Na ślubach i pogrzebach nie wszystko wolno zagrać
Muzyka podczas uroczystości ślubnych i pogrzebowych jest regulowana przepisami kościelnymi i cmentarnymi, a nietrafiony utwór może być przedmiotem sporu o naruszenie dóbr osobistych jako naruszających kult zmarłego, a nawet kar kościelnych, łącznie z zakazem grania podczas uroczystości w świątyniach. Takich regulacji nie przewidziano przy ślubach cywilnych. Na to, co wypada, nadal duży wpływ mają lokalne tradycje, a mniej jakiekolwiek przepisy.

Istnieją przepisy i wytyczne kościelne określające oprawę muzyczną ślubów i pogrzebów. Ich celem jest zachowanie powagi tych uroczystości. Co do zasady obowiązuje zakaz wykonywania muzyki świeckiej, a repertuar powinien być sakralny lub liturgiczny. W instrukcji Konferencji Episkopatu Polski z 2017 r. o muzyce kościelnej czytamy (pkt 30), że w czasie celebracji liturgii sakramentu małżeństwa należy pilnie wystrzegać się, by pod pozorem podnoszenia okazałości nie wprowadzać do obrzędów czegoś niezgodnego z kultem. Trzeba zachować odpowiednią równowagę pomiędzy śpiewem ludu a muzyką instrumentalną, śpiewem solowym lub chóralnym, tak aby wierni nie byli wyłączeni z czynnego uczestnictwa w śpiewie. Dobór repertuaru wokalnego i instrumentalnego musi odpowiadać charakterowi świętych czynności. Nie wolno odtwarzać muzyki za pomocą urządzeń elektronicznych.
W ostateczności nie zaszkodzi konsultacja z proboszczem, a wiedzę o lokalnych zwyczajach i wymogach posiada też najczęściej obsługujący ceremonię organista. Na większości kursów bądź studiów organistowskich omawia się bowiem kościelne przepisy dotyczące muzyki podczas liturgii.
Kościelne reguły nie tylko na papierze
Śpiewne kontrowersje to nie tylko dyskusja o kościelnym savoir-vivre, ale i realne przypadki dyscyplinowania. Taka sytuacja spotkała zespół z kujawsko-pomorskiego, na który diecezja nałożyła roczny zakaz wykonywania muzyki we wszystkich kościołach podczas ślubów, pogrzebów, uroczystości pierwszokomunijnych, jak i normalnych nabożeństw.
Do Kurii Diecezjalnej Włocławskiej wpłynęło zawiadomienie dotyczące naruszania przez Państwa obowiązujących przepisów liturgicznych w zakresie muzyki kościelnej oraz repertuaru wykonywanego podczas celebracji liturgicznych. Po przeprowadzeniu stosownej weryfikacji informacje te zostały potwierdzone. (…). Niech ten czas będzie okazją do refleksji, zapoznania się z obowiązującymi przepisami Kościoła dotyczącymi muzyki sakralnej oraz do przyjęcia repertuaru odpowiadającego normom liturgicznym na przyszłość – piszą do muzyków w uzasadnieniu decyzji o rocznym zakazie księża Krzysztof Rogala i Janusz Gręźlikowski, kurialni urzędnicy.
Do weryfikacji posłużył m.in. bogaty materiał video, gdyż muzycy chwalili się swoimi występami w mediach społecznościowych. Oprócz tego kurialiści sugerują, aby muzycy przeszli specjalne diecezjalne przeszkolenie w tym zakresie (muzycy ukończyli taki kurs w sąsiedniej diecezji płockiej i legitymują się dyplomem ważnym do maja 2027 r.). Na diecezjalny indeks pieśni zakazanych we Włocławku trafił też utwór „Perfect” Eda Sheerana.
Jest jeszcze za krótko, aby dokonywać jakichś ocen, ale być może instrumentem prawnym wykorzystywanym w takich sytuacjach będą też kościelne kary finansowe, które powróciły nad Wisłę od początku marca br. (pisaliśmy o tym w tekście Kościelne kary finansowe). W przypadku osób świeckich, które są zatrudnione przez Kościół (np. organiści) w umowach o pracę lub kontraktach mogą pojawić się zapisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej, w tym za łamanie kościelnych przepisów muzyczno-liturgicznych.
Cohen tylko przed Ewangelią?
Popularny weselno-ślubny szlagier "Hallelujah" Leonarda Cohena jest dyżurnym przykładem utworu, który nie powinien pojawiać się podczas uroczystości kościelnych. Jest to bowiem jak najbardziej świecka piosenka. Najczęściej słyszymy więc albo melodię albo tylko charakterystyczny refren, gdyż brzmi on najczęściej jako aklamacja przed czytaniem Ewangelii, kiedy i tak trzeba zaśpiewać „Alleluja”, już mniej ważne jednak na jaką nutę. Inne dyżurne przykłady „zakazanych piosenek” na ślubach kościelnych, to utwory The Beatles “All you need is love” oraz „Love Is In The Air”.
Dariusz Barwiński, animator muzyczny ze zdanym egzaminem z liturgii, a jednocześnie ekspert portalu abcslubu.pl, radzi więc, aby trzymać się standardu.
Bo to jednak Msza Święta, a nie cyrk, i tutaj przydałoby się utrzymać sacrum. Można delikatnie spełnić swoje marzenia muzyczne, grając coś innego na początek, czy na koniec, ale zawsze wypada trzymać powagę, styl, jak i prześledzić co to dokładnie za utwór, jak powstał, jaki ma tekst itd. Osobiście, gdybym odkrył, że mój ulubiony kawałek został napisany pod wpływem odurzenia, w dwuznacznych sytuacjach, godzinę przed samobójstwem autora, nie wspomnę już o podejrzanym tekście - to choćby nie wiem, jak piękny byłby to kawałek, nie wstawiłbym go na Mszę, przed ani po Mszy – podkreśla Barwiński na blogu, odradzając z tych względów np. utwór „A whiter shadow of a pale” grupy Procol Harum.
Problemów z muzyką kościelną nie ma podczas zawierania związku małżeńskiego przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego (USC). Co ciekawe, ustawa z 28 listopada 2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. z 2026 r. poz. 393) reguluje ogólnie przebieg ceremonii. Art. 85 zawiera wymóg, aby odbywała się ona „z zachowaniem uroczystej formy”, a goście i świadkowie podczas składania oświadczeń stali, ale na temat oprawy muzycznej milczy. Kierownik USC nie ma też obowiązku zapewnienia oprawy muzycznej młodej parze, choć niektóre urzędy – zwłaszcza te, które mają specjalne sale ślubne – dysponują odpowiednim nagłośnieniem. Tu, jeśli już trzeba wyszukać jakieś zgrzyty, to trzeba sięgnąć do przykładów z zagranicy. Trzy lata temu jedna krewka serbska panna młoda została aresztowana za to, że pobiła didżeja, który na wejście orszaku ślubnego włączył złą (inną niż wcześniej uzgodniona) melodię.
Majestat śmierci niesie większą powagę
Ślub to uroczystość wesoła, na której więcej ujdzie, niż na smutnym i refleksyjnym pogrzebie. „Ostatnia droga” powinna mieć charakter modlitewny i szanować powagę miejsca, stąd brak świeckich melodii przynajmniej w świątyniach. Duchowni generalnie apelują o rezygnację ze świeckich melodii podczas ceremonii w kościele. Odpowiednie zalecenia znajdziemy w instrukcji z 2017 r., choć – co ciekawe - nie są one tak jednoznaczne, jak te ślubne.
Liturgia pogrzebu ma ścisły związek z przeżyciami wiernych, a jej celem jest nie tylko modlitwa za zmarłych, lecz także obudzenie wiary i nadziei uczestników pogrzebu. Wykonywane śpiewy powinny wyrażać nadzieję i wiarę w zmartwychwstanie – czytamy w punkcie 31 tego dokumentu.
Archidiecezja katowicka sporządziła nawet swoją – bardzo bogatą i o różnej skali trudności zarówno dla grających, jak i śpiewających - listę utworów zalecanych na pogrzeby, co ma zapobiec konfliktom i nieporozumieniom.
W praktyce parafialnej nierzadko dochodzi do presji wobec księdza lub organisty odnośnie wykonania świeckiego utworu, opartej na argumencie, że ów utwór był „szczególnie bliski zmarłemu”. Warto przypomnieć tutaj, że przecież istnieje możliwość odtworzenia takiego utworu w oryginale (i nie tylko muzyki, ale i np. poezji, fotografii, filmów itp.) podczas posiłku po pogrzebie lub innych spotkań służących upamiętnieniu zmarłego. (…) Liturgia jest modlitwą, nie „koncertem życzeń”, nawet jeśli intencje są „niewinne”. Istnieje naprawdę duży wybór pieśni i utworów, które właśnie spełniają cele liturgiczne, a jednocześnie nie negują ludzkiego wzruszenia – wręcz je uszlachetniają – pisze Archidiecezjalna Komisja Muzyki Sakralnej w Katowicach.
Mniejsze wymagania stawiane są doborowi repertuaru w domach pogrzebowych, podczas świeckich ceremonii, albo na cmentarzu. Tu repertuar jest szeroki, a co można, a co nie wypada, zależy głównie od wyczucia dobrego smaku uczestników i od rodziny. Nawet w regulaminach użytkowania cmentarzy, kwestia muzyki pogrzebowej nie pojawia się wprost, ale raczej bardzo ogólnie, jako zalecenie uszanowania miejsca pochówku.
Ochrona dóbr osobistych i uczuć religijnych
Kodeks cywilny wymienia wśród dóbr osobistych chronionych prawem (art. 23-24) również kult pamięci osoby zmarłej. Jest on dobrem osobistym osób bliskich zmarłego, obejmującym m.in. prawo do urządzenia grobu, pielęgnacji, odwiedzania, odbywania ceremonii religijnych oraz ochronę przed naruszeniem czci zmarłego. Naruszenie tego dobra osobistego może polegać m.in. na bezprawnym naruszeniu prawa do grobu, znieważeniu zwłok, utrudnianiu pochówku zgodnie z wolą zmarłego lub rodziny, czy też naruszeniu godności ceremonii pogrzebowej. Ochrona ta przysługuje niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach, np. w prawie karnym czy ustawie z o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
Przykładów sporów sądowych, które dotyczyłyby bezpośrednio muzyki wykonywanej podczas pogrzebu, w szczególności w kontekście doboru repertuaru, naruszenia dóbr osobistych osób bliskich zmarłego czy ochrony kultu pamięci osoby zmarłej, jest jednak bardzo mało. Choć Polacy – jeśli chodzi o groby i cmentarze – w sądach kłócili się już prawie o wszystko, to akurat co do muzyki funeralnej, jedyna - jak dotychczas – sprawa sądowa dotyczyła pogrzebu z 1932 r. Na jednym z podkarpackich kirkutów odbywał się świecki pogrzeb lokalnego działacza komunistycznego, a jego partyjni koledzy zaintonowali wtedy "Międzynarodówkę", a zamiast czarnego obicia trumny próbowali ją okryć czerwonym sztandarem. Sąd Najwyższy w wyroku z 1 maja 1933 r. (III K 252/33) jednak ich uniewinnił, choć brak rabina i żałobnego kadiszu nie był tu rozstrzygający.
Nie rozstrzygając tutaj dla braku odpowiednich ustaleń, kwestii, czy kondukt pogrzebowy żydowski, w którym nie bierze udziału duchowny i w czasie którego nie odprawia się ceremonii religijnych, w szczególności modłów, stanowi publiczne wykonywanie obrzędu religijnego - należy stwierdzić, że wystąpienie oskarżonych w czasie pogrzebu, polegające na zamanifestowaniu wspólności organizacyjnej zmarłego i oskarżonych, nie wyczerpuje istoty któregokolwiek z przestępstw przeciw uczuciom religijnym (…). Aczkolwiek bowiem powyższe wystąpienie o charakterze zabarwienia, nie mającym nic wspólnego z obrzędem religijnym jako takim, mogło być uznane za nieodpowiedni sposób zachowania się oskarżonych podczas pogrzebu i w rezultacie nawet wywołać zgorszenie wśród osób, biorących udział w pogrzebie i niepodzielających uczuć oskarżonych, ani sposobu ich zamanifestowania, to jednak wystąpieniu temu brak cech działania, skierowanego wprost przeciw uczuciom religijnym – czytamy w uzasadnieniu.
Poza tą przedwojenną wokandą, nie było w orzecznictwie żadnego innego takiego „muzycznego” przypadku. Nie było też jakichś większych kontrowersji na ten temat w mediach. Sądowego finału nie miała np. głośna sprawa opisywana przez grabarza Roberta Koniecznego w głośnej książce „Moja przyjaciółka śmierć. Kulisy zawody grabarza”.
Chowaliśmy człowieka, który wcześniej był poddany kremacji. Jego syn przekazał nam pendrive’a z piosenką na koniec ceremonii. My zazwyczaj staramy się te nośniki od rodziny sprawdzić - nie po to, żeby kogokolwiek cenzurować, tylko żeby upewnić się, że te pliki na pewno tam są, odpowiednio zapisane i że na pewno zdołamy je puścić - ale tym razem zwyczajnie nie było na to czasu. (…) Jest koniec ceremonii, urna z prochami już w grobie, ja podłączam pendrive’a, uruchamiam głośniki i nagle rozbrzmiewa głos Maryli Rodowicz śpiewającej piosenkę "Łatwopalni" – opisuje Konieczny.
Czytaj też w LEX: Korzystanie z treści GenAI a odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich >
Kulturowe tabu i wyczucie taktu
Na pogrzebach nadal – przynajmniej w Polsce – w dziedzinie muzyki bardziej od przepisów liczy się wyczucie i takt. Specjalny poradnik dla rodzin w sprawie wyboru pogrzebowych akcentów muzycznych przygotował Witold Kucharski, właściciel zakładu pogrzebowego z Warszawy.
Wybierając konkretne utwory na pogrzeb, należy kierować się przede wszystkim szacunkiem do osoby zmarłej oraz troską o spokój bliskich pogrążonych w żałobie. Pamiętając o powadze uroczystości, warto unikać kompozycji o agresywnym brzmieniu, bardzo szybkim tempie oraz kontrowersyjnych lub wulgarnych tekstach, które mogłyby zakłócić atmosferę pożegnania – pisze Kucharski.
Inaczej jest za granicą, gdzie melodie pogrzebowe wywołują szeroką publiczną dyskusję, zwłaszcza przy okazji pochówków osób znanych. Pod koniec 2023 r. w Irlandii odbywał się pogrzeb muzyka Shane'a MacGowana. Lokalny ksiądz Paddy McCafferty nazwał ją skandalem i nadużyciem liturgii katolickiej ze względu na żywiołowe występy muzyczne, tańce i świeckie pieśni w kościele. Występy gwiazd (w tym utwory takie jak znany bożonarodzeniowy szlagier „Fairy Tale of New York”) lepiej nadawały się do świeckiego miejsca niż na nabożeństwo, uznając atmosferę za nieodpowiednią dla mszy pogrzebowej. Nabożeństwo obejmowało radosną muzykę na żywo, a uczestnicy tańczyli, wspominając wokalistę grupy The Pogues. Księdzu nie spodobały się też utwory nawiązujące do miłości, gdyż zmarły nie był – oględnie mówiąc – fanem przestrzegania szóstego i dziewiątego z przykazań Dekalogu. Z medialną krytyką spotkało się też odegranie w kościele utworu „Imagine” Johna Lennona na pogrzebie Jimmy’ego Cartera, byłego prezydenta USA, ze względu na mocno polityczny kontekst utworu.
Czytaj też w LEX: Śluby, rozwody, separacja i związki partnerskie, czyli studium przypadku o tym, jak prawo stara się nadążać za normami społecznymi i rzeczywistością >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.




