- W roku 2019 wszystkich wykrytych przez strażników leśnych przypadków kradzieży drewna było 2260, skradziono ponad 7 tys. m3 drewna o wartości ok. 1,5 mln zł - mówi Krzysztof Trębski ze Straży Leśnej, dodaje, że liczby od lat sukcesywnie maleją. - Dla porównania, corocznie przed Świętami Bożego Narodzenia w ramach akcji „Choinka” strażnicy leśni i policjanci ujawniają średnio 40-50 przypadków kradzieży choinek lub stroiszu (gałązki wykorzystywane do świątecznych dekoracji). Takie przypadki są zliczane w ramach całej kategorii „kradzieże drewna”, nie są jednak wyodrębniane – właśnie ze względu na ich marginalność. Ogólnie mówiąc, zjawisko kradzieży choinek z biegiem lat zmniejsza się i nie jest istotnym problemem - podkreśla.

Po choinkę lepiej nie iść do lasu>>

 

Kradzież niewygodna i nieopłacalna

To skutek rosnącej liczby prywatnych plantacji, skąd zwykle pochodzą drzewka trafiające na rynek. Tymczasem do lat 90. nie było właściwie innego źródła choinek niż Lasy Państwowe - drzewka pochodziły z upraw leśnych lub upraw plantacyjnych.

- Choinkę można było kupić lub „załatwić”. To oznaczało po prostu kradzieże. Samowolne korzystanie z lasu – pozyskiwanie drewna, ściółki, choinek, wypas – to bardzo długa, silnie zakorzeniona tradycja w wielu częściach Polski. Sytuacja bardzo się odmieniła w ostatnim czasie, współczesne choinki żywe pochodzą przede wszystkim z prywatnych plantacji - mówił Rafał Zubkowicz z zespołu ds. mediów w Lasach Państowych. - Podczas gdy na rynek trafia nawet 6 mln drzewek rocznie, to Lasy Państwowe sprzedają ich jedynie ok. 100 tys. Choinki stały się na tyle powszechnie dostępne, a Polacy na tyle zamożni i wygodni, że kradzieże drzewek z lasów stanowią w tej liczbie marginalny odsetek. W porównaniu do sytuacji sprzed dekady mamy za to lawinę problemów z nielegalnym jeżdżeniem po lasach: szarżami quadów, wjeżdżania gdzie się tylko da autami. To przykra strona tego samego procesu: wzrostu zamożności i komfortu życia - tłumaczy.


 


 

Za kradzież choinki na ogół mandat

Za wycięte drzewko grozi mandat w wysokości 500 zł (to z uwagi na wartość przedmiotu kradzieży, kwalifikującą czyn jako wykroczenie). Ale w szczególnych sytuacjach taki czyn może zostać zakwalifikowany inaczej, np. gdy wzrośnie liczba i wartość skradzionych drzewek, dojdzie do poważnych zniszczeń na uprawie leśnej (dojdą koszty jej odtworzenia) lub też drzewko świąteczne zostanie ścięte na terenie objętym ochroną prawną (park narodowy, rezerwat).

 

Eksperci tłumaczą, że w Lasach Państwowych występują dwa okresy, kiedy młode drzewa iglaste są przedmiotem kradzieży: przed świętem Wszystkich Świętych (stroisz do wieńców, dekoracji mogił) i połowa grudnia (choinki). Co roku organizowane są akcje „Stroisz” i „Choinka”, intensyfikując w tych okresach patrole straży leśnej. Szczególnie w miejscach, gdzie mamy świerkowe, jodłowe młodniki o wymiarach „choinkowych”, z dobrym dojazdem, nieodległe od miejscowości. Na takie miejsca strażnicy zwracają szczególną uwagę, ale również instalują fotopułapki, tablice informacyjne, ostrzegawcze. Trzeba dodać, że efektem wzmożonych patroli jest przy okazji ustalenie innych rozlicznych naruszeń prawa: kradzieży drewna, dewastacji, kłusownictwa.

 

Z mocy ustawy o lasach uprawa leśna z „choinkami”, to w ogóle miejsce objęte stałym zakazem wstępu. Dotyczy on upraw leśnych do 4 metrów wysokości. Ta sama ustawa zabrania także wjeżdżania do lasu pojazdami silnikowymi. Jak wskazują leśnicy, dużo ważniejsze niż konsekwencje prawne wycięcia drzewka są ko

- Dla nas ważniejsze niż konsekwencje prawne są konsekwencje przyrodnicze i gospodarcze. Drzewka wycinane z upraw leśnych to egzemplarze około dziesięcioletnie, w które sporo zainwestowaliśmy i które potencjalnie mają rosnąć przez kilkadziesiąt, czy nawet sto kilkadziesiąt lat. Nie sposób ich zastąpić, dosadzając w miejsce wyciętych nowe. Przy tym złodzieje na choinki wybierają drzewka najładniejsze, okazałe, nieuszkodzone, czyli właśnie te, które leśnicy chcieliby widzieć w przyszłości jako dorodne drzewa - podkreślał Rafał Zubkowicz.

 

Czasem przestępstwo

- Po pierwsze można dokonać kradzieży choinki z lasu po dokonaniu jej wcześniejszego, oczywiście bezprawnego, wyrębu. Można także ukraść z lasu choinkę uprzednio wyrąbaną (np. przez służby leśne) lub powaloną (np. przez wiatr - wyjaśnia r. pr. Anna Franusz z kancelarii prawa rodzinnego  - Jeden i drugi czyn, stypizowany w art. 120 Kodeksu wykroczeń, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny, lecz pod warunkiem, że wartość drzewka nie przekracza 500 zł. Warto też pamiętać o tym, że sąd skazując za powyższe wykroczenie orzeka na rzecz poszkodowanego nawiązkę w wysokości podwójnej wartości wyrąbanego, ukradzionego lub przywłaszczonego drzewa. Ponadto, jeśli złodziej nie zwrócił choinki, bądź choinka nie została mu odebrana, niezależnie od nawiązki, musi on zapłacić także jego równowartość - tłumaczy.


Gdy wartość skradzionego drzewka przewyższa kwotę 500 zł, bądź złodziej pokusił się na więcej, niż jedną choinkę, mamy już do czynienia z przestępstwem, uregulowanym w art. 290 Kodeksu karnego. Przewidziana jest za nie kara jak za popełnienie przestępstwa kradzieży, tj. kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Niezależnie od kary, sąd ma też obowiązek orzec o nawiązce na rzecz pokrzywdzonego w wysokości podwójnej wartości drzewa.


- Warto także pamiętać o tym, że odpowiedzialność karna związana jest nie tylko z nielegalnym wyrębem leśnym, bowiem wyrąbanie choinki z posesji sąsiada, a nie z lasu, to także kradzież za które grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, zaś jeśli kradzież połączona była z włamaniem (np. silą otwarto bramę wjazdową na posesję), wówczas kara jest znaczenie wyższa, bowiem wynosi aż do 10 lat pozbawienia wolności - podkreśla prawniczka.

 

 

Choinka bez rodowodu

Prawo nie wprowadza żadnego obowiązku certyfikacji choinek, ale każda osoba, która deklaruje, że nabyła drzewko od Lasów Państwowych powinna być w stanie okazać dokument zakupu - oprócz paragonu będzie to tzw. asygnata, taka jak wydawana nabywcom drewna.

 

 


 

Nie ma też raczej obaw o to, że nabędzie się rzadki i zagrożony gatunek drzewka - polska flora to ok. 40 rodzimych gatunków drzew. Iglastych jest ledwie kilka, z nich ochronie częściowej podlegają cis, limba i kosodrzewina. Żaden z tych gatunków nie bywa jednak używany jako choinka, nie są tak efektowne. Na naturalnych stanowiskach są też bardzo rzadkie, trudno dostępne.