Czytaj: Nowelizacja ustawy o sądach powszechnych podpisana>>

Minister może nakazać nowo powołanym prezesom sądów - zdaniem sędziego Waldemara Żurka - zwolnienie wszystkich sędziów funkcyjnych: wizytatorów  i przewodniczących wydziałów. Takie postępowanie wynika z kompetencji ministra w postaci nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi.
Sędzia Żurek zauważa, że takiego nadzoru nie ma w sądach administracyjnych. Jak stwierdza sędzia Żurek sądy administracyjne mieszczą się na trzecim albo na szóstym miejscu w Europie w zależności od roku, jeśli idzie o szybkość załatwiania spraw. Sądy powszechne plasują się na 12-13 miejscu pod tym względem.
- Możemy poprawić sprawność orzekania w sądach powszechnych, ale nie powinno być przy tym nadzoru ministra sprawiedliwości, gdyż on przeszkadza - podkreśla sędzia Żurek.

Rzecznik KRS zwrócił uwagę na interesującą kwestię sędziów delegowanych. W Ministerstwie Sprawiedliwości pracuje ponad 150 sędziów na rzecz ministra. W znacznej części były to osoby oceniane dyscyplinarnie przez sądy albo są to osoby sfrustrowane brakiem swego awansu. Dużo też jest wśród nich sędziów, którzy wierzyli w zmianę i że minister reformuje sądy w dobrym kierunku.
- Wiem, że dzisiaj sędziowie pracujący w Ministerstwie Sprawiedliwości łapią się za głowę i mówią, że reforma sądów dokonuje się na podstawie politycznych ustaw - tłumaczy rzecznik KRS. - Mówią "nasz głos nie jest brany pod uwagę".

Żurek apelował dzisiaj w radiu TOK FM do sędziów pracujących w MS, aby wracali do sądów i to najszybciej jak mogą.  Ci, zaś którzy sami nie wrócą, staną się pretorianami ministra i będą wysyłani na te drażliwe placówki do sądów, staną się zbrojnym ramieniem władzy.
Rzecznik KRS obawia się uzależnienia sędziów ministerialnych od poleceń szefa resortu.


Źródło: radio TOKFM, 25 lipca 2017 r.