Państwo nie zapłaci za psa zjedzonego przez wilka
Zdarza się, że wilk zabije psa czy żubr zniszczy uprawy. W odniesieniu do zwierząt znajdujących się pod ochroną możliwe działania są ograniczone, ale nie oznacza to, że człowiek ma związane ręce. W razie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia dopuszczalne jest odstraszenie czy nawet zranienie zwierzęcia, bo mieści się w granicach stanu wyższej konieczności - wskazują prawnicy. Odpowiedzialność odszkodowawcza Skarbu Państwa za szkody spowodowane przez dzikie zwierzęta - jest ograniczona.

Na lokalnych portalach często pojawiają się informacje o obecności wilków w pobliżu domów, a także o atakach na zwierzęta hodowlane czy psy. Co jakiś czas pojawiają się plotki o atakach na ludzi, ale w ogromnej większości przypadków nie znajdują one potwierdzenia. Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” podaje, że od objęcia wilków ochroną w 1998 roku, stosując metody naukowe, zidentyfikowało jedynie dwa wilki (oba w 2018 r.), które wykazywały agresję w stosunku do ludzi.
Tym niemniej rośnie lęk przed tymi zwierzętami i pojawiają się pytania o to, co może zrobić człowiek, który czuje się zagrożony przez wilka czy inne zwierzę chronione, np. żubra lub niedźwiedzia i czy może liczyć na odszkodowanie, gdy zwierzęta te wyrządzą mu szkody.
Ochrona oznacza szereg zakazów
Wilk, ryś, niedźwiedź brunatny i żubr są objęte ochroną ścisłą i wymienione w załączniku nr 1 do rozporządzenia w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Obowiązują wobec nich między innymi zakazy umyślnego zabijania, okaleczania i chwytania, niszczenia siedlisk i ostoi służących rozrodowi, wychowowi młodych, odpoczynkowi, migracji lub żerowaniu, niszczenia, usuwania lub uszkadzania schronień oraz umyślnego uniemożliwiania dostępu do nich. Wszystkie te gatunki, również żubr, są dodatkowo oznaczone symbolem (1), co oznacza zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia, niezależnie od pory roku.
- Jeszcze dalej idącą ochronę przewidziano dla wilka, rysia i niedźwiedzia brunatnego, wymienionych także w załączniku nr 4 rozporządzenia: dla wilka i rysia strefa ochrony okresowej obejmuje miejsce rozrodu i obszar w promieniu do 500 metrów od niego, od 1 kwietnia do 31 sierpnia, a dla niedźwiedzia - miejsce gawrowania i obszar w promieniu do 500 metrów, od 1 listopada do 30 kwietnia. Konkretne strefy ustala RDOŚ decyzją administracyjną, a ich ustanowienie wiąże się między innymi z ograniczeniem przebywania ludzi i wykonywania prac – tłumaczy Hanna Cichocka, prawniczka ze stowarzyszenia Prawnicy na rzecz Zwierząt.
Lęk to za mało, żeby zabijać zwierzę chronione
Samo poczucie zagrożenia nie uprawnia mieszkańca do samodzielnego płoszenia, chwytania ani zabijania chronionego zwierzęcia.
- Może on zawiadomić Policję, straż gminną lub urząd gminy o sytuacji wymagającej interwencji, natomiast podmiot podejmujący czynności objęte zakazami ochrony gatunkowej musi uprzednio uzyskać wymagane zezwolenie, chyba że zachodzi prawnie przewidziany wyjątek – mówi Hanna Cichocka.
Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” daje praktyczne rady, kiedy należy działać. „Jeśli mimo solidnego zabezpieczenia inwentarza oraz usunięcia innych czynników przyciągających, takich jak otwarte śmietniki z resztkami jedzenia, w obszarze zabudowanym regularnie pojawia się wilk w ciągu dnia przez kilka-kilkanaście dni, należy podjąć odpowiednie kroki. Szczególnie istotne jest to, gdy zwierzę podchodzi do ludzi na odległość mniejszą niż 30 metrów (nie dotyczy to osób w pojazdach) i nie okazuje strachu. W takiej sytuacji należy niezwłocznie poinformować telefonicznie oraz mailowo właściwy Urząd Gminy oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Jeśli obecność wilka jest powtarzalna, a nie jednorazowa, konieczne może być podjęcie bardziej radykalnych działań zgodnych z obowiązującym prawem” – pisze stowarzyszenie na swojej stronie internetowej.
Na wykonanie czynności objętych zakazami należy uzyskać właściwe zezwolenie. Na płoszenie lub chwytanie tych zwierząt zezwolenie wydaje co do zasady Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, natomiast na ich zabicie lub umyślne okaleczenie - Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Na obszarze parku narodowego organem właściwym jest minister właściwy do spraw środowiska, a jeżeli zezwolenie ma obejmować obszar wykraczający poza granice dwóch województw - GDOŚ.
Jak tłumaczy Hanna Cichocka, uzyskanie zezwolenia nie jest formalnością: wnioskodawca musi wykazać a organ musi ocenić między innymi brak rozwiązań alternatywnych, brak szkodliwości dla zachowania we właściwym stanie ochrony dziko występujących zwierząt oraz ustawowy cel interwencji (np. interes zdrowia lub bezpieczeństwa powszechnego, czy też ograniczenie poważnych szkód w odniesieniu do inwentarza żywego a w przypadku zwierząt objętych ochroną ścisłą tj. jak niedźwiedź, wilk, ryś lub żubr, konieczne wymogi nadrzędnego interesu publicznego).
Niezależnie od ochrony gatunkowej wszystkie zwierzęta kręgowce, a więc niedźwiedź, ryś, wilki żubr podlegają ustawie o ochronie zwierząt, która zakazuje zarówno zabijania, jak i znęcania się, rozumianego jako zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień. Artykuł 6 ust. 1 pkt 8 dopuszcza wykonywanie czynności na podstawie właściwych zezwoleń dotyczących gatunków chronionych, a pkt 5 - usuwanie osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, ale tylko wtedy, gdy nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia.
- Ten ostatni przepis sam w sobie nie uchyla jednak ochrony gatunkowej ani nie daje mieszkańcowi prawa do samodzielnego zabicia chronionego zwierzęcia. Uśmiercenie musi odpowiadać warunkom zezwolenia i wymaganiom art. 33, w tym zasadzie zadawania minimum cierpienia fizycznego i psychicznego; ustawa przewiduje możliwość wykonania go przy użyciu broni myśliwskiej przez osoby uprawnione do jej posiadania – mówi Hanna Cichocka.
Można bronić życia, ale sam strach to za mało
Odrębnie należy oceniać sytuację bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia, którego nie można inaczej uniknąć: działanie człowieka może wówczas korzystać z ochrony wynikającej ze stanu wyższej konieczności, przy uwzględnieniu proporcji między dobrem ratowanym a poświęconym.
- Nie oznacza to, że człowiek zaatakowany przez dzikie zwierzę musi pozostać bierny. Podstawą jest tu jednak nie obrona konieczna, która dotyczy wyłącznie zamachu ze strony człowieka, lecz stan wyższej konieczności z art. 26 Kodeksu karnego. Działa w nim ten, kto ratuje dobro chronione prawem, np. życie lub zdrowie, przed bezpośrednim niebezpieczeństwem, którego nie można inaczej uniknąć. Warunkiem jest to, że poświęcone dobro nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane. Odstraszenie czy nawet zranienie zwierzęcia w obronie życia lub zdrowia mieści się w tych granicach. Profilaktyczne przeganianie wilków spod domu, bez bezpośredniego zagrożenia, już nie - tłumaczy dr Michał Długosz, prawnik, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito.
- Nie wystarczy jednak samo powołanie się na strach - spełnienie tych przesłanek oceniają organy prowadzące postępowanie, a jeżeli sprawa trafi do sądu, również sąd - tłumaczy Hanna Cichocka.
Alternatywą dla zabijania mają być profesjonalne interwencje odstraszające: nowelizacja z 15 maja 2026 r. umożliwiła wydawanie zezwoleń na płoszenie niedźwiedzi, wilków i żubrów przy wykorzystaniu broni gładkolufowej z amunicją niepenetracyjną przez osoby posiadające odpowiednie pozwolenie na broń.
- Zmianę powiązano z rozwijaniem grup interwencyjnych i przenoszeniem w Bieszczady doświadczeń tatrzańskiego modelu postępowania — na ocenę efektów tego rozszerzonego systemu trzeba jeszcze poczekać – wskazuje Hanna Cichocka.
Odszkodowanie nie dla każdego
Wilk, ryś, niedźwiedź brunatny i żubr, a także bóbr europejski, zostały wymienione w art. 126 ustawy o ochronie przyrody jako gatunki, za których szkody Skarb Państwa odpowiada na zasadach określonych w ustawie. Ta odpowiedzialność nie dotyczy jednak wszystkich strat.
Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez:
- żubry – w uprawach, płodach rolnych lub w gospodarstwie leśnym;
- wilki – w pogłowiu zwierząt gospodarskich;
- rysie – w pogłowiu zwierząt gospodarskich;
- niedźwiedzie – w pasiekach, w pogłowiu zwierząt gospodarskich oraz w uprawach rolnych; - bobry – w gospodarstwie rolnym, leśnym lub rybackim.
- Mówiąc prościej: państwo zapłaci, gdy wilk zagryzie rolnikowi owce, niedźwiedź zniszczy ule albo bobry zaleją pole, ale tylko wtedy, gdy szkoda dotyczy gospodarstwa rolnego, leśnego lub rybackiego – tłumaczy Michał Długosz.
Michał Długosz wyjaśnia, dlaczego państwo nie płaci za wszystkie szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta.
- W prawie taka szkoda jest przypadkiem, po łacinie casus fortuitus, a to jedna z najstarszych zasad prawa cywilnego. Przypadek to zdarzenie, którego nikt nie zawinił i którego nie da się przypisać żadnej osobie, jak uderzenie pioruna czy gradobicie. Od czasów rzymskich obowiązuje reguła casum sentit dominus: przypadek odczuwa ten, kogo dotknął. Szkoda zostaje tam, gdzie powstała. Nie jest to przejaw obojętności prawa, lecz jego wewnętrznej logiki. Żeby przerzucić szkodę na kogoś innego, potrzebna jest podstawa: wina (art. 415 k.c.), ryzyko prowadzonej działalności (art. 435–436 k.c.) albo piecza nad zwierzęciem (art. 431 k.c.). Bez takiej podstawy obciążenie kogokolwiek byłoby niesprawiedliwe, bo płaciłby za zdarzenie, na które nie miał wpływu. Atak dzikiego zwierzęcia jest właśnie takim zdarzeniem. Dlatego wyjątki od tej zasady muszą wynikać z ustawy – tłumaczy Michał Długosz.






