Minister sprawiedliwości będzie miał zbyt duży wpływ na sędziowskie dyscyplinarki?
W ocenie Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury opiniowany właśnie projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych, dotyczący sędziowskich dyscyplinarek, wymaga poprawy. Chodzi m.in. o składy sądów dyscyplinarnych – Komisja uważa, że propozycje, by w każdym z nich był jeden sędzia delegowany do apelacji z sądu okręgowego, spowodują zbyt duży wpływ ministra sprawiedliwości. To z kolei może uderzyć w niezależność nowo ukształtowanych sędziowskich sądów dyscyplinarnych.

Projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych jest obecnie w opiniowaniu. Zakłada, że zadania sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji będą wykonywać sądy apelacyjne działające w składzie trzech sędziów. Taki skład wyznaczany będzie w drodze losowania. Losowanie będzie odbywać się spośród sędziów danego sądu, którzy mają co najmniej ośmioletni staż pracy na stanowisku sędziego w tym sądzie, a także spośród sędziów sądu okręgowego delegowanych do pełnienia obowiązków sędziego w sądzie apelacyjnym i orzekających w sprawach karnych. Te sądy mają też zająć się sędziowskimi immunitetami.
Stan prawny sądownictwa dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych w Polsce i jego ocena - czytaj w LEX >
Dominik Czeszkiewicz, dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, mówił nam, że założenie było takie, żeby te składy obejmowały sędziów z doświadczeniem w sądach różnych instancji. - Oczywiście były też postulaty, by w składach znaleźli się sędziowie sądów rejonowych, ale trudno sobie wyobrazić delegowanie sędziego z sądu rejonowego bezpośrednio do sądu apelacyjnego. Istotne jest dla nas, aby sędziowie dyscyplinarni mieli zróżnicowane doświadczenia, a tym samym także różne perspektywy. Chodzi o to, by w składzie orzekającym nie była reprezentowana wyłącznie perspektywa sądu apelacyjnego - mówił.
Wątpliwości, kto jest rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów? MS proponuje ustawowy reset>>
Zbyt duży wpływ ministra na składy dyscyplinarne?
Przypominamy, że zgodnie z art. 77 to minister sprawiedliwości może delegować sędziego, za jego zgodą, m.in. do pełnienia obowiązków sędziego lub czynności administracyjnych w innym sądzie równorzędnym lub niższym, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach - także w sądzie wyższym.
Komisja Kodyfikacyjna ocenia negatywnie propozycję zmiany dotychczasowego brzmienia art. 111 u.s.p. poprzez umożliwienie orzekania w składach sądów dyscyplinarnych sędziów delegowanych do orzekania w sądach apelacyjnych, z dodatkowym ograniczeniem tej możliwości wyłącznie do sędziów orzekających w sprawach karnych.
Co istotne, proponowany przepis nakłada obowiązek orzekania w każdym składzie jednego sędziego sądu okręgowego delegowanego przez ministra sprawiedliwości do sądu dyscyplinarnego. Oznacza to, że minister sprawiedliwości uzyskuje w ten sposób wpływ na obsadę każdego składu orzekającego, delegując sędziego, który musi zasiadać w składzie sądu dyscyplinarnego – zaznacza.
W jej ocenie takie określenie składu orzekającego może nasuwać poważne zastrzeżenia co do niezależności sądu dyscyplinarnego.
Fakultatywność może pomóc, ale problemu całkiem nie rozwiąże
Komisja uważa, że należałoby wprowadzić co najwyżej fakultatywną możliwość orzekania w składzie przez jednego sędziego delegowanego, a nie obowiązek takiego ukształtowania składu sądu dyscyplinarnego. Nawiązuje też do wcześniejszych opinii dotyczących samej kwestii delegowania sędziów.
Regulacje z tego zakresu nie uwzględniają zaleceń wynikających z wyroku TSUE z 16 listopada 2021 r. (C-748/19 do C-754/19) oraz konieczności takiej ich zmiany, by wyłączyć możliwość arbitralnego odwołania sędziego z delegacji orzeczniczej, z jednoczesnym zapewnieniem sądowej kontroli legalności decyzji. Propozycje takich zmian mają na celu ograniczenie swobodnego uznania ministra sprawiedliwości (obecnie jednocześnie prokuratora generalnego) przy podejmowaniu decyzji w przedmiocie delegowania sędziów i zobiektywizowanie ich podstaw. Brak zmian w tym obszarze negatywnie oddziałuje na status sędziów delegowanych przez ministra sprawiedliwości, a przedstawiony projekt w swych skutkach zmierza do rozszerzenia podnoszonych w tym zakresie zastrzeżeń także na sędziów orzekających w sprawach dyscyplinarnych - podkreślono.
Co więcej, w ocenie Komisji Kodyfikacyjnej stoi to w sprzeczności z deklarowanym w uzasadnieniu projektu dążeniem do całkowitego wyłączenia wpływu ministra na składy sądów dyscyplinarnych oraz w nieuzasadniony sposób różnicuje sytuację sędziów delegowanych ze względu na zakres spraw, w których orzekają.
Proponowany model sądów dyscyplinarnych nie jest optymalny
Co więcej, w ocenie Komisji przedstawiony projekt wprowadza model sądownictwa dyscyplinarnego, który nie jest optymalny i stwarza liczne zagrożenia dla ochrony konstytucyjnego statusu sędziów.
Bardziej uzasadnionym rozwiązaniem w zakresie modelowego ukształtowania sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji byłoby obsadzenie tego organu sędziami różnego szczebla, wywodzącymi się z sądów rejonowych, sądów okręgowych oraz sądów apelacyjnych. Sąd dyscyplinarny powinien działać jako sąd apelacyjny, lecz jego skład należy utworzyć z sędziów wybranych przez plenarne organy samorządu sędziowskiego spośród kandydatów legitymujących się co najmniej 8-letnim stażem sędziowskim. Rozwiązanie to wyłączałoby możliwość kształtowania lub wpływania na skład sądów dyscyplinarnych przez ministra sprawiedliwości jako przedstawiciela władzy wykonawczej - podsumowuje.
I dodaje, że istnienie możliwości takiego wpływu, chociażby mającej charakter pośredni, podważa zaufanie do niezależności sądów dyscyplinarnych i obniża autorytet sądownictwa dyscyplinarnego.
Czytaj też w LEX: Przesłanka nieskazitelności charakteru na przykładzie zawodów adwokata, radcy prawnego i sędziego – analiza konstytucyjnoprawna >








