Wyniki badania w Polsce nie dziwią Mariusza Witalisa, Partnera Ernst & Young w dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć. - Spowolnienie gospodarcze poluzowało hamulce moralne w wielu firmach. Gdy dodamy do tego istotne cięcia budżetów przeznaczonych na funkcje kontrolne, rosnącą presję na poprawę wyników oraz poczucie bezkarności ze względu na postrzeganą słabą skuteczność wykrywania nadużyć, uzyskujemy wyjaśnienie, dlaczego nieetyczne zachowania są tak rozpowszechnione w Polsce – komentuje Mariusz Witalis.

„Dobre oszustwo to takie, które pomaga w rozwoju”
Aż 19 proc. polskich respondentów przyznało, że w ich firmach miały miejsce przypadki znaczących nadużyć, statystyka ta sytuuje Polskę na siódmym miejscu w Europie. Jedna trzecia twierdzi, że problem ten zaczął narastać w ostatnich dwóch latach – podczas spowolnienia gospodarczego.
Podczas gdy 73 proc. kadry zarządzającej w Polsce twierdzi, że nie będzie oferować łapówek lub fałszować wyników finansowych, nieetyczne praktyki nadal są postrzegane jako akceptowalne przez znaczącą część respondentów. 13 proc. kierowników wyższego szczebla i 22 proc. pozostałych pracowników uważa, że uzasadnione jest oferowanie łapówek w zamian za nawiązanie bądź utrzymanie relacji biznesowych. 7 proc. kierowników wyższego szczebla popiera fałszowanie wyników finansowych jeśli te działania pomogłyby firmie, a połowa uważa, że zarządy będą „szły na skróty” aby osiągać zamierzone cele.

Podwójna natura
72 proc. przebadanych w Polsce osób uważa, że uczciwość w biznesie się opłaca, 60 proc. nigdy nie chciałoby pracować z dostawcą mającym problemy korupcyjne, a 48 proc. nie życzyłoby sobie pracować dla takich firm. Z drugiej strony - trzy czwarte biorących udział w badaniu przyznaje, że korupcja jest powszechna w działalności gospodarczej w Polsce. Odpowiedzi te wskazują, że pracownicy mogą wypierać ze świadomości fakt, że ich firma daje łapówki lub pracują w sektorze dotkniętym korupcją.

Procedur brak lub nie są jasno komunikowane
Zdaniem respondentów badania, wprowadzenie i egzekwowanie odpowiednich zachowań korporacyjnych należy do obowiązków członków zarządów oraz przedstawicieli kadry kierowniczej wyższego szczebla. Badanie wykazało, że niezbędne będą prace mające na celu poprawę jakości i stopnia wdrożenia programów przeciwdziałających korupcji w firmach. Zaledwie połowa ankietowanych była świadoma, że w ich spółkach istnieją procedury antykorupcyjne i kodeks etyczny. Jeszcze mniej, bo tylko 39 proc. respondentów wie o istnieniu określonych kar za łamanie tych procedur, a jedynie 24 proc. spotkało się z przypadkami ukarania pracowników dopuszczających się zachowań korupcyjnych. Niemal 80 proc. pracowników nie odbyło szkolenia w zakresie przeciwdziałania korupcji.

Niewiara w skuteczność organów ścigania
Polacy tęsknią do rządów silniejszej ręki, ale często zawodzą się na regulatorach Wprawdzie 71 proc. respondentów chce mocniejszej kontroli państwa i zwalczania łapownictwa, 23 proc. odpowiedzi wskazywało na fakt, że prokuratorzy w Polsce nie chcą zajmować się korupcją, a 56 proc. uznało, że śledztwa prowadzone są za wolno. W tej niechlubnej statystyce zajmujemy drugie miejsce, zaraz po Włoszech. Ponad połowa ze sceptyków wskazywała, że ich zdaniem korupcja jest zbyt rozpowszechniona, aby ją skutecznie zwalczać.
Mariusz Witalis podsumowuje: - W wielu przedsiębiorstwach właśnie powinny zapalić się dzwonki alarmowe. Brak zainteresowania zwalczaniem korupcji oraz tolerancja dla nieetycznych zachowań obrócą się przeciwko firmom i ich pracownikom. Przy rosnącej skuteczności regulatorów, jedynie jasny sygnał płynący ze strony zarządów oraz konsekwentne wdrażanie programów antykorupcyjnych pozwoli firmom ograniczyć straty finansowe i reputacyjne.


Europejskie Badanie Nadużyć Gospodarczych zostało przeprowadzone przez Ernst & Young w 25 europejskich krajach, wzięło w nim udział 2365 osób, w tym 108 z Polski. Respondenci badania pochodzili z firm zatrudniających ponad 1000 pracowników, spółek notowanych na giełdzie, lub należących do międzynarodowej korporacji.