Szkolenie online KSeF dla prawników. Nowe obowiązki kancelarii prawnych 5.03.2026 g. 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Jacek Dubois: Prace Trybunału Stanu są blokowane przez jego przewodniczącą

Działalność sądu mającego ocenić naruszanie konstytucji przez najwyższych funkcjonariuszy państwa, jest wciąż w impasie – przyznaje Jacek Dubois, adwokat, wiceprzewodniczący Trybunału Stanu. W jego ocenie przyczyna leży m.in. po stronie przewodniczącej prof. Małgorzaty Manowskiej, która - jak mówi - wykorzystuje zmieniony w poprzedniej kadencji regulamin, pozwalający jej na paraliżowanie prac tego organu.

jacek dubois 0001

Krzysztof Sobczak: O działalności Trybunału Stanu słyszymy teraz głównie w związku ze sporem o immunitet jego przewodniczącej, prof. Małgorzaty Manowskiej. Będę chciał usłyszeć także o innych pracach, ale najpierw wyjaśnijmy, na jakim etapie jest ta sprawa immunitetowa.

Jacek Dubois: Do Trybunału wpłynął wniosek Prokuratury Krajowej w sprawie podjęcia uchwały w przedmiocie wyrażenia zgody na pociągniecie Przewodniczącego Trybunału do odpowiedzialności karnej. Zgodnie z ustawą decyzje w tej sprawie powinien podjąć Trybunał w pełnym składzie z wyłączeniem osoby, której wniosek dotyczy. Wyłączając się ze sprawy, Pani Przewodnicząca wskazała jako swojego zastępcę do kierowania pracami Trybunału wiceprzewodniczącego Piotra Andrzejewskiego. W międzyczasie do Trybunału wpłynął wniosek obrońcy Pani Przewodniczącej o wyłączenie części sędziów na podstawie przepisów Kodeksu postępowania karnego z uwagi na to, że to oni zawiadomili organ o niedopełnieniu przez Przewodniczącą obowiązków. Ustosunkowując się do tego sędziowie objęci wnioskiem wskazywali jego niezasadność, bowiem w ich ocenie do działalności uchwałodawczej Trybunału, czyli takiej, gdzie wypowiada się on w kwestii immunitetów, nie stosuje się posiłkowo przepisów o wyłączeniu. Tu bowiem jest konstrukcja podobna jak przy uchylaniu immunitetów w Sejmie, gdzie nie istnieje instytucja wyłączenia i w kwestii uchylenia immunitetu decydują wszyscy członkowie izby. Jest to logicznie, bowiem w innym przypadku, gdyby jakiś członek Trybunału dopuścił się czynu zabronionego, na przykład naruszył czyjąś nietykalność, co nie jest sytuacja wymyśloną, w obecności innych sędziów, nie byłoby możliwe podjęcie uchwały w sprawie uchylenia jego immunitetu, gdyż jako świadkowie czynu musieliby być oni wyłączeni od jego rozpoznania i nie można by było podjąć decyzji. 

Czytaj: Trybunał Stanu wyłączył 12 sędziów TS ze sprawy dot. immunitetu Manowskiej>> 

 

No i w sprawie immunitetu prof. Manowskiej decyzji nie ma.

Wolą sędziów było postawienie tej kwestii przed pełnym składem Trybunału i po udzieleniu odpowiedzi na pytanie prawne podjęcie merytorycznej decyzji. Niestety, wiceprzewodniczący Piotr Andrzejewski do tego nie dopuścił, gdy odroczono posiedzenie Trybunału w pełnym składzie, co było transmitowane przez media, on w trzyosobowym składzie, którego ustawa w tym trybie nie przewiduje, podjął decyzję o umorzeniu postępowania. Prokuratura złożyła w tej sprawie ponownie wniosek, a ja jako drugi wiceprzewodniczący, wzywałem Piotra Andrzejewskiego do zwołania posiedzenia Trybunału pełnym składzie. Niestety nie wywiązał się on z tego prawnego obowiązku, umarzając równocześnie postepowanie jednoosobowo, do czego nie był uprawniony, z kuriozalnym uzasadnieniem, że wniosek prokuratury pochodzi od osoby nieuprawnionej. Te niezgodne z procedurą rozstrzygnięcie mógłby uchylić jako sprzeczne z prawem, Trybunał w pełnym składzie. 

Czytaj: Znani prawnicy w nowym Trybunale Stanu>> 

 

Tylko trzeba zwołać takie posiedzenie.

No właśnie. A problem polega na tym, że posiedzenie Trybunału może zwołać przewodniczący albo starszy wiekiem zastępca. Pomimo, że taki obowiązek nakłada na nich ustawa i wniosek o zwołanie Trybunału Stanu złożyli jego sędziowie, przewodnicząca i jej zastępca konsekwentnie nie wywiązują się z tego obowiązku. W związku z niewypełnianiem tego obowiązku prokuratura prowadzi obecnie kolejne postepowania. Ja zaś w tej sprawie, kierując do przewodniczącej i jej zastępcy pisma by postępowali zgodnie z prawem, mam wrażenie, że „piszę na Berdyczów”.

Ze strony tej grupy sędziów Trybunału Stanu, która próbuje nie dopuścić do rozpatrzenia wniosku o uchylenie immunitetu przewodniczącej, widać dużą determinację i „pomysłowość prawną”. Czy po drugiej stronie jest równie zdeterminowana grupa, by doprowadzić tę sprawę do końca?

Dostrzegam w pytaniu o „pomysłowość prawną” cudzysłów, jednak sprawę trzeba postawić jasno. Kwestia wyrażenia zgody na pociągnięcie przewodniczącej do odpowiedzialności karnej należy do Trybunału w pełnym składzie, a nie grupy sędziów działających w składzie nieznanym ustawie lub jednoosobowo do przewodniczącego. Tu nie mamy do czynienia z „pomysłowością prawną” tylko z niestosowaniem prawa i niewykonywaniem przez wiceprzewodniczącego jego obowiązków. Miał on obowiązek zwołać posiedzenie Trybunału w pełnym składzie i z tego obowiązku się nie wywiązał. Determinacja w niestosowaniu prawa to działanie wychodzące poza pojęcie postępowania zgodnie z prawem. Z drugiej strony sędziowie Trybunału są zdeterminowani by Trybunał działał w oparciu o obowiązujące przepisy i wykonywał swoje obowiązki, czyli podjął merytoryczną decyzję w sprawie wniosku o pociągniecie przewodniczącej do odpowiedzialności karnej. Jako wiceprzewodniczący wysłałem do pana sędziego Piotra Andrzejewskiego kilka pism, wskazując na bezprawność jego działań i wzywając do zwołania posiedzenia w pełnym składzie. Niestety pan Andrzejewski milczy. Nie ustajemy w próbach zwołania zgromadzenia pełnego składu Trybunału.

Czytaj: Sędzia Andrzejewski domaga się podpisu prok. Barskiego pod wnioskiem o ukaranie prof. Manowskiej>

Czy w takiej sytuacji, gdy przewodnicząca Trybunału nie jest de facto zainteresowana podjęciem przez ten organ jego konstytucyjnych obowiązków, można liczyć na jakieś wyroki? Trybunał może działać niezależnie od woli przewodniczącego?

To jest zupełnie inna kwestia. W sprawach orzeczniczych, czyli skierowanych do niego przez oskarżycieli sejmowych, nie orzeka Trybunał w pełnym składzie, tylko jest wybierany określony ustawą skład. To przewodniczący składu podejmuje decyzje związane z organizacją procesu, choć regulamin jest skonstruowany tak, że wiele decyzji pozostawionych jest do decyzji przewodniczącego Trybunału. To Pani Przewodnicząca w trakcie zeszłej kadencji przygotowała regulamin dający jej uprawnienia umożliwiające paraliżowanie pracy Trybunału, co jest przedmiotem odrębnego sporu. Jako członkowie Trybunału próbujemy uchwalić nowy regulamin, ale Pani Przewodnicząca to uniemożliwia, odmawiając zwołania Trybunału w pełnym składzie. Tego dotyczą m.in. zarzuty, które chce jej postawić prokuratura. Sytuacja jest kuriozalna - przewodnicząca nie wykonuje swoich obowiązków, a przygotowany przez nią regulamin nie daje możliwości przeciwdziałania jej bezczynności. Osobie niestosującej prawa przekazano całkowitą kontrolę nad organem konstytucyjnym. W chwili obecnej do Trybunału została skierowana jedna sprawa pana Macieja Świrskiego, sędziowie mający ją rozpoznać zostali wylosowani, a składowi przewodniczy dr Marcin Radwan-Rohrenschef. Obecnie Trybunał zajmuje się rozpatrywaniem wniosków stron o wyłączenie członków składu. Gdy zostaną one rozpoznane, sprawa trafi na wokandę. Czas pokaże, czy praca składu nie będzie zakłócana.

Czytaj: Dr Radwan-Röhrenschef: Jeszcze wierzę, że Trybunał Stanu wypełni swoją rolę>> 

Trybunał Stanu nie ma, mówiąc oględnie, bogatego dorobku orzeczniczego. Czy jednak można się tego spodziewać od organu kreowanego politycznie? Nawet jeśli trafiają do niego wybitni prawnicy?

To prawda. Trybunał nie rozpatrywał wielu spraw. W okresie międzywojennym sprawa ministra Czechowicza nie została rozstrzygnięta. Potem dwa wyroki skazujące w aferze alkoholowej i umorzone postępowanie w sprawie ministra Wąsacza. Ta bezczynność nie jest jednak zawiniona przez sam Trybunał. Tu, podobnie jak w sądzie karnym, obowiązuje zasada skargowości. Trybunał rozpatruje te sprawy, które zostaną wniesione do niego przez uprawnionego oskarżyciela. O postawieniu kogoś przed Trybunałem decyduje Sejm i to sejmowi oskarżyciele kierują akt oskarżenia do Trybunału. To powoduje, że decyzje o tym, czy ktoś stanie przed Trybunałem, jest często decyzją polityczną. Nie jest to najlepsze rozwiązanie prawne, gdy decyzje o tym, czy ktoś zostanie oskarżony o delikt konstytucyjny, podejmują sami politycy, czyli często ludzie bezpośrednio zainteresowani rozstrzygnięciem.

Czy jeśli nawet w Trybunale powstałyby warunki do normalnej pracy, to czy miałby on co rozpatrywać? Pod adresem polityków z minionych dwóch kadencji, także wobec prezydenta, formułowane były liczne zarzuty dotyczące łamania konstytucji, ale o formalnych wnioskach coś nie słychać.

To nie jest pytanie do sędziego Trybunału, bo jego członkowie nie mają wpływu na to, jakie sprawy będą przez niego rozpatrywane. Jak mówiłem, to jest decyzja Sejmu albo Zgromadzenia Narodowego. Członkowie Trybunału nawet nie powinni się wypowiadać co do konkretnych spraw, bo to mogłoby być uznane jako element przedsądu. Zadaniem Trybunału jest rozstrzyganie spraw w przypadku wniesienia oskarżenia o delikt konstytucyjny. Trybunał może rozstrzygać również w przypadku oskarżenia osób, które odpowiadają przed Trybunałem Stanu za popełnione przestępstwa, jednak do tego uprawnione są też sądy powszechne i w tych sprawach funkcje oskarżycielskie może wykonywać prokuratura. Wyłączność kognicji Trybunału dotyczy deliktu konstytucyjnego. Tylko jak już wspomniałem, decyzje w takim przypadku o postawienie kogoś w stan oskarżenia podejmuje Sejm, a więc poza podejrzeniem naruszenia prawa musi być taka wola polityczna i większość sejmowa, która ją poprze. Była na przykład próba postawienia przed Trybunałem Stanu ministra Zbigniewa Ziobro, ale wniosek ten nie znalazł wtedy poparcia wymaganej większości. O to, kogo zdecyduje się oskarżyć uprawniony do tego organ, trzeba pytać polityków. Jest oczywiście pytanie, czy ta konstrukcja jest prawidłowa, czy o postawieniu osób przed Trybunałem za popełnienie deliktu konstytucyjnego powinni decydować politycy posiadający często w takiej decyzji określony polityczny interes, czy też inny organ od polityków niezależny.

 

Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, któremu przypisywano długą listę deliktów konstytucyjnych, ma na razie tylko zarzuty karne w jednej sprawie. Czy zgadza się Pan z opiniami, że na drodze karnej możliwe byłoby w wielu przypadkach skuteczniejsze rozliczenie polityków łamiących konstytucję, niż w trybie odpowiedzialności konstytucyjnej?

Nie chcę wypowiadać się na temat konkretnej osoby, która potencjalnie przed Trybunałem może zostać postawiona. Mogę tylko powiedzieć, że droga karna ma tę zaletę, że w niej podejmują decyzje prawnicy, a nie politycy. Przynajmniej tak to powinno wyglądać, a więc decyzja powinna być wynikiem merytorycznej oceny, czy doszło do naruszenia prawa z pominięciem interesu politycznego. Jednak doświadczenia lat minionych nauczyły nas, że decyzje prokuratora wielokrotnie były wynikiem decyzji politycznych, a nie ocen prawnych. To jednak już zupełnie inna kwestia i zagadnienie dotyczące rozdzielenia politycznej funkcji ministra sprawiedliwości od funkcji prokuratora generalnego.

Czy należy zmierzać do zmian w zakresie odpowiedzialności konstytucyjnej? A jeśli to obecnie niemożliwe, bo wymagałoby zmian w konstytucji, to uzasadnione byłoby „zastępczo” wprowadzanie jakiś nowych rozwiązań w prawie karnym?

Kształt i sposób działania Trybunału Stanu uregulowany jest w Konstytucji i ustawie o Trybunale Stanu, a zatem zmiana jego kształtu wymagałaby konsensusu politycznego. Natomiast wydaje mi się, że dotychczasowe doświadczenia wskazują, że powinno dojść do zmian.
Po pierwsze, decyzja o postawieniu kogoś przed Trybunałem powinna być wyjęta z rąk polityków, bo niestety interes polityczny i prawo bardzo często się rozmijają. Kolejna kwestia to sposób wyboru członków Trybunału Stanu. Obecnie trafiają tam byli politycy związani z poszczególnymi partiami. Prawo zaś powinno być rozdzielone od polityki. Jesteśmy obecnie świadkami dyskusji o niezawisłości sędziowskiej i zasadach powoływania sędziów. Nie tylko w odniesieniu do sadów powszechnych, ale również sposób kreowania innych trybunałów powinien takie zagrożenia eliminować. Co do rozwiązań karnych wydaje mi się, że obecny kształt przepisów Kodeksu karnego daje pełną możliwość podejmowania działań prawnych przeciwko politykom naruszającym prawo. Decyzje o tym, czy takie postępowania zostaną wszczęte, zależą od prokuratury. Im bardziej wpływy polityków na prokuraturę będą ograniczone, tym większa szansa, ze decyzje w takich sprawach będą wynikać jedynie z ocen prawnych.

 

Polecamy książki prawnicze