Zbadane ma zostać - jak podaje Onet.pl - czy podczas wojny w Afganistanie Amerykanie dopuszczali się tortur, okrutnego traktowania, naruszania godności osobistej, gwałtów i przemocy seksualnej – głównie wobec cywilów. Organizacje praw człowieka mówią o „kamieniu milowym”.

Tajne więzienia CIA - sprawa wraca po raz kolejny 

To nie pierwsza próba wszczęcia śledztwa w tej sprawie. W kwietniu zeszłego roku MTK odrzucił wniosek, twierdząc, że jest mało prawdopodobne, by jakiekolwiek dochodzenie i ściganie winnych zakończyło się sukcesem. Sędziowie uważali bowiem, że osoby będące celem ataku, w tym władze USA, Afganistanu i talibów, nie będą współpracować. Ta decyzja spotkała się z krytyką. 

 


Teraz zbadane maja być działania i zachowania żołnierzy USA, Afganistanu oraz talibów. Ale w Afganistanie przez lata obecna była zachodnia koalicja, którą współtworzyły również oddziały z Polski.

W lutym 2015 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu odrzucił odwołanie Polski od wcześniejszego wyroku, w którym uznał, że Polska naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka w sprawie więzień CIA. Sędziowie uwzględnili skargi na Polskę złożone przez Palestyńczyka Abu Zubajdę i Saudyjczyka Abd al-Rahim al-Nashiriego. Obaj twierdzili, że w latach 2002-2003 zostali - za przyzwoleniem polskich władz - osadzeni przez CIA w tajnym więzieniu w Polsce, gdzie CIA ich torturowała.

Czytaj: Kary za fałszowanie faktur jak za zbrodnie>>

W wyroku ETPC stwierdził siedem naruszeń przez Polskę konwencji praw człowieka. Uznano, że Polska naruszyła m.in. zakaz tortur i nieludzkiego traktowania, gdyż miała obowiązek upewnić się, czy osoby pozostające pod jej jurysdykcją nie są poddane torturom. Zarazem podkreślono, że tortury skarżących w ośrodku wywiadu w Starych Kiejkutach były "wyłączną odpowiedzialnością" CIA. ETPC uznał też, że Polska nie wywiązała się z obowiązku współpracy z nim, a polskie śledztwo jest nieefektywne. Oddalono skargę tylko co do naruszenia zasady wolności wypowiedzi. Skarżącym przyznano po 100 tys. euro zadośćuczynienia (plus 30 tys. euro Abu Zubajdzie). Trybunał uznał za "wystarczająco przekonujące" twierdzenia skarżących o uwięzieniu i torturowaniu m.in. dlatego, że polski rząd temu nie zaprzeczył.

Polska informowała, że zadośćuczynienie wypłaciła. 

Nie tylko więzienia, także Nangar Khel

To nie jedyna sprawa dotycząca udziału polskich żołnierzy w działaniach w Afganistanie, która była analizowana pod kątem ewentualnej zbrodni wojennej. W sierpniu 2007 r. w wyniku ostrzału z broni maszynowej i moździerza przysiółka afgańskiej wioski Nangar Khel na miejscu zginęło sześć osób, trzy zostały ranne. W wiosce trwało wesele. Okolica była znana polskim żołnierzom, bo wcześniej w pobliżu na minę-pułapkę zastawioną przez talibów wpadł polski rosomak - dlatego miano wysłać tam patrol z oskarżonymi, aby dokonali "demonstracji siły".

O dokonanie zbrodni wojennej zabójstwa cywili oraz ostrzelania niebronionego obiektu prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy: dowódcę zgrupowania, który miał wydać rozkaz, podporucznika - dowódcę patrolu wysłanego na miejsce oraz pięciu podległych mu żołnierzy: chorążego, plutonowego i trzech szeregowych. Był to pierwszy w Polsce po II wojnie światowej proces ws. zbrodni wojennej.

 


W lutym 2016 roku Sąd Najwyższy ocenił, że nie była to zbrodnia wojenna, lecz źle wykonany rozkaz, za co należą się kary w zawieszeniu.