Nie bój się sądu. O zaufaniu budowanym latami mówi Irena Sachajska-Krzyśka [Prawo na Oko #67]
„Nieznajomość prawa szkodzi” – paremia powtarzana tak często, że łatwo przeoczyć jej rzeczywisty ciężar. Wystarczy jednak zajrzeć do codzienności sądów, by zobaczyć, jak bardzo jest prawdziwa. Widać ją w niepewnych spojrzeniach nastolatków przekonanych, że „znalezione, nie kradzione”, czy w rodzinach żyjących w przeświadczeniu, że nie mają prawa prosić o ochronę. To właśnie ta niewiedza sprowadza ludzi na salę rozpraw i to ona od lat mobilizuje sędzię Irenę Sachajską Krzyśkę do działania również poza sądem: w szkołach, świetlicach i domach kultury. W najnowszym odcinku podcastu Prawo na Oko opowiada, dlaczego edukacja prawna powinna zaczynać się w ławce szkolnej, a nie na ławie oskarżonych.

Czy pierwsza wizyta w sądzie zawsze bywa stresująca?
Wysokie drzwi, ochrona przy wejściu, długi korytarz, podwyższenie na sali – każdy element sądu mówi o hierarchii, zanim ktokolwiek zdąży zabrać głos. Ten ciężar czuje się natychmiast i to pierwsze wrażenie potrafi przytłoczyć bardziej niż sama sprawa. Jak się okazuje: rzeczywistość może zaskoczyć… i to w pozytywny sposób.
Gościni podkreśla:
Myślę, że ludzie są zaskoczeni po wejściu na salę rozpraw, jeśli zostaną miło przyjęci i zobaczą, że tam za stołem siedzi człowiek, który pozwala usiąść, napić się wody, zdjąć kurtkę, jeśli komuś jest gorąco. Napięcie osób przychodzących na rozprawy jest ogromne, a sędzia, oprócz tego, że musi sprawę rozsądzić, musi też pomóc im przejść przez emocje, które niesie ze sobą sala sądowa.
Jak rozmawiać o prawie, żeby było naprawdę zrozumiałe?
Rozmowy z młodymi ludźmi wzbudzają największe zainteresowanie, gdy dotyczą otaczającego ich świata: tego, co dzieje się w internecie, na grupach czy w impulsach podejmowanych pod presją rówieśników. Tutaj nie chodzi o resocjalizację lub strasznie paragrafami – edukacja prawna działa najlepiej wtedy, gdy dotyka spraw, które młody człowiek rozpoznaje jako swoje i gdy słyszy historię, w której widzi siebie.
Dlatego kiedy sędzia Irena Sachajska-Krzyśka wchodzi do szkoły, nie przynosi teorii. Przynosi praktykę: historie o hejcie, nagrywaniu przemocy, o odpowiedzialności za udostępnianie treści:
Nieciężko zauważyć, które tematy poruszane z młodymi ludźmi trafiają w sedno. Widzę to po spojrzeniach, półuśmiechach czy nagłym milczeniu, kiedy ktoś rozpoznaje w przykładzie własne zachowanie. Rozglądają się też, gdy mówię o przestępstwach popełnionych w sieci, o hejcie, czy o tworzeniu jakichś grup, wykluczaniu kogoś ze społeczności. Po tylu latach pracy już wiem, co do kogo dociera i jak o tym rozmawiać
zaznacza rozmówczyni.
Prawo ma zapewniać bezpieczeństwo, a nie budzić lęk…
Działalność sędzi Ireny Sachajskiej-Krzyśki, jest przykładem tego, jak może wyglądać rola edukacji prawnej. Pokazuje ona, że wiedza o prawie nie musi ograniczać się do szkolnej teorii, a może stać się wsparciem i konkretnym narzędziem w codziennym życiu. Co więcej, pomaga przełamywać przekonanie, że sąd to miejsce budzące wyłącznie lęk, a zamiast tego ukazuje go jako instytucję, której zadaniem jest ochrona.






