Chodzi o listę wynikającą z przyjętej w grudniu przez Kongres tzw. ustawy Magnitskiego, nazwanej tak na cześć zmarłego w 2009 r. w więzieniu opozycyjnego rosyjskiego prawnika Siergieja Magnitskiego. Pracodawcy 37-letniego prawnika i obrońcy praw człowieka utrzymują, że w dniu śmierci został on dotkliwie pobity przez strażników więziennych.

Administracja USA została zobowiązana przez tę ustawę do nałożenia sankcji na konkretne osoby odpowiedzialne za śmierć adwokata, a także na urzędników podejrzanych o brutalne łamanie praw człowieka. Ustawa umożliwiła jednak rządowi nieujawnianie niektórych nazwisk np. ze względów bezpieczeństwa. Jak potwierdziły w piątek wiarygodne źródła w Departamencie Stanu, powstały dwie listy - jawna i poufna.

"To pierwsza lista Magnitskiego i mamy nadzieję, że nie będzie okazji do następnych, ale będziemy dalej oceniać sytuację w dziedzinie praw człowieka (w Rosji). Prawo jest jasne: nowe nazwiska będą dodawane, jak tylko dostaniemy nowe informacje" - powiedział anonimowy funkcjonariusz Departamentu Stanu, wskazując na możliwość aktualizacji listy.

Zaprzeczył on, że dyplomatyczne czy polityczne względy wpływały na opracowanie listy, znacznie krótszej niż domagali się niektórzy kongresmeni. "Nauczyłem się nie podejmować działań w oparciu o to, jaka, jak nam się wydaje, może być reakcja Rosji. Lepiej po prostu kierować się prawem oraz amerykańskimi interesami i wartościami" - powiedział.

Opublikowana lista liczy 18 osób i nie zawiera prominentnych nazwisk z najbliższego otoczenia prezydenta Władimira Putina. Szesnaście z nich było bezpośrednio związanych ze sprawą zmarłego w więzieniu Magnitskiego (są to funkcjonariusze rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Prokuratury Generalnej, Federalnej Służby Więziennej, Federalnej Służby Podatkowej oraz sędziowie). Dwie pozostałe osoby na liście są powiązane z innymi morderstwami, jak L. Bogatyrow, oskarżany o zabójstwo w styczniu 2009 roku w Wiedniu czeczeńskiego opozycjonisty Umara Israiłowa.

Wszyscy zostali natychmiast, z momentem opublikowania listy, objęci zakazem wjazdu do USA, a ich ewentualne aktywa w USA zostały zamrożone.

Nie ujawniono żadnych danych o poufnej liście, poza tym, że w piątek rano Departament Stanu poinformował o jej treści „odpowiednie osoby” w obu Izbach Kongresu. "Nie mogę podać ani liczby tych osób, ani ich nazwisk. Ale mamy swoje powody, dla których umieściliśmy je na tej liście" – powiedział wspomniany funkcjonariusz. Wyjaśnił, że osoby na poufnej liście są objęte jedynie zakazem wizowym. Nie dotyczy ich sankcja zamrożenia aktywów, jak to jest w przypadku publicznej listy Magnitskiego. "Nie da się zamrozić aktywów poufnie" - dodał.

Twórcy ustawy w Kongresie, a także organizacje pozarządowe apelowały wcześniej do administracji o sporządzenie jak najpełniejszej, obszernej listy, obejmującej kluczowych decydentów. Jeden z autorów ustawy, demokratyczny kongresmen z Massachusetts James McGovern sporządził nawet własną liczącą 280 nazwisk listę i przesłał ją do Departamentu Stanu. W piątek ocenił, że opublikowana lista jest "nieśmiała" i ze "znacznymi brakami".

W odpowiedzi na tę krytykę, źródła w Departamencie Stanu wyjaśniały, że wynika to m.in. z wysokich standardów dowodowych, stosowanych przez Biuro Kontroli Zagranicznych Aktywów (OFAC) Departamentu Skarbu. Czym innym jest domaganie się politycznej odpowiedzialności, a czym innym zamrożenie aktywów indywidualnej osobie, która może taką decyzję prawnie podważyć - wyjaśniano.

Ustawa Magnitskiego była częścią większego aktu prawnego dotyczącego zwiększenia handlu między USA i Rosją. Biały Dom nie był od początku zwolennikiem tej ustawy. Powszechnie przypomina się, że prezydent Barack Obama zgodził się ją podpisać w zamian za zgodę Kongresu na przyjęcie Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Sporządzenie listy było trudnym zadaniem dla administracji. Jak wskazują analitycy, Obamie zależy na poprawie lub przynajmniej niepogarszaniu i tak napiętych stosunków z Rosją. Tuż po przyjęciu ustawy Magnitskiego przez Kongres Rosja w odwecie zakazała adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów. 14 kwietnia, czyli dwa dni po ogłoszeniu sankcji, do Moskwy wybiera się doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Tom Danilon. Oczekuje się, że będzie on zabiegać m.in. o współpracę z Rosją w sprawie dalszej redukcji arsenałów nuklearnych.

Tuż po przyjęciu ustawy Magnitskiego w grudniu Rosja zapowiedziała, że odpowie listą amerykańskich urzędników państwowych, którym zakazany zostanie wjazd na terytorium Federacji Rosyjskiej. Według nieoficjalnych informacji na rosyjskiej "czarnej liście" znajdą się osoby, które naruszyły prawa obywateli Rosji i kilku innych państw na terytorium USA, lub w strefach podlegających amerykańskiej jurysdykcji. Wiadomo tylko, że w wykazie figurują osoby mające związek z więzieniem w bazie Guantanamo na Kubie.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

icz/ jm/