Sprawa wyboru polskiego sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka powraca niczym bumerang, co mniej więcej dekadę, na rok przed upływem kadencji kolejnego sędziego. Można by rzec, że niezwykle rzadko – stąd brak rzetelnej dyskusji na ten temat. Konsekwencje są jednak doniosłe – wybór na kolejną dekadę kształtuje nasz system międzynarodowej ochrony praw człowieka. Jest to więc okazja do tego by wypowiedzieć się jakiego sędziego chcemy a kim nie powinien być, a także czy procedura jego powołania odpowiada wymogom rzetelności i transparentności w praktyce.

Czytaj: MSZ rozpoczyna konkurs na sędziego do Strasburga>>
 

Najwyższy poziom prawniczy i moralny

Zgodnie z art. 21 ust. 1 EKPC, Sędziowie powinni być ludźmi o najwyższym poziomie moralnym i muszą albo posiadać kwalifikacje do sprawowania wysokiego urzędu sędziowskiego, albo być prawnikami o uznanej kompetencji. W okresie sprawowania urzędu sędziowie nie mogą brać udziału w żadnej działalności, która nie daje się pogodzić z niezawisłością, bezstronnością oraz z wymaganiami piastowania urzędu w pełnym wymiarze czasu; wszelkie kwestie wynikające ze stosowania niniejszego ustępu rozstrzyga sam Trybunał.

Spróbujmy zatem powiedzieć kim powinien być sędzia ETPCZ? Naszym zdaniem musi być wybitnym ekspertem z zakresu praw człowieka, pasjonatem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, znawcą i komentatorem orzecznictwa Trybunału. Przyszły sędzia nie może być przeciwnikiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i systemu konwencyjnego. Nie może kwestionować prawnoczłowieczego dorobku w tym zakresie ani koncepcji Konwencji jako „żywego instrumentu”. Nie może wypaczać jej znaczenia oddając zbyt duży margines swobody państwu. Musi rozumieć, że Trybunał to ostatnia deska ratunku dla wielu skarżących, którym zapadający się polski system wymiaru sprawiedliwości ma coraz mniej do zaoferowania. Musi mieć społeczną wrażliwość oraz otwarty umysł.

 


Powinna być to również osoba, która dobrze dogaduje się z ludźmi i będzie świetnie współpracować z prawnikami zatrudnionymi w kancelarii Trybunału inspirując ich i motywując do pracy. Przyszły sędzia ETPCZ powinien rozumieć aktualne problemy, ale także być gotowym do ciężkiej pracy. Procedura skarg przeciwko Polsce powinna przyspieszyć. Uważamy, że wbrew ostatnim trendom dotyczącym ilości wyroków zapadających przeciwko Polsce (10-20), liczba ta powinna być co najmniej pięciokrotnie wyższa. Komunikacje skarg polskiemu rządowi powinny się odbywać maksymalnie w ciągu roku od ich złożenia. Na wyroki nie powinniśmy czekać dekadę.

Na początek trzech kandydatów

Aby zagwarantować te standardy odnośnie sędziego stworzono dwie fazy procedury wyborczej. Pierwsza ma miejsce w kraju – tutaj ma powstać lista trzech zakwalifikowanych kandydatów, spośród których w fazie drugiej Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wybierze sędziego na jedną 9-letnią kadencję bez możliwości ponownego wyboru. Zanim jednak dojdzie do wyboru – w fazie drugiej - specjalnie powołana komisja dokona oceny kwalifikacji trzech kandydatów (wśród których muszą się znaleźć przedstawiciele obu płci), podobnie jak rzetelności krajowej selekcji, zanim Zgromadzenie dokona wyboru. I to właśnie rzetelność krajowej selekcji budzi nasze wątpliwości.

Zdecydują agendy rządowe

Procedurę wyboru reguluje bowiem zarządzenie Ministra Spraw Zagranicznych nr 1 z 13 stycznia 2012 roku zmienione poprzez zarządzenie nr 31 z 2 października 2020 roku. Aktualnie w składzie Zespołu są trzy osoby z MSZ, jedna z: MS, Prokuratorii Generalnej RP oraz Kancelarii Premiera. Zespół obraduje na posiedzeniach zamkniętych. Przewodniczącym, z głosem decydującym jest sekretarz lub podsekretarz stanu w MSZ. W skład zespołu nie wchodzi zatem nikt zajmujący się prawami człowieka w praktyce, bo co prawda jest w nim pełnomocnik MSZ ds. postępowań przed ETPCZ, to jednak bez prawa głosu.

Z procedury wyłączono organizacje pozarządowe nie dając im nawet prawa monitorowania jej przebiegu. Formuła ma być zamknięta bez możliwości wglądu w nabór i przebieg. Nie dowiemy się również o co kandydat jest pytany, jak zostanie sprawdzona wiedza z zakresu praw człowieka. Czy będzie to symboliczne „spotkanie przy kawie i ciastkach”? Nie będzie wiadomo również o co merytorycznie członkowie Zespołu zapytają kandydatów na sędziego ETPC. Jak sprawdzą wskazaną w regulaminie znajomość zagadnień związanych z ochroną praw człowieka?

 


Nietransparentne postępowanie

Publiczność została wyłączona z tej fazy wyboru kandydatów. Dlaczego postępowanie w tym zakresie nie jest transparentne? Czemu nie możemy zadać pytań kandydatom, którzy przez 9 lat mają decydować o skargach przeciwko Polsce? Dlaczego nie poznamy ich motywacji ani planów związanych z prawie dekadą orzekania w Strasburgu? Mimo że sędziowie są wskazywani przez państwo to rozpoznają sprawy jako jednostki we własnym imieniu nie reprezentując państwa. W Strasburgu nie może więc znaleźć się osoba przypadkowa.

W tej sytuacji konieczne jest by w konkursie wzięło udział jak najwięcej dobrych kandydatów, którzy wierzą w prawa człowieka a skarg przeciwko Polsce nie będą chować w zamrażarce. Kandydatów, którzy ponad swoje osobiste poglądy zdają sobie sprawę z ważności i pozytywnego wpływu Konwencji na nasze życie i zmian, które powodują wyroki ETPCZ.

Posiedzenie Zespołu nie jest również jawne ani otwarte dla mediów. Uzasadnienie: osoby niewybrane mogłyby nie czuć się komfortowo, gdyby opinia publiczna dowiedziała się o odrzuceniu ich kandydatur. Argument miałby rację bytu, gdybyśmy nie mówili o prestiżowym stanowisku sędziego europejskiego, lecz o referencie w jednym z podległych urzędów. Ten rzucający się w oczy brak transparentności, a wręcz tajność budzą wątpliwości co do rzetelności oraz wyniku tego postępowania. Uważamy, że opinia publiczna ma prawo poznać wszystkich kandydatów, znać ich poglądy na najważniejsze kwestie związane z ochroną praw człowieka w Polsce.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka, NRA i KIRP próbują monitorować prawidłowość przebiegu naboru, jednak bezskutecznie. W maju apelowali o podjęcie działań legislacyjnych mających na celu zapewnienie właściwej struktury zespołu wybierającego kandydatów na sędziego ETPCZ tak aby to grono eksperckie, o charakterze apolitycznym składającym się z osób o różnym doświadczeniu zawodowym i różnej płci. Jako przykład podano Norwegię, gdzie w skład zespołu wybierającego kandydatów na ETPCz wchodzą przedstawiciele Sądu Najwyższego, Norweskiego Centrum Praw Człowieka,  Norweskiego Narodowego Instytutu Praw Człowieka, norweskiej Izby Adwokackiej a także Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. W skierowanym w maju liście do Ministra Spraw Zagranicznych Helsińska Fundacja Praw Człowieka, NRA i OIRP wnioskowali o wprowadzenie apolitycznego zespołu. W odpowiedzi MSZ wskazało że nie widzi podstaw do zmian w składzie Zespołu. Nie przeszkodziło to jednak by jeszcze kilkanaście dni temu dokonać zmiany zarządzenia – składu Zespołu.

W naszej ocenie, w skład Zespołu powinni wchodzić Rzecznik Praw Obywatelskich (lub jego zastępca), przewodniczący komisji praw człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej i Krajowej Izbie Radców Prawnych, przedstawiciel największej organizacji społecznej zajmującej się prawami człowieka – Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przedstawiciel Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, a także przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Dopiero Zespół w takim składzie mógłby dokonać rzetelnej oceny kandydatów. Nie wierzymy by Zespół w obecnej formule mógł podołać temu zadaniu.

Autorzy:
Monika Gąsiorowska jest adwokatem, członkinią Komisji Praw Człowieka w Naczelnej Radzie Adwokackiej.
Marcin Mrowicki jest adwokatem i doktorem nauk prawnych.