Webinar Pułapki zmiany powództwa i stron procesu – praktyka dla pełnomocników 24 listopada 2026 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Trybunał Konstytucyjny jest dla rządzonych

Trybunał Konstytucyjny nie istnieje dla swojego prezesa, wiceprezesa ani innych organów władzy. Ma chronić wolności i prawa obywateli. Dlatego prawa nie można interpretować tak, by osoby bezpośrednio zainteresowane własną sprawą mogły zablokować działanie TK – pisze prof. Michał Romanowski, adwokat w Romanowski i Wspólnicy. W jego ocenie sędzia Anna Korwin-Piotrowska ws. prezesa Bogdana Święczkowskiego działa na podstawie i w granicach prawa.

michal romanowski

Sporu o zarządzenia dotyczące przerwy w czynnościach służbowych Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego, wydane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, nie można sprowadzić do pytania, czy art. 130 par. 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych może być odpowiednio stosowany wobec sędziów TK. Problem jest głębszy: kto wykonuje kompetencje prezesa TK, jeżeli dotyczą one jego samego, a analogiczny konflikt interesów obejmuje wiceprezesa? Odpowiedź, że w takiej sytuacji nie może działać nikt, prowadziłaby do paradoksu. Konstrukcja ustanowiona przez ustawodawcę blokowałaby stosowanie prawa właśnie wobec osób kierujących TK. Skutki takiej wykładni ponosiliby obywatele, których wolności i prawa ma chronić Trybunał. Tak rozumiem kontekst prawny zarządzeń wydanych przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską.  

Czytaj: O kompromis w sprawie TK będzie trudno? Premier o ataku na Trybunał i sędziów>>

 Prezydent Nawrocki mówi o siłowym przejęciu TK, minister Żurek o ataku na sędziów TK>>

Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK już 3 listopada? Potrzeba 10 sędziów>>

 Nowi sędziowie przejmują TK? Prezes Święczkowski i jego zastępca zawieszeni w czynnościach>>

NRA wzywa do dialogu i porozumienia ws. Trybunału Konstytucyjnego>>

Nikt nie może działać we własnej sprawie 

Punktem wyjścia jest zasada nemo iudex in causa sua. Jeżeli ustawa powierza prezesowi TK czynności związane z odpowiedzialnością sędziego TK, trzeba ustalić, kto wykonuje je, gdy sprawa dotyczy jego samego. Problem ten dostrzega uzasadnienie zarządzeń pani sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej dotyczących kierownictwa TK. Istota nemo iudex polega na wyeliminowaniu sytuacji, w której osoba bezpośrednio zainteresowana wynikiem postępowania może wpływać na jego przebieg. Problemu nie usuwa upoważnienie innego sędziego przez zainteresowanego prezesa. Formalnie czynności wykonywałaby inna osoba, lecz źródłem jej umocowania nadal byłaby decyzja osoby, której sprawa dotyczy. Nemo iudex chroni nie tylko przed faktyczną stronniczością, ale także przed konstrukcją instytucjonalną pozwalającą zainteresowanemu wpływać na własną sprawę.   

Nemo iudex wyłącza, ale kompetencję daje ustawa 

Sama zasada nemo iudex nie stanowi wystarczającego źródła kompetencji sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej. Trzeba rozdzielić dwie kwestie. Nemo iudex odpowiada na pytanie, dlaczego prezes i wiceprezes TK nie mogą wykonywać określonych kompetencji. Ustawa musi natomiast wskazać, kto wykonuje je w ich miejsce. Zasadnicze znaczenie ma art. 12 ust. 4 w związku z art. 11 ust. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, na których opiera się konstrukcja przedstawiona w zarządzeniach. Kluczowe jest rozumienie ustawowej „niemożności”. Nie można sprowadzać jej wyłącznie do choroby, nieobecności czy przeszkody faktycznej. Może mieć ona także charakter prawny. Jeżeli fundamentalna zasada prawa wyłącza określoną osobę od działania ze względu na jej bezpośredni interes, powstaje prawna przeszkoda w wykonywaniu kompetencji. Nemo iudex nie kreuje kompetencji zastępcy, lecz uzasadnia stan, w którym ustawowy mechanizm zastępstwa może znaleźć zastosowanie.  

Zastępca z ustawy, nie z wyboru zainteresowanego 

Standardowi bezstronności lepiej odpowiada mechanizm, w którym zastępca zostaje wskazany ex lege, według obiektywnego kryterium ustawowego, niż rozwiązanie, w którym zainteresowany prezes TK sam wskazuje osobę mającą wykonywać kompetencje w jego sprawie. Przerabialiśmy to na przykładzie prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, który dla obrony własnych interesów wskazywał swojego zastępcę. Nie ma uzasadnienia, aby wobec prezesa i wiceprezesa TK stosować odmienne standardy. Interes osobisty, nawet wsparty politycznie, musi ustąpić przed siłą prawa i rządami prawa jako gwarancją wolności i praw człowieka. Konstytucjonalizm nie może być zakładnikiem osobistych interesów prezesa i wiceprezesa TK oraz Prezydenta RP. Władza jest dla rządzonych, a nie odwrotnie. Stąd znaczenie sposobu ustalenia sędziego posiadającego najdłuższy staż w rozumieniu ustawy. Anna Korwin-Piotrowska nie uzyskuje kompetencji dlatego, że sama uznała się za właściwą. Jej umocowanie wynika z ustawy. To pozwala pogodzić nemo iudex z zasadą legalizmu.   

 

Budżet TK pokazuje skalę problemu 

Fundamentalne znaczenie ma argument dotyczący funkcjonowania TK. W uzasadnieniu zarządzenia wobec Bogdana Święczkowskiego opisane działania powiązano m.in. z funkcjonowaniem Zgromadzenia Ogólnego oraz projektem dochodów i wydatków TK na 2027 r. Budżet nie jest tu problemem księgowym, lecz elementem oceny zdolności Trybunału do wykonywania jego zadań, czyli ochrony wolności i praw obywateli. prezes TK i wiceprezes TK nie mają kompetencji, aby doprowadzić w imię osobistych interesów do wygaszenia TK. Skala pozostałych zarzutów opisanych w zarządzeniach jest bardzo poważna i godzi w powagę sądu jakim jest TK i istotne interesy służby sędziowskiej. Obejmują one manipulacje składami orzekającymi, co stało się podstawą zawiadomienia do prokuratury złożonego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, odmowa dopuszczenia do orzekania od 9 kwietnia 2026 r. sędziów TK wybranych przez Sejm i związane z tym lekceważenie postanowienia ETPCz z 5 maja 2026 r. a także opinii Komisji Weneckiej. Napięcie między rządami prawa a rządami ludzi polega na tym, że rządzący mają tendencję do odwracania tej relacji. Z punktu widzenia wykładni prawa ważne jest doświadczenie Mariana Turskiego, wyrażone w formule: „XI przykazanie: Nie bądź obojętny”. Warto też wrócić do słów śp. prof. Adama Strzembosza: „A jaka konstytucja może być mocna na autokratów? Przecież konstytucja to jest świstek papieru, jeżeli za nią nie stoją instytucje i ludzie. Nie ma możliwości stworzenia konstytucji, która się obroni przed siłą”.  

Prawo to kontekst, a nie instrukcja obsługi 

Kontrargument brzmi: skoro ustawodawca nie uregulował wprost sytuacji, w której prezes i wiceprezes TK nie mogą działać z powodu konfliktu interesów, kompetencji organu państwa nie wolno konstruować w drodze wykładni. Takie stanowisko oznacza kapitulację prawa.  Relacja między ogólnością normy a konkretnym przypadkiem należy do najstarszych zagadnień prawoznawstwa. Arystoteles w Etyce nikomachejskiej wskazywał, że ustawa z konieczności wypowiada się generalnie, podczas gdy nie każdy przypadek może zostać adekwatnie ujęty przez regułę ogólną. Temu służyła epieikeia: nie odrzuceniu prawa, lecz korekcie niedostatku wynikającego z generalności reguły. Cyceron w De officiis przywoływał paremię summum ius summa iniuria, przestrzegając przed formalizmem prowadzącym do rezultatu sprzecznego z funkcją prawa. U Friedricha Carla von Savigny’ego odnajdujemy systemowe i historyczne podejście do interpretacji. Nie należy przypisywać mu współczesnej teorii luk, ale jego metoda sprzeciwiała się odczytywaniu przepisu w oderwaniu od struktury systemu. Jeszcze bliższa analizowanemu problemowi jest hermeneutyka Arthura Kaufmanna, ucznia Gustava Radbrucha. Kaufmann sprzeciwiał się utożsamianiu normy z prawem. Urzeczywistnianie prawa dokonuje się poprzez odniesienie tego, co normatywne, do konkretnego przypadku. Nie oznacza to dowolności, lecz poszukiwanie rozwiązania w granicach systemu. Autorów tych łączy istotna intuicja: stosowanie prawa nie jest mechanicznym wyszukiwaniem przepisu opisującego każdy możliwy przypadek. Brak instrukcji w ustawie nie oznacza, że prawo jest bezradne. Wykładnia kończy się dopiero z chwilą odkrycia słusznego rozwiązania. Nie sposób znaleźć słuszniejszego celu niż ochrona działania TK jako bezpiecznej przystani przed „przemocą prawną” polityków.   

Nie potrzeba „wyższej konieczności konstytucyjnej” 

Mam jedno zastrzeżenie do argumentacji w uzasadnieniach zarządzeń sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej, choć rozumiem potrzebę jej uwzględnienia. Nie czyniłbym centralnym argumentem koncepcji „stanu wyższej konieczności konstytucyjnej”. Nadzwyczajność sytuacji może uzasadniać szybką reakcję, ale nie musi sama tworzyć kompetencji. Wykładnia prokonstytucyjna, którą trafnie zastosowała sędzia Anna Korwin-Piotrowska, z chwilą uchwalenia Konstytucji RP oraz uznania przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Karty Praw Podstawowych UE przestała być wyższą koniecznością konstytucyjną, a stała się normalną koniecznością konstytucyjną. Nadzwyczajność opisuje stan bezprawnych ataków na TK. Obrona Konstytucji nie jest jednak działaniem nadzwyczajnym, lecz zwyczajnym. Konstytucja nie jest świstkiem papieru. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska działa na podstawie i w granicach prawa, zgodnie z tym, co czyniła jako prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, gdzie czynem dowodziła, czym są rządy prawa. Upadek państwa konstytucyjnego w Polsce nie rozpoczął się 30 października 2026 r. Warto o tym pamiętać. Szczególną odpowiedzialność ponoszą prawnicy bez których nie da się ani zniszczyć ani odbudować państwa prawa. Prawnicy powinni zgodnie nawoływać do przestrzegania przez wszystkie organy władzy publicznej orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE oraz wsłuchiwania się w opinie Komisji Weneckiej. Sposób na odrodzenie państwa prawa niszczonego systematycznie od 2015 r. przez większość parlamentarną z okresu 2015-2023 przy udziale Prezydenta RP został wskazany w orzecznictwie ETPCz i TSUE. Wystarczy skorzystać.   Bardzo niepokoją mnie doniesienia o sposobie wejścia prezydenta do TK. Argumenty siły muszą ustąpić przed siłą argumentów prawa mających głębokie osadzenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Trybunału Sprawiedliwości UE i opiniach Komisji Weneckiej. 

 

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 209,30 zł