Pod petycją podpisało się dotąd około pół tysiąca osób. - Nie chcemy się zastanawiać, ile czasu możemy konkretnej sprawie poświęcić i która sprawa powinna być dla nas ważniejsza. Nie chcemy rezygnować z prowadzenia spraw z urzędu z obawy o nasze zarobki i koszty związane z prowadzoną działalnością gospodarczą. Jak każdy przedsiębiorca musimy martwić się o opłacenie rachunków w terminie i uzyskanie w tym celu odpowiednich środków - wskazano w petycji.

 


 

Podkreślono również, że adwokat, ale też radca prawny, na początku swojej kariery zawodowej rzadko dysponuje gronem stałych klientów. - Trafiają mu się pojedyncze zlecenia, a na godziwy zarobek musi czasami poczekać kilka lat. Nic dziwnego, że dla każdego początkującego adwokata (radcy prawnego), ale również dla tych adwokatów (radców prawnych), którzy wykonują zawód od kilku lat, niezmiernie ważny jest temat stawek za sprawy z urzędu, a więc wynagrodzenia, jakie otrzymujemy za pomoc prawną udzieloną z urzędu w sprawach karnych, cywilnych i administracyjnych - dodano.

Czytaj: TK tym razem zajmie się stawkami adwokackimi>>

Pomoc prawna za 17 zł brutto 

W petycji przypomniano, że wysokość stawek określa Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 03 października 2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu. I od wielu lat są one przedmiotem dyskusji i krytyki ze strony i adwokatów oraz radców prawnych.

- Sprawy sądowe trwają czasami kilka lat. W tym czasie może być wiele rozpraw, między którymi pełnomocnik musi składać pisma procesowe, wnioski dowodowe i zastrzeżenia do opinii biegłych. W międzyczasie są również czynności, o których sąd przeważnie nie wie, czyli spotkania z klientem, rozmowy telefoniczne, korespondencja e-mail. Czynności pozasądowe czasami zajmują więcej czasu niż czynność sądowe, które są dla sądu dostrzegalne. W 2020 r. stawka ta wyniki 17 zł brutto, czyli 11 zł netto - podkreślają jej autorzy. 

I podają konkretne przykłady:

  • w sprawach z zakresu prawa pracy o nawiązanie umowy o pracę, uznanie wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne, przywrócenie do pracy lub ustalenie sposobu ustania stosunku pracy – stawka za pomoc prawną z urzędu wynosi 90 zł netto za całe postępowanie przed sądem w I instancji. 
  • oplata w sprawie o rozwód wynosi 360 zł netto,
  • w sprawie o alimenty wynosi 60 zł netto,
  • w sprawie o eksmisję wynosi 120 zł netto,
  • w sprawie o pozbawienie władzy rodzicielskiej wynosi 120 zł netto,
  • w sprawie o ubezwłasnowolnienie - 240 zł netto.

 
Równocześnie - jak dodają - adwokaci (radcowie prawni) prowadzą działalność gospodarczą, przeważnie w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, z którą wiążą się wysokie koszty, choćby: podatek VAT (23 proc.), podatek dochodowy (od 18 proc.), ZUS, koszty utrzymania lokalu - czynsz, opłaty za media, składka adwokacka wraz ze składką na ubezpieczenie OC, koszty dostępu do programów informacji prawnej itp. 

- Mogą się kształtować się na poziomie kilku tysięcy złotych, a więc adwokat (radca prawny), aby pokryć powyższe koszty i zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, musi osiągnąć przychód przynajmniej na poziomie co najmniej 6000 zł, bo nie zapominajmy, że adwokaci (radcowie prawni) również mają na utrzymaniu rodziny i mają także prywatne wydatki, jak spłata kredytu na mieszkanie czy koszty leczenia - wskazano w petycji. Dodając, że pasja i miłość do zawodu nie wystarczy.  

Czytaj: Prawnicy skarżą się na małe zarobki, MS wierzy w wolny rynek>>

TK zajmie się stawkami adwokackimi

Sprawa trafiła także ponownie do Trybunału Konstytucyjnego - wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją nowelizacji rozporządzenia ministra w sprawie stawek adwokackich skierowała Naczelna Rada Adwokacka. I Trybunał nadał mu dalszy bieg. To nie pierwszy tego typu wniosek, wcześniejszym TK się nie zajął z powodów formalnych.

Adwokatura uważa, że minister nie miał podstaw prawnych do obniżenia stawek w 2016 r. Chce by Trybunał, zbadał czy dopełnił w tym delegacji ustawowej i wziął pod uwagę, że ustawa Prawo o adwokaturze przewiduje, że określa on stawki minimalne za czynności adwokackie mając na względzie rodzaj i zawiłość sprawy oraz wymagany nakład pracy adwokata.

Dyskusja nad tym rozgorzała pod koniec 2015 r., kiedy tuż przed odejściem ówczesny minister sprawiedliwości Borys Budka podniósł stawki m.in. dla adwokatów z urzędu. Prawnicy podwyżkę określali jako iluzoryczną, ale po wyborach nowy szef resortu - Zbigniew Ziobro stawki obniżył i to zarówno te dla prawników z urzędu jak i te uzyskiwane w ramach zasądzania kosztów od strony przegrywającej.

Adwokaci podnosili wówczas, że minister – wbrew opinii NRA – podjął decyzję działając nie tylko wbrew delegacji ustawowej, ale i wbrew interesowi społecznemu. Uzasadniali, że obniżenie stawek może wpływać i na jakość ich usług i na wybór spraw, których się podejmują. - Powstaje realna różnica pomiędzy rzeczywistymi kosztami profesjonalnej pomocy prawnej, a tym co można uzyskać po wygranej od przeciwnika procesowego - mówili rozmówcy portalu. 

Adwokaci walczą o zasady

Adwokaci podkreślają, że to walka o zasady i dodają, że w interesie publicznym jest to, by klient wygrywając sprawę otrzymał zwrot faktycznie poniesionych kosztów na pełnomocnika z wyboru. 

- Rozporządzenie daje ministrowi delegację do ustalenia stawek adekwatnych m.in. do nakładu pracy i rodzaju sprawy, co nie znaczy, że minister może dowolnie kształtować ich wysokość - podkreśla adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej. I dodaje, że skoro poprzedni minister sprawiedliwości określił je na pewnym pułapie, to uzasadnieniem ich obniżenia nie może być brak technicznej możliwości wprowadzenia nowych stawek do systemu teleinformatycznego obsługującego elektroniczne postępowanie upominawcze. A tak resort to uzasadniał.

 


Na problem zwracał też wielokrotnie uwagę prezes NRA Jacek Trela, podkreślając że poziom wynagrodzeń w adwokaturze nie jest zbyt wysoki i  bardzo wyraźnie następuje pauperyzacja zawodu adwokata.  

- Adwokatura to najczęściej - jedno, dwu, trzyosobowe kancelarie, zajmujące się sprawami od cywilnych poprzez karne, administracyjne i doradztwo. I adwokaci i radcowie prawni wskazują, że problem z wynagrodzeniami widać choćby po liczbie prawników, ustawiających się w kolejkach do udzielania przedsądowej, nieodpłatnej pomocy prawnej - mówił.