O domniemanym złamaniu prawa przez misję ZPRE poinformował przewodniczący CKW Władimir Czurow. Nie ujawnił szczegółów. Przekazał tylko, że Centralna Komisja Wyborcza (CKW) wystosowała już noty w tej sprawie do MSZ i Prokuratury Generalnej.
Powołując się na swoje źródła, agencja Interfax podała, iż CKW wytknęła obserwatorom Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, że ci, nie mając jeszcze statusu oficjalnie zarejestrowanej misji, podczas pobytu w Moskwie publicznie wypowiadali się na temat kampanii wyborczej w Rosji.
W skład misji ZPRE wchodzili deputowani z Holandii, Włoch, Szwecji, Norwegii i Estonii. Na jej czele stał holenderski parlamentarzysta Tiny Kox.
Wysłannicy Zgromadzenia Parlamentarnego RE spotkali się z liderami wszystkich siedmiu partii politycznych dopuszczonych do udziału w wyborach, aktywistami kilku rosyjskich organizacji pozarządowych i przedstawicielami CKW. Wśród tych ostatnich nie było Czurowa, który w ostatniej chwili odwołał spotkanie, zasłaniając się brakiem czasu.
Na zwołanej na zakończenie wizyty konferencji prasowej Kox uznał za niewłaściwe, że plakaty wyborcze partii Jedna Rosja w Moskwie są praktycznie identyczne z tymi, za pomocą których Moskiewska Komisja Wyborcza apeluje do mieszkańców stolicy o udział w wyborach 4 grudnia.
CKW, która wcześniej oceniała oba plakaty, nie dopatrzyła się w ich podobieństwie niczego złego.
Na czele Jednej Rosji stoi premier Władimir Putin, a listę jej kandydatów w wyborach do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, otwiera prezydent Dmitrij Miedwiediew.
Oprócz przedstawicieli ZPRE wybory do Dumy obserwować będą też m.in. przedstawiciele Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE oraz Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR).
Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zdecydowało już, że na wybory do Dumy skieruje 40 obserwatorów. Przyjadą oni do Rosji na początku grudnia. Wiadomo też, że Zgromadzenie Parlamentarne OBWE przyśle 100 obserwatorów, a ODIHR - 200.
Od 2000 roku, tj. od objęcia władzy w Rosji przez Władimira Putina, żadne wybory w tym kraju nie zostały uznane przez obserwatorów z Zachodu za wolne i demokratyczne.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)