Według wielu komentatorów była zamachem na wolność słowa. Niektórzy politycy chcą zmian w Kodeksie Karnym, które zapobiegłyby w przyszłości podobnym wydarzeniom.
W środę rano do mieszkania Roberta Frycza, autora krytycznej wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego strony antykomor.pl, wkroczyli przedstawiciele ABW i policjanci, którzy przeszukali mieszkanie, zabezpieczyli laptopa oraz inne nośniki danych. Frycz po ich wyjściu zdecydował się na zamkniecie strony antykomor.pl, na której od sierpnia zeszłego roku gromadził materiały o prezydencie. "Nie było moim celem obrażanie prezydenta Komorowskiego, to była strona satyryczna a treści na niej zawarte miały wywoływać uśmiech" - powiedział Frycz na sobotnim briefingu prasowym przyznając, że zamykając stronę kierował się strachem. Frycz na upublicznienie całej sprawy zdecydował się po otrzymaniu wielu wyrazów wsparcia od innych internautów. Jego adwokat Bartosz Kownacki, zapowiedział, że zwróci się do prokuratora generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie sprawy. Podkreślił, że prokurator zadecydował o wkroczeniu do mieszkania przed postawieniem jego klientowi zarzutów.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przedstawiła w niedzielę swoją ocenę prawną dot. gier "Komor-killer" oraz "Komor-szoter" zamieszczonych na stronie antykomor.pl, z której wynika, że "administrator strony mógł dopuścić się popełnienia czynu zabronionego". "Na ww. witrynie internetowej zamieszczony został materiał w postaci dwóch gier komputerowych o nazwie +Komor-killer+ oraz +Komor-szoter+. Wskazane gry polegają na strzelaniu do wizerunku Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego" - napisała w komunikacie przekazanym PAP w niedzielę rzecznik ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska. "Charakter zamieszczonych materiałów w postaci gier komputerowych oraz zdjęć przedstawiających prezydenta RP w sposób znieważający go, oraz upublicznienie tych materiałów za pośrednictwem Internetu, prowadzi do jednoznacznego wniosku, iż administrator strony mógł dopuścić się popełnienia czynu zabronionego opisanego w powyższym artykule" - napisano w analizie.
Akcja ABW wywołała wiele komentarzy. Kontrowersje wzbudziło nie tylko samo zamknięcie strony internetowej, ale także zaangażowanie ABW do przeszukania mieszkania jej autora. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uznał akcję za przejaw atakowania wolności obywatelskich.
Doradca prezydenta Tomasz Nałęcz powiedział, że prezydent przyjął akcję ABW ze zdziwieniem. "To jest bardzo kłopotliwa sytuacja dla prezydenta, bo prezydent blisko 20 lat w PRL-u walczył o wolne słowo, uważając, że wolna Polska jest zbudowana na fundamencie wolnego słowa. Zdania nie zmienił. Wolne słowo ciągle jest gwarancją polskiej wolności" - podkreślił.
Po zamknięciu Antykomor.pl politycy rozważają zmiany w prawie. W niedzielę politycy klubu PJN zapowiedzieli, że jeszcze w tym tygodniu przedstawią w sejmie projekt ustawy likwidującej art. 212 i 135 Kodeksu Karnego. Obecnie w kodeksie karnym obowiązuje zapis (art. 135), że "kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". To przestępstwo ścigane jest przez prokuraturę z urzędu. Również prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz uważa, że należy zmienić prawo dot. karania za znieważenie prezydenta. Podobnie wypowiadał się w sobotę prezydencki minister Sławomir Nowak.
Pytani przez PAP politycy zapowiadają, że propozycjom PJN się przyjrzą. Według Andrzeja Halickiego (PO) zarówno art. 212, jak i artykuły Kodeksu karnego dotyczące znieważenie konstytucyjnych organów państwa "wymagają znowelizowania, doprecyzowania, by nie były stosowane w sposób nadgorliwy". Jednocześnie zastrzegł w rozmowie z dziennikarzami, że powinny istnieć jakieś przepisy chroniące powagę urzędu prezydenta czy premiera. Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski również deklaruje, że ludowcy z uwagą zapoznają się z projektem PJN. Zdaniem posła PiS z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Prawa Człowieka Arkadiusza Mularczyka kwestia odpowiedzialności karnej i cywilnej za publiczne naruszanie dóbr osobistych wymaga w polskim prawie całościowego uregulowania. Jego zdaniem nie należy jednak usuwać z Kk art. 135. Jak powiedział, powinny bowiem istnieć przepisy chroniące powagę konstytucyjnych organów państwa. Marek Wikiński (SLD) opowiedział się z kolei za usunięciem z Kk art. 135.
W Trybunale Konstytucyjnym od 2009 r. czeka wniosek o zbadanie konstytucyjności artykuł 135 par. 2 Kodeksu karnego, mówiącego o znieważaniu prezydenta. Sąd Okręgowy w Gdańsku zadał TK pytanie prawne, czy kwestionowany zapis jest zgodny z gwarantującymi wolność słowa artykułami Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W opinii dla TK Helsińska Fundacja Praw Człowieka napisała, że art. 135 nieproporcjonalnie ogranicza wolność słowa, jest nieprecyzyjny, zbyt restrykcyjny i pozwala prokuraturze na dowolne interpretacje, co może być takim znieważeniem.
Rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska powiedziała PAP, że czynności procesowe wykonano na polecenie prokuratury w Tomaszowie Mazowieckim, która od lutego br. prowadzi w sprawie strony Antykomor.pl śledztwo. "Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie" - powiedziała PAP prokurator Katarzyna Tomczyk. Prokuratura nie wskazywała ABW ani czasu, ani sposobu przeszukania mieszkania i zabezpieczenia nośników danych Roberta Frycza, właściciela strony Antykomor. "Po otrzymaniu materiałów z ABW prokuratura wdrożyła postępowanie, bo uprawdopodobnił się fakt znieważenia głowy państwa" - powiedziała prokurator Elżbieta Cyniak z prokuratury w Tomaszowie Mazowieckim. "Takie przestępstwo jest ścigane z urzędu" - dodała.
Obecnie na stronie Antykomor.pl znajduje się oświadczenie jej autora, że witryna została zamknięta, ponieważ "ktoś najzwyczajniej w świecie doniósł, że na łamach Antykomor.pl publicznie znieważa się prezydenta RP". (ks/pap)