LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Pięć "sądów najwyższych" ocenia nasze prawo

Europeizacja prawa polskiego prowadzi do utraty przez Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny statusu sądów ostatniej instancji w rozstrzyganiu spraw należących do ich właściwości. Jak te trybunały powinny sobie radzić w tej nowej sytuacji? Takie pytanie postawili przed swoimi gośćmi organizatorzy konferencji zorganizowanej 25 października br. w Sądzie Najwyższym z okazji 5-lecia wydawanego przez Wolters Kluwer Polska miesięcznika "Europejski Przegląd Sądowy". - Pewne napięcie pomiędzy tymi sądami a trybunałami europejskimi jest sprawą naturalną, o ile nie prowadzi do ostrego konfliktu - mówi prof. Leszek Garlicki, sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Potrzebna jest koegzystencja tych systemów - dodaje prof. Marek Safjan (na zdjęciu), sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Zdaniem prof. Andrzeja Wróbla, sędziego Sądu Najwyższego i redaktora naczelnego "EPS", postępujące procesy konstytucjonalizacji prawa międzynarodowego i europejskiego sprawiają, że powstaje płynna rzeczywistość prawna, w której zacierają się stopniowo granice między systemami prawa krajowego, międzynarodowego i europejskiego. Dzieje się tak na skutek wdrażania standardów międzynarodowych i europejskich przez sądy i trybunały krajowe w procesie rozstrzygania spraw. Zaś dla sądów międzynarodowych ważna jest ochrona integralności systemów prawa międzynarodowego i prawa unijnego, przy jednoczesnym powiązaniu z ich ochroną wewnątrz konstytucyjnych porządków prawnych. Trudną rzeczywistość prawno-systemową odzwierciedlają także strukturalne konflikty jurysdykcyjne, np. spór między trybunałami konstytucyjnymi i Trybunałem Sprawiedliwości UE, czy między Sądem Najwyższym a Trybunałem Konstytucyjnym.
W rezultacie - twierdzi prof. Wróbel - nastąpiło częściowe ograniczenie w rozstrzyganiu spraw należących do zakresu kompetencji Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. W związku z tym te instytucje mogą zachować się w zaistniałej sytuacji w dwojaki sposób, albo wykorzystać swoją rangę do odzyskania pozycji przejętej przez sądy międzynarodowe i strzec granic kompetencji, albo dążyć do kompromisu. Skutkiem drugiej opcji byłoby uzyskanie nadrzędnego celu, którym jest zapewnienie jednostkom w sądzie efektywnej ochrony praw wywodzących się z prawa polskiego, europejskiego czy międzynarodowego. - Warto zastanawiać się, jakie prawne instrumenty oraz metody mogą doprowadzić do takiego kompromisu - mówił prof. Andrzej Wróbel.
Zdaniem prof. Leszka Garlickiego, sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, obecna sytuacja zmusza do dialogu i współdziałania różnych systemów prawnych. - Jest kilka sądów: Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny, Trybunał Konstytucyjny, ale także Europejski Trybunał Praw Człowieka i Trybunał Sprawiedliwości UE, z których każdy chce być sądem najwyższym w jakiejś dziedzinie prawa. To musi prowadzić do napięć, które są w pewnych granicach stanem naturalnym, a groźne stają się dopiero wtedy, gdy przechodzą w fazę konfliktu - mówił. I dodał, że to musi prowadzić do przewartościowania roli ustaw i sądów najwyższych. Ustawa już nie jest wyłącznym źródłem prawa, musi ona być zgodna nie tylko z konstytucją danego państwa, ale także z prawem Unii Europejskiej i z Europejską Konwencją Praw Człowieka. - Sądy najwyższe nie są już monopolistami, a tylko jednymi z organów, działających w kraju i na forum europejskim, które mają wpływ na stosowanie prawa. - Te organy muszą dążyć do współdziałania i redukować pola konfliktu - podkreślał prof. Leszek Garlicki.
Do postulatu tego nawiązał polski przedstawiciel w innym europejskim "sądzie najwyższym" - prof. Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE. Jego zdaniem promieniowanie prawa europejskiego jest coraz silniejsze i dotyczy już nawet takich dziedzin, które jeszcze niedawno wydawały się być wyłączone z takiego oddziaływania. To samo dotyczy też orzecznictwa ETS. - Konsekwencją ekspansji prawa europejskiego jest niemożliwość dokonania podziału: co jest sferą prawa europejskiego, a co krajowego. Coraz trudniej też oddzielić segmenty prawa krajowego, które nie podlegają oddziaływaniu prawa unijnego, podobnie jak coraz trudniej wskazać dziedziny prawa unijnego, które nie muszą być analizowane z punktu widzenia ustawodawstw krajowych - mówił prof. Safjan. Sędzia ETS podkreślał, że są to naczynia połączone, a wiele norm krzyżuje się. - Coraz trudniej rozdzielać te sfery, a system stosowania prawa w zjednoczonej Europie musi to uwzględniać - konkludował. Zdaniem prof. Safjana wymaga tego kształtująca się europejska kultura konstytucyjna, która odchodzi od zasady konfrontacji i poszukiwania podstaw nadrzędności jednej normy lub instytucji nad inną, na rzecz poszukiwania wspólnych wartości i koegzystencji różnych norm, a także różnych organów stosujących te normy.
Z tym, że wielość ośrodków uczestniczących w procesie interpretacji i stosowania prawa musi prowadzić do napięć, a nawet konfliktów, zgadza się również prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli do takiej sytuacji dochodzi, według prof. Łętowskiej obowiązywać powinna zasada, ze dominującą pozycję powinien mieć sąd, który decyduje o konkretnej sprawie. - Oczywiście, nawet przy takim podejściu nie obędzie się bez konfliktów. A na to jedynym sposobem jest tworzenie mechanizmów kolizyjnych, które będą pomagały wybrnąć z takiej konfliktowej sytuacji - mówi sędzia TK. I dodaje, że jest to tym bardziej ważne, ponieważ systematycznie maleje znaczenie prawa pisanego, a coraz większe znaczenie ma orzecznictwo sądowe. - Jesteśmy skazani na multicentryczny system stosowania i oceny prawa - podsumowała prof. Ewa Łętowska.

Polecamy książki prawnicze