W Luksemburgu odbyła się we wtorek 14 maja dodatkowa rozprawa w sprawie pytań prejudycjalnych polskiego Sądu Najwyższego dotyczących m.in. statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. 

Pytania o status KRS po zmianach w ustawie

Chodzi o uchwaloną w grudniu 2017 roku przez Sejm nowelizację ustawy o KRS, która wprowadziła wybór przez Sejm 15 członków KRS - sędziów, podczas gdy wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie.
Pytania prejudycjalne SN dotyczą m.in. tego, czy po przeprowadzonych reformach KRS jest w stanie stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów w Polsce.
TSUE zajmuje się też pytaniami  dotyczącymi statusu Izby Dyscyplinarnej, a mianowicie czy w rozumieniu prawa unijnego jest ona sądem niezależnym i niezawisłym, jeśli sędziowie tej Izby zostali wybrani przez KRS, która nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

 


Trybunał rozpatrywał tę sprawę 19 marca i przedstawiciele polskich władz przekonywali wtedy, że KRS jest organem niezależnym. Innego zdania byli pełnomocnicy reprezentujący Sąd Najwyższy, sędziów na bazie których wniosków powstały pytania prejudycjalne, a także przedstawiciele Komisji Europejskiej. Trybunał zdecydował wtedy, że do 23 maja opinię w tej kwestii wyda rzecznik generalny TSUE i będzie ona wstępem do orzeczenia TSUE w tej sprawie. 
Na marcowej rozprawie nie było jednak przedstawicieli KRS. Rada złożyła więc wniosek o zwołanie dodatkowego posiedzenia, na którym mogłaby przedstawić swoje stanowisko. 

Polskie władze bronią swojej reformy

We wtorek przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa  oraz reprezentanci polskiego rządu i prokuratora generalnego bronili zmian w polski systemie sądowniczym, przedstawiciele Komisji Europejskiej i pełnomocnicy sędziów Sądu Najwyższego krytykowali je.

- Wymiar sprawiedliwości jest domeną państw członkowskich UE. Nie ma możliwości ze strony Unii, przynajmniej dopóki traktaty nie zostaną zmienione, aby miała prawa mówić krajom członkowskim, jak będą wygadały ich organy konstytucyjne - powiedział przedstawiciel KRS Jarosław Dudzicz. Jak mówił, trzeba pamiętać o tym, że wymiar sprawiedliwości jest domeną państw członkowskich UE. - Nie ma możliwości ze strony UE, przynajmniej dopóki traktaty nie zostaną zmienione, aby UE miała prawo mówić krajom UE, jak będą wyglądały ich organy konstytucyjne - zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami po rozprawie.

Mówiąc o ewentualnym orzeczeniu TSUE, to co ewentualnie może spotkać KRS, równie dobrze może spotkać każdą inną KRS w państwie członkowskim, gdzie również może się pojawić zarzut, że jest zależna od władzy wykonawczej czy władzy ustawodawczej, a podstawą tego orzeczenia będzie wrażenie, subiektywne przekonanie. - Tak chyba nie powinno być - stwierdził Dudzicz.

- Pełnomocnik sędziów SN Sylwia Gregorczyk-Abram powiedziała, że jeżeli Trybunał orzeknie, to wyrok ten będzie miał przełomowe znaczenie.  Jeśli TSUE stwierdzi, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, jeżeli KRS nie spełnia standardów europejskich, a sposób jej wyboru jest obarczony pewnego rodzaju grzechem pierworodnym, to rzeczywiście ma to ogromny wpływ na powoływanie sędziów przez tę KRS i rzeczywiście może spowodować tę potrzebę nagłej reakcji i konieczności naprawienia sytuacji - zaznaczyła.

Po wysłuchaniu przedstawicieli KRS Trybunał postanowił przesunąć termin na przedstawienie opinii rzecznika generalnego do 27 czerwca br.