzasadnienia, skoro za gospodarkę wodną odpowiadają już spółki wodne, Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie i starostowie. Jego zdaniem ewentualne przenoszenie własności na gminy mogłoby być rozważane dopiero po szerokiej debacie, a nie w drodze aktu wykonawczego. Podkreśla też, że przejęcie rowów musi być powiązane z ich stanem technicznym oraz zapewnieniem środków na utrzymanie. Resort tego warunku nie kwestionuje, ale też nie odpowiada, kto ma ten stan przywrócić, skoro sam pisze, że część rowów pozostaje w nieuregulowanym stanie prawnym, a PGW WP nie ma na to środków.

Ktoś musi w końcu zająć się obszarem zlewniowym – i to nie z poziomu gminy, a przynajmniej z poziomu powiatu, a najlepiej województwa. Rów melioracyjny z definicji odwadnia: odbiera nadmiar wody z gruntów. Nawadnianie, o którym pisze resort, wymaga doprowadzenia wody do gruntu, czyli pompowni, sieci nawodnieniowej i przede wszystkim retencji, która zatrzyma wodę na czas suszy. Rów może więc brać udział w nawadnianiu dopiero po uruchomieniu małej retencji – a ta w praktyce nie funkcjonuje, podobnie jak przywrócenie obszarów retencji, którym od dekad nikt się nie zajmuje – wskazuje Mariusz Marszał.

Czytaj też w LEX: Abolicja w prawie wodnym - zasady i procedury >

Resort skupia się na nawodnieniu, ale zapomina o celu publicznym

Krytycznie ocenia też argumentację resortu, który uzasadnia odmowę zmian tym, że rowy służą przede wszystkim prywatnym celom rolniczym (ministerstwo trzykrotnie używa pojęcia nawodnienia). Jego zdaniem takie stanowisko jest niespójne, skoro jednocześnie ministerstwo przyznaje, że urządzenia te pełnią również funkcje publiczne. Zwraca ponadto uwagę na trudną sytuację finansową spółek wodnych, które mają ograniczone możliwości działania, ponieważ rolnicy często nie opłacają składek.

Zdaniem Mariusza Marszała problem wykracza daleko poza kwestie własnościowe. Wiele rowów melioracyjnych zostało zaoranych lub nie spełnia już swojej funkcji, dlatego samo uregulowanie ich statusu w ewidencji nie rozwiąże problemu. Aby zwolnić powiaty z odpowiedzialności, trzeba najpierw przeanalizować stan całego systemu, jego funkcjonowanie oraz przepisy regulujące tę sferę.

Czytaj też w LEX: Kontrole środowiskowe w praktyce – jak się przygotować i nie popełnić kosztownych błędów >

Odpowiedź resortu cztery razy powołuje się na koszty: „znaczne koszty finansowe dla budżetu państwa”, „poważne konsekwencje finansowe”, „koszty ich utrzymania negatywnie wpływałyby na finanse”, „bez znaczącego zwiększenia finansowania”. Ani razu nie podaje przy tym żadnej liczby, modelu ani źródła finansowania. Resort odmawia zmiany własności, nie wskazuje, kto ma utrzymywać rowy, nie wskazuje, za co – i sam przyznaje, że podmiot, do którego odsyła, czyli PGW WP, „w związku z ograniczonym finansowaniem realizuje w pierwszej kolejności zadania priorytetowe”. Odesłanie do podmiotu bez pieniędzy nie jest rozwiązaniem problemu – wskazuje Marszał.

Wytyka, ze największym mankamentem stanowiska resortu jest to, że ogranicza się ono do odrzucenia propozycji ZPP i nie przedstawia jednak własnej koncepcji rozwiązania problemu.

Czytaj też w LEX: Woda odzyskana ze ścieków komunalnych jako nowy zasób dla energetyki. Jak stosować przepisy od 1 stycznia 2027 r.? >

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe