Manipulację we współczesnej psychologii wiąże się ściśle z pojęciem wpływu społecznego, traktując ją jako jego specyficzną formę. Jeśli ów wpływ potraktować jako kontinuum od jego przejawów najprostszych do form bardziej złożonych, to na jednym krańcu usytuowany będzie „minimalny wpływ społeczny”, czyli konsekwencje samej obecności innych ludzi, na drugim zaś zamierzone manipulowanie innymi. Dariusz Doliński w książce "Psychologia wpływu społecznego" definiuje wpływ społeczny jako proces, w wyniku którego dochodzi do zmian w zachowaniu, postawach i doświadczanych emocjach lub stanach motywacyjnych osoby na skutek rzeczywistych, bądź tylko wyobrażonych działań drugiej osoby. Psychologowie zaznaczają, że oddziaływanie to może mieć charakter zarówno świadomego i intencjonalnego zabiegu, jak i nieświadomego, gdy jednostka nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej działanie wpływa na sposób myślenia, emocje czy zachowanie drugiego człowieka. Z kolei człowiek, który podlega wpływowi społecznemu, może być świadomy tego oddziaływania bądź też nie. Skuteczność pułapek manipulacyjnych polega na tym, że nie są one dostępne świadomości osoby będącej celem tych zabiegów. Sprawni manipulatorzy wykorzystują do tego fakt, iż znaczną część czynności w życiu codziennym ludzie wykonują w sposób bezrefleksyjny. Oto krótki przykład: uprzejmie odpowiadamy na pozdrowienie nieznanej osoby i na jej pytanie o samopoczucie, a wciągnięci w interakcję łatwiej ulegamy jej prośbie. (...)
I właśnie w obszarze socjotechnik manipulacyjnych istnieje niebezpieczeństwo wykorzystywania tej wiedzy do niegodziwych celów. Jednak znajomość skutecznego oddziaływania społecznego jest neutralna na podobieństwo każdego innego narzędzia: nóż w ręku chirurga może ocalić komuś życie, a w ręku przestępcy – życia pozbawić. W kontekście braku norm oficjalnie regulujących posługiwanie się metodami socjotechnicznymi, członkowie środowisk profesjonalnie zajmujących się aplikowaniem tego rodzaju wiedzy ustanawiają kodeksy etyczne mające zapobiegać nieetycznym praktykom. Choć socjotechnika najczęściej ma negatywne konotacje, to nadal służy ona dobru jednostek i całych społeczeństw.
(...)
Jako wszechobecne w dzisiejszych czasach, wpływ społeczny i manipulacja wydają się być już oswojone. Napisano o nich sporo, są przywoływane w publicznych dyskusjach i rozmowach prywatnych. Wielu ludzi przekonanych jest co do tego, że są całkowicie odporni na próby manipulacji. Tomasz Witkowski w swojej książce "Psychomanipulacje" przywołuje przykład szkolenia dla urzędników państwowych zajmujących się przeprowadzaniem kontroli w przedsiębiorstwach. Szkoleni w dziedzinie psychologicznych metod zwiększania efektywności pracy inspektorzy zaprzysięgali się, że nie da się nimi manipulować, gdyż ze względu na ciągłe próby wywierania na nich presji ze strony osób kontrolowanych mają wobec nich zakodowaną podejrzliwość. Tymczasem proste ćwiczenie angażujące emocje (presja czasowa) i samoocenę (można było wypaść lepiej lub gorzej na tle innych) udowodniło, że ich przekonanie o swojej odporności na manipulację było bezpodstawne - inspektorzy automatycznie i bez oporów wykonywali głupie polecenia. Takie tendencyjne interpretowanie wydarzeń ukierunkowane na własną korzyść ujmowane w psychologii jako inklinacja egotystyczna (self-serving bias) często okazuje się złudne i błędne. Tak więc wiedza na temat mechanizmów manipulacji przydatna będzie nie tylko tym, którzy przyznają się do niewiedzy w tym temacie, ale i tym, którzy postrzegają siebie w większym lub mniejszym stopniu za jego znawców. Historia pokazuje, że ludzkość od dawna ceni sobie tę wiedzę.

Więcej w komentarzu zamieszczonym w całości w publikacji Serwis HR