Lex Flex - Promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Stawki biegłych za niskie, część ratuje się zawyżaniem godzin pracy

Niskie stawki godzinowe biegłych prowadzą z jednej strony do ich exodusu z zawodu, a z drugiej - do zawyżania przez niektórych z nich czasu pracy przeznaczonego na sporządzanie opinii. Rekordzistka wykazała, że jej praca nad opiniami wyniosła w ciągu jednego roku ponad 13 tys. godzin, a łączyła to z pracą w szpitalu i w przychodni. Jak podkreślają prawnicy, system wymyka się spod kontroli - brakuje choćby centralnego rejestru czasu pracy biegłych. Zresztą dyskusja nad wynagrodzeniami biegłych jest jednym z punktów wydłużających prace nad ich ustawą.

mlotek zlotowki
Źródło: iStock

W polskim systemie wymiaru sprawiedliwości biegli sądowi odgrywają kluczową rolę, dostarczając specjalistycznych opinii, które często decydują o rozstrzygnięciach w sprawach cywilnych, karnych czy rodzinnych. Ich wynagrodzenie opiera się na deklarowanym nakładzie czasu pracy, regulowanym przez rozporządzenie ministra sprawiedliwości z 2005 r. w sprawie biegłych sądowych. Wymiar sprawiedliwości zmaga się z niedoborem specjalistów (lekarzy, psychologów, inżynierów), którzy sporządzają opinie, gdy potrzebna jest fachowa wiedza. Problem polega na tym, że stawki urzędowe za godzinę pracy biegłego są często kilkukrotnie niższe od stawek rynkowych.

Tymczasem przygotowywany od blisko dwóch lat projekt nowej ustawy o biegłych sądowych oraz instytucjach opiniujących wkrótce ma trafić do konsultacji. Dyskusje trwają jeszcze m.in. nad warunkami wynagradzania biegłego. Ministerstwo Finansów nie zgadzało się na zbyt szybkie i wysokie podwyżki.

Czytaj: Projekt ustawy o biegłych prawie gotowy do konsultacji>> 

Specjalna komisja ma weryfikować biegłych, ale nad pomysłem ciążą koszty>> 

Projekt o biegłych prawie gotowy, trwa poszukiwanie oszczędności>>

Stawki za godzinę zbyt niskie

Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu potwierdza, że od wielu lat istnieje problem ze znalezieniem biegłych różnych specjalności. Sądy jednak nie łączą tego z niskimi stawkami dla biegłych. - Brak jest możliwości udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy ewentualne trudności ze znalezieniem biegłych mogą być spowodowane niskimi stawkami dla opiniujących. Najczęstszą przyczyną rezygnacji z wykonania przez konkretnego biegłego opinii jest odległość czasowa wykonania opinii, wynikająca z liczby zleceń - mówi sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie. Tymczasem biegły sądowy (często wybitny specjalista) staje przed wyborem: pracować za stawkę wielokrotnie niższą od rynkowej albo "dostosować" liczbę godzin w rachunku, aby wyrównać ten deficyt. Wynagrodzenie biegłego jest ściśle regulowane i zależy od tzw. kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, która w 2025 r. wynosiła 1878,89 zł. Stawka godzinowa jest procentem tej kwoty (od 1,67 proc. do 5,13 proc. w zależności od tytułu naukowego). I tak stawka za godzinę pracy biegłego bez stopnia (mgr) wynosi 31,38–44,34 zł, a profesora 96,39 zł. Profesor medycyny czy dr inż. zajmujący się rekonstrukcją wypadków za godzinę pracy są w stanie zarobić wielokrotnie wyższe kwoty.

Stawka za moją godzinę pracy jako biegłej przy prowadzeniu działalności gospodarczej to 42,23 zł, od tej kwoty muszę zapłacić podatek. W żadnej innej dziedzinie nie zarabiam tak mało - ani na uczelni, ani w gabinecie prywatnym, ani w ogrodzie zoologicznym, gdzie pracuję jako specjalista ds. dobrostanu zwierząt - mówi Izabela Kadłucka, psycholożka i biegła ds. dobrostanu zwierząt.

 

Biegły czasem potrzebuje superwizji

Izabela Kadłucka przyznaje, że bardzo lubi tę pracę, bo jest ciekawa i rozwijająca. - Lubię czytać akta, tutaj trzeba wykazać się ogromną analitycznością umysłu, myśleniem krytycznym i refleksyjnością - ale przyznaje, że nie byłaby w stanie utrzymać się z wykonywania funkcji biegłej. Zlecenia są nieregularne, najwięcej dostaje w połowie roku i pod koniec roku, bo wtedy prokuratura kończy postępowania i robi statystyki. Sama praca jest bardzo trudna, bo dotyczy cierpienia zwierząt i ludzi. Trafiają do mnie sprawy, które dotyczą pogryzienia ludzi przez zwierzęta - czasem śmiertelne - oraz znęcania się nad zwierzętami. To bardzo obciąża psychicznie, dlatego czasem muszę skorzystać z superwizji, za którą płacę 300 zł za godzinę. Jest to ogromna dysproporcja, biorąc pod uwagę stawkę godzinową, która została i tak podniesiona rozporządzeniem w 2024 roku - wcześniej wystawiałam faktury na kwotę 36 zł za godzinę pracy - mówi biegła.

Pośrednią konsekwencją niskich stawek jest też długi czas oczekiwania na opinię biegłego. Jak wskazuje dr Mariusz Weiss, radca prawny w Kancelarii Prawnej Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p., to częsty problem, w szczególności w sprawach takich jak komunikacyjne, medyczne i budowlane. - Mimo że biegłych tych jest na listach najwięcej, i tak odnosimy wrażenie, że jest ich za mało. Sądy wyznaczają zwykle terminy 4- 6-miesięczne, a czasem dłuższe na sporządzenie opinii, a i tak terminy te nie są zwykle dochowywane. Teoretycznie sądy mogą w takiej sytuacji nałożyć na biegłego grzywnę za nieterminowe sporządzenie opinii, jednak z mojej obserwacji wynika, że czynią to bardzo rzadko, zdając się, jak się wydaje, na świadomość, że opóźnienia nie wynikają ze złej organizacji pracy, lecz ze zbytniego obłożenia biegłego - mówi mec. Weiss.

Część środowiska wytworzyła nieformalny system „rekompensaty” - biegli sztucznie zawyżają liczbę godzin, aby końcowa kwota na fakturze odpowiadała rynkowej wartości usługi - podaje adwokat dr Tomasz Gulla, prowadzący własną kancelarię adwokacką.

Rekordowy czas pracy, bo system wymyka się spod kontroli

System zaczął wymykać się spod kontroli. Rekordziści, wykorzystując brak centralnego rejestru czasu pracy biegłych, wystawiają rachunki na setki godzin miesięcznie w kilkunastu sądach jednocześnie, tworząc fikcję, za którą płaci Skarb Państwa oraz obywatele. Jak podaje mec. Gulla, analiza rocznej aktywności jednego biegłego (lekarza psychiatry) ujawniła skalę zjawiska. W 2024 r. biegła sporządziła łącznie 772 opinie sądowe. Rok kalendarzowy ma 8760 godzin (wliczając noce i święta). Średni deklarowany czas na opinię (wg danych uzyskanych w ramach informacji publicznej od prezesa sądu dot. konkretnego biegłego) to ok. 17 godzin. Jeśli pomnożymy liczbę opinii przez średni deklarowany czas na sporządzenie jednej opinii, wyjdzie, że biegła przepracowała w ciągu roku 13124 godziny, czyli musiałaby pracować ponad 35 godzin na dobę (lub ponad 1,5 roku w ciągu jednego roku), aby rzetelnie wykonać zadeklarowaną pracę. Oprócz tego pracowała również w szpitalu na etacie i w prywatnej praktyce.

Zaobserwował też ciekawe zjawisko, jak mówi, w sprawach wymagających zespołu biegłych (np. psychiatry i psychologa) rachunki są uzgadniane co do minuty, wbrew logice procesu badawczego. Na przykład w jednej analizowanej sprawie psychiatra i psycholog wykazali identyczną liczbę godzin na każdym etapie. - Jest statystycznie i merytorycznie niemożliwe, aby dwóch specjalistów o różnej metodologii pracy poświęciło dokładnie tyle samo czasu na te same czynności. Wskazuje to na wypełnianie rachunku według ustalonego „klucza finansowego”, a nie faktycznego nakładu pracy - komentuje prawnik.

Nieetyczny biegły może odpowiadać karnie

Mecenas Gulla wskazuje, że działanie polegające na wpisywaniu do rachunku godzin, które nie zostały przepracowane, wykracza poza „nieetyczność” i przytacza przepisy kodeksu karnego, które w takich przypadkach mogą wchodzić w grę. Takie działanie może zostać zakwalifikowane jako oszustwo (art. 286 par. 1 k.k.) ze względu na wprowadzenie sądu w błąd co do liczby przepracowanych godzin celem uzyskania nienależnej korzyści majątkowej (wyższego wynagrodzenia) i doprowadzenie Skarbu Państwa lub stron do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. W grę wchodzi również poświadczenie nieprawdy (art. 271 k.k. / art. 233 par. 4 k.k.).

- Biegły jest osobą zaufania publicznego. Karta pracy (rachunek) jest dokumentem mającym znaczenie prawne. Wpisanie fikcyjnych czynności jest przestępstwem przeciwko wiarygodności dokumentów - mówi mec. Gulla. Kolejna kwestia to przekroczenie uprawnień (art. 231 par. 1 k.k.) poprzez działanie na szkodę interesu publicznego poprzez generowanie nieuzasadnionych kosztów sądowych.

Skala nieznana, skutki poważne

Nie wiadomo, jak często biegli zawyżają czas pracy. Sami biegli nieoficjalnie przyznają, że proceder ten ma miejsce, a niektórzy nawet mówią, że jest to zjawisko powszechne. Problem widzą pełnomocnicy. - Zdarzają się sytuacje, że odnosimy wrażenie, że liczba godzin podana przez biegłych jest zawyżona. Problemem jest jednak to, że w praktyce bardzo trudno jest taką sytuację zweryfikować. Uwidacznia się to, gdy przy analogicznych sprawach, o podobnym stopniu złożoności i obszerności, biegli podają istotnie różne liczby przepracowanych godzin. Jednakże taką sytuację widzi pełnomocnik, natomiast ocena sądu - częściej referendarza - zawężona jest do konkretnej sprawy i nie jest odnoszona do spraw podobnych, zatem trudno tu o weryfikację pod tym kątem - wskazuje mec. Weiss.

Niewątpliwie w pojedynczych sprawach mogą zdarzać się sytuacje, w których sądy kwestionują rzetelność wystawianych rachunków, ale brak jest danych, aby uznawać to za problem systemowy. W każdej sprawie sąd samodzielnie analizuje przedstawiane rachunki i podejmuje stosowne działania procesowe, przyznając wynagrodzenie adekwatne do wymogów wynikających z przepisów prawa i stanu faktycznego - tłumaczy sędzia Maciej Czajka.

Konsekwencje procederu mogą być poważne, bo finalnie kosztami tymi obciążane są strony postępowania (np. w sprawach cywilnych, o podział majątku, spadkowych). Obywatel płaci za „fikcyjne godziny” biegłego. Do tego dochodzi fikcja opiniowania. Jeśli biegły przygotowuje trzy opinie dziennie, to rodzi się pytanie o jakość tych analiz.

- Czy biegły w ogóle czyta akta? Czy opinie nie są tworzone metodą „kopiuj-wklej”? - pyta mec. Gulla.

 

Polecamy książki prawnicze