Takie statystyki podał sędzia Sądu Najwyższego Wiesław Kozielewiecz podczas niedawnej konferencji  pionu dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej.
Z przedsatwionych danych wynika, że w sprawach adwokackich wpłynęło w 2013 roku 31 kasacji. 20 z nich oddalono, z czego 15 uznano za bezzasadne, 7 spraw skierowano do ponownego rozpatrzenia, 1 wyrok uchylono, a 3 pozostawiono bez rozpatrzenia.
W sprawach radców prawnych wpłynęło 51 kasacji. Oddalono 29, z czego 22 uznano za bezzasadne, 13 spraw SN uchylił do ponownego rozpatrzenia, w 7 przypadkach uchylono wyrok, a 2 nie rozpatrzono.
Z kolei z samorządu notarialnego wpłynęły 22 kasacje. 16 oddalono, w tym 11 uznano za bezzasadne, 5 uwzględniono i 1 uchylono.
Podsumowując dane, sędzia stwierdził, że poziom orzeczeń sądów dyscyplinarnych samorządów prawniczych, w tym adwokackiego, nie odbiega poziomem od orzecznictwa karnego sądów powszechnych. Dodał, że prawdopodobnie argument ten dotarł do przedstawicieli resortu sprawiedliwości, bo już nie słyszy głosów o braku przygotowania sędziów sądów dyscyplinarnych samorządów zawodowych.
Sędzie Kozielewicz wskazał też na najczęstsze uchybienia w prawniczych postepowaniach dyscyplinarnych. Jednym z nich jest brak uzasadnienia do wszystkich zagadnień, którymi w toku analizy materiału dowodowego i wyrokowania zajmował się sąd dyscyplinarny. Zdarzają się zbyt obszerne uzasadnienia (rekordowe uzasadnienie, z którym sędzia Kozielewicz się zetknął miało 800 stron), wnoszenie kasacji przez strony, a nie przez obrońcę, czy też składanie kasacji na postanowienia, które z założenia nie podlegają kasacji.