Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Mec. Rybak: USC nie mogą prowadzić własnej polityki światopoglądowej

Zapowiedzi burmistrzów czy wójtów, że nie będą dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, budzą poważne zastrzeżenia prawne. Urząd stanu cywilnego nie jest miejscem prowadzenia lokalnej polityki światopoglądowej i powinno to spotkać się z reakcją ze strony rządu – mówi adwokat Klaudia Rybak z kancelarii KBiW Kurpiejewski Budzewski i Wspólnicy. A zainteresowanym sugeruje żądanie odmów na piśmie i składanie skarg do wojewodów, a następnie do sądów administracyjnych.

Klaudia Rybak

Krzysztof Sobczak: Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a potem orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego państwo polskie ogłosiło, głosem przedstawicieli rządu oraz wydanym rozporządzeniem, że uznaje i będzie rejestrować zawarte za granicą małżeństwa par jednopłciowych. Ale burmistrz Zakopanego nie i zapewne już jest albo będzie więcej takich deklaracji, ogłosił, że nie będzie dokonywał transkrypcji takich aktów. Burmistrz tak może? Co to oznacza dla funkcjonowania państwa?

Klaudia Rybak: Zapowiedzi burmistrzów czy wójtów, że podległe im urzędy stanu cywilnego nie będą dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, budzą poważne zastrzeżenia prawne. Urząd stanu cywilnego nie jest miejscem prowadzenia lokalnej polityki światopoglądowej. Rejestracja stanu cywilnego jest zadaniem z zakresu administracji publicznej, wykonywanym na podstawie przepisów prawa, a nie na podstawie deklaracji politycznych organu gminy. Urząd stanu cywilnego nie jest narzędziem lokalnej polityki światopoglądowej. Jeżeli przepisy, rozporządzenie wykonawcze oraz orzecznictwo TSUE i NSA wyznaczają określony standard działania administracji, to lokalny organ nie powinien ogłaszać, że będzie ten standard ignorował.

Czytaj: TSUE: Polska musi uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą>>

Prowadzenie akt stanu cywilnego to zadanie administracji rządowej zlecone samorządom. Czy organ samorządowy może "po swojemu" je realizować?

Rzeczywiście istotne jest również to, że rejestracja stanu cywilnego nie jest „własną sprawą” gminy w takim sensie, w jakim gmina decyduje o lokalnej polityce komunalnej. To obszar, w którym administracja działa w ramach zadań powierzonych jej przez państwo i podlega nadzorowi wojewody. Dlatego publiczne deklaracje lokalnych władz o niestosowaniu określonego kierunku wynikającego z prawa unijnego, orzecznictwa NSA i rozporządzenia wykonawczego mogą prowadzić do nierównego traktowania obywateli w zależności od tego, do którego USC trafią.

Więcej: Prof. Andrzej Wróbel: Zagraniczne małżeństwa jednopłciowe raczej nie mogą liczyć w Polsce na pełnię praw>> 

Jaka powinna być reakcja władzy rządowej? Premier powiedział, że rząd nie będzie interweniował i zasugerował, by zainteresowani rejestrowali takie związki w innych gminach - to jest w porządku?

Oczywiście zainteresowana para może złożyć wniosek w innym urzędzie, bo przy transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego nie zawsze jest związana miejscem zamieszkania. Praktycznie może to być szybsza droga. Ale z punktu widzenia państwa prawa nie powinno być tak, że obywatel musi szukać „przychylnej gminy”, żeby skorzystać z procedury, która powinna być stosowana jednolicie w całym kraju.

 

Czy para z Zakopanego, która jednak chciałaby zarejestrować związek w swoim mieście, może jakoś wymusić na tamtejszym USC transkrypcję aktu małżeństwa? W razie odmowy skarga do wojewody, do sądu administracyjnego? A gdy burmistrz odmówi wykonania wyroku?

Jeżeli kierownik USC odmówi transkrypcji to od takiej decyzji przysługuje odwołanie do wojewody, a następnie skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Jeżeli sprawa nie jest rozpoznawana w terminie, strona może złożyć ponaglenie, a następnie skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego na bezczynność albo przewlekłe prowadzenie postępowania. W praktyce jest to istotne narzędzie szczególnie wtedy, gdy organ nie chce wydać formalnej odmowy, ale faktycznie blokuje transkrypcję. Wojewoda ma tutaj szczególną rolę. Nie powinien być wyłącznie biernym organem odwoławczym. Jeżeli w danym województwie pojawiają się publiczne deklaracje, że urzędy stanu cywilnego nie będą wykonywać transkrypcji określonej kategorii aktów, wojewoda powinien reagować w ramach nadzoru nad realizacją zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego. W przeciwnym razie powstanie praktyka, w której prawo formalnie obowiązuje, ale jego stosowanie zależy od lokalnej decyzji politycznej.

Z wypowiedzi premiera Donalda Tuska wynika, że wojewodowie raczej nie będą interweniować. Stwierdził, że nie chce wojen światopoglądowych i zasugerował zainteresowanym skierowanie się  do innych gmin. To w porządku?

Taka rada, aby „udać się do innej gminy”, może być praktycznie pomocna dla konkretnej pary, która chce szybko załatwić sprawę. Nie jest jednak systemowo satysfakcjonująca. Państwo nie może przerzucać na obywateli ciężaru szukania urzędu, który zastosuje prawo. Jeżeli rozporządzenie zostało opublikowane, wzory aktów zostały dostosowane, a sądy wskazały kierunek wykładni, to administracja powinna zapewnić jednolitą praktykę.

Co więc doradzałaby Pani takie parze np. z Zakopanego?

Takiej parze doradziłabym przede wszystkim, aby działała formalnie. Należy przygotować kompletny zagraniczny akt małżeństwa, tłumaczenie przysięgłe, apostille albo legalizację, jeżeli są wymagane, i złożyć pisemny wniosek o transkrypcję. Jeżeli urząd odmawia, trzeba domagać się decyzji na piśmie z uzasadnieniem. Dopiero wtedy można skutecznie uruchomić kontrolę instancyjną i sądową. Równolegle, jeżeli parze zależy na czasie, można rozważyć złożenie wniosku w innym USC, ale nie rezygnowałabym z kwestionowania odmowy, bo to właśnie takie sprawy będą kształtowały praktykę na przyszłość.

Czytaj: Zagraniczne małżeństwa jednopłciowe już uznawane, ale o pełne prawa trzeba jeszcze walczyć>> 

 

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego