Minister Sprawiedliwości wniósł do Sądu Najwyższego odwołanie od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który zapadł 3 marca 2010 roku w sprawie dwóch sędzi -  Zofi G. i Mieczysławy K. Pierwsza z nich zajmowała stanowisko przewodniczącej wydziału sądu rodzinnego, druga orzekała w sprawie nieletniego Jacka K. Mimo sugestii wizytatora i prezesa Sądu Rejonowego obie panie nie podjęły żadnych kroków, aby umieścić zdemoralizowanego nastolatka, który kradł i rozprowadzał narkotyki - w zakładzie poprawczym. Tym samym zdaniem Sądu Apelacyjnego naruszyły art.107 par.1 Prawo o ustroju sądów powszechnych. Dopuściły się przewinienia mniejszej wagi, wobec czego Sąd Apelacyjny odstąpił od wymierzenia kary w obu przypadkach.

Minister Sprawiedliwości zażądał zmiany wyroku, gdyż jego zdaniem doszło do błędu w ustaleniach faktycznych i to błędu większej wagi. Dla Mieczysławy K. zażądał kary nagany, dla Zofii G. – upomnienia.

- Przy orzekaniu brałam pod uwagę sytuację nieletniego, chciałam uchronić go od narkotyków – tłumaczyła sędzia Mieczysława K. – Jednak umknął mi art.10 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, który nakazuje sądowi rodzinnemu zastosować karę umieszczenia w zakładzie poprawczym, który dopuścił się czynu karalnego, jeżeli przemawiają za tym wysoki stopień demoralizacji nieletniego oraz okoliczności i charakter czynu, zwłaszcza gdy inne środki wychowawcze okazały się nieskuteczne.

- Gdy tylko zauważyłam swój błąd, uchyliłam poprzednie postanowienie – dodała sędzia Mieczysława K.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Jerzy Kozaczuk odkreślił, że żądane ministra nie odpowiada dotychczasowej linii orzeczniczej. Zmiana wyroku jest możliwa, gdy wnioskodawca zaprzecza faktom, a w tym wypadku taka sytuacja nie zachodzi.

Sąd Najwyższy 7 września br przychylił się do argumentów Rzecznika Dyscyplinarnego i utrzymał wyrok Sądu Apelacyjnego w mocy. Uznał, że sędzie były winne popełnionego błędu niewłaściwego zastosowania przepisów, ale też z powodu wyrażonego przez nie żalu, nie widzi podstaw do zaostrzenia represji.

- Sąd Najwyższy nie jest pobłażliwy dla łamania prawa przez sędziów – mówił sędzia Michał Laskowski. – Postępowanie dyscyplinarne jednak spełniło swoje zadanie, było dostatecznie dolegliwe dla obwinionych.

 

Sygnatura akt.SNO 32/10