Shaminder Puri mieszka w Wielkiej Brytanii, ale ma wiele związków z Polską. W Warszawie ukończył w 1970 roku studia i ma tu wielu znajomych. Wciąż dość dobrze mówi polsku. Teraz pracuje jako ekspert (jest hydrogeologiem) dla Unii Europejskiej. Zajmuje się m.in. kopalnictwem węgla i uczestniczy w projekcie z tej dziedziny obejmującym Polskę i Ukrainę. Zaangażowany jest też w projekt z zakresu ochrony środowiska, realizowany w kopalni Bogdanka na Lubelszczyźnie.
- Dużo podróżuję po Europie i po całym świecie, z międzynarodowych lotnisk korzystałem już kilkaset razy, i nigdzie jeszcze nie spotkało mnie coś takiego - mówi Shaminder Puri. - Zdejmuję płaszcz, zegarek, pasek itp. i przechodzę przez bramkę. Jeśli nie ma sygnału dźwiękowego, idę dalej lub losowo jestem jeszcze sprawdzany ręcznym detektorem lub urządzeniem do wykrywania materiałów wybuchowych. Na innych lotniskach to wystarczy, nawet w USA nie ma wymogu zdejmowania turbanu - dodaje.  

Wielokrotnie przylatywał do Polski, jednak nigdy wcześniej podczas kontroli nie żądano od niego zdejmowania turbanu. Dopiero podczas lotu 10 października, a potem jeszcze raz 15 grudnia 2009 roku kontrolerzy po przeprowadzeniu innych czynności kontrolnych zażądali zdjęcia turbanu. Shaminder Puri zaproponował skontrolowanie turbanu manualnie i za pomocą wykrywacza metalu, na co strażnicy nie zgodzili się. Sikh w końcu zdjął turban, ale za dyskusję ze strażnikami i tak zapłacił 500 złotowy mandat.

Zdaniem Shamindera Puri i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wystąpiła w tej sprawie do Komendy Głównej Straży Granicznej, nie było uzasadnienia dla żądania zdjęcia turbanu, a konieczną kontrolę można było skutecznie przeprowadzić przy pomocy innych dostępnych i zgodnych z prawem metod. HFPC stoi na stanowisku, że poproszenie o zdjęcie turbanu powinno nastąpić tylko w razie uzasadnionego podejrzenia, po przeprowadzeniu kontroli wszystkimi możliwymi metodami kontroli bezpieczeństwa pasażerów przewidzianymi w Rozporządzeniu nr 2320/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 grudnia 2002 r. ustanawiającego wspólne zasady w dziedzinie bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego.
- W tym przypadku chodzi o konstytucyjną zasadę proporcjonalności przy ograniczaniu praw i wolności obywatelskich. Przy kontroli zmierzającej do zapewnienia bezpieczeństwa powinno się stosować tylko takie środki, jakie są do tego niezbędne. Turban Sikha można skutecznie skontrolować przy pomocy posiadanych przez straż urządzeń - mówi Karolina Rusiłowicz, ekspertka Fundacji. Shimander Puri dodaje, że gdyby urządzenie coś zasygnalizowałoby, on nie miałby nic przeciwko zdjęciu turbanu w zamkniętym pomieszczeniu.
Z argumentami tymi nie zgadza się Straż Graniczna, która twierdzi, że są niebezpieczne materiały, których detektory nie wykrywają.

Ponieważ strony sporu nie mogą znaleźć wspólnego języka, sprawa trafiła 6 września br. do Sądu Okręgowego w Warszawie. W przygotowanym pro bono przez kancelarię Wardyński i Wspólnicy pozwie Shaminder Puri domaga się przeprosin i wpłacenia 30 tys. zł na rzez Fundacji Ex Amino, ale także nakazania stosowania przez Straż Graniczną przy kontroli na lotniskach praktyk zgodnych ze stosowanymi w krajach UE na podstawie przepisów unijnych obowiązujących także w Polsce, które respektują tożsamość Sikhów.

Shaminder Puri podkreśla, że działa w imieniu wszystkich Sikhów, którzy podczas podróży do Polski spotykają się z takimi praktykami. A jest to coraz większa grupa, w Warszawie jest nawet jedyna w Europie Środkowej świątynia sikhijska. Jego słowa potwierdził obecny na konferencji prasowej w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Sikh, który prowadzi w Warszawie restaurację.  
Działacze Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dodają, że rozwiązanie tego problemu będzie miało szersze znaczenie, ponieważ podobne problemy przy kontroli mogą występować także w odniesieniu do duchownych prawosławnych czy zakonnic katolickich.