Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, sprawę bada Komisja Europejska, do której już wcześniej złożono skargę na brak wdrożenia unijnej dyrektywy pozwalającej na blokowanie dostępu do stron z pirackimi plikami. Nasz rząd przekonywał komisję, że z polskimi przepisami wszystko jest w porządku.

To zagadnienie zawiera:

{"dataValues":[813,346,74,25,10,3],"dataValuesNormalized":[13,6,2,1,1,1],"labels":["Orzeczenia i pisma urz\u0119dowe","Komentarze i publikacje","Pytania i odpowiedzi","Procedury","Akty prawne","Wzory i narz\u0119dzia"],"colors":["#EA8F00","#007AC3","#940C72","#E5202E","#85BC20","#232323"],"maxValue":1271,"maxValueNormalized":20}

Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX

Oddalając wniosek wydawców, sąd zwrócił uwagę, że art. 755 par. 1 pkt 1 kodeksu postępowania cywilnego regulujący kwestię zabezpieczania roszczeń niepieniężnych wyraźnie wskazuje, że sąd może nakazem unormować prawa i obowiązki stron lub uczestników postępowania. Tymczasem dostawcy internetu nie występują w tej sprawie, a więc nie mogliby zająć stanowiska. Tak samo jak też odwołać się od decyzji sądu.

– Urzędnicy KE oświadczyli, że bez dowodów trudno im podważać to stanowisko. Postępowanie przed sądem miało wykazać, że nasze prawo nie daje możliwości blokowania dostępu do stron internetowych – mówi Agnieszka Wiercińska-Krużewska, adwokat w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr reprezentującej wydawców.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / Autor: Sławomir Wikariak