Czytaj: SN: Nowa prezes reorganizuje Izbę Cywilną i zapowiada przyspieszenie w orzekaniu>>

Miłe złego (?) początki

16 lipca sędzia Sądu Najwyższego Władysław Pawlak postanowił o przyjęciu do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie zakończonej w warszawskim Sądzie Apelacyjnym pod sygnaturą VI ACa  345/19 (I CSK 93/21, obecnie I CSKP 479/21). Sprawa dotyczyła kredytu indeksowanego. Apelacja banku została oddalona, zaś w uzasadnieniu podzielono w całości argumentację sądu I instancji, który uznał umowę za nieważną wobec sprzeczności z art. 353 (1) kc jak i na skutek abuzywności klauzul przeliczeniowych – co potwierdził wydany później wyrok TSUE sprawie C-260/18. Skoro indeksacja określa główne świadczenia stron, to po jej usunięciu umowa nie może nadal wiązać. Uwzględniono natomiast apelację powódki, ponieważ Sąd Apelacyjny uznał za prawidłową teorię dwóch kondykcji.

 

 

Niespełna dwa miesiące później zapada postanowienie z 9 września 2021 r. (SSN Beata Janiszewska I CSK 650/20, obecnie I CSKP 498/21). Skarga kasacyjna dotyczyła wyroku w warszawskiej sprawie VI ACa 361/18. Sąd Apelacyjny w Warszawie co do zasady ponownie zgodził się z Sądem Okręgowym i uznał zarówno istnienie interesu prawnego w ustaleniu nieważności umowy, jak i nieważność umowy w świetle art. 353 (1) kc oraz 385 (1) par. 1 kc. Stanowisko co do abuzywności klauzul przeliczeniowych zostało podzielone w całości. Zmiana wyroku nastąpiła na korzyść strony powodowej – Sąd Apelacyjny przyjął własną wersję teorii salda i zasądził kwoty dochodzone we frankach.

Kolejna skarga również dotyczyła kredytu indeksowanego. 26 października 2021 Sąd Najwyższy przyjął do rozpoznania skargę od wyroku VI ACA 332/19 (SSN  Marcin Łochowski, I CSK 546/21 obecnie I CSKP 538/21). Znowu apelacja banku zostaje oddalona: Sąd Apelacyjny aprobuje wywody co do nieważności umowy ze względu na jej sprzeczność z art. 353 (1) kc, jak i co do abuzywności klauzul przeliczeniowych oraz upadku umowy po ich usunięciu. Zmiana wyroku i tym razem polegała na zastosowaniu teorii dwóch kondykcji.

Indeksacja i teoria salda

Problematyka kredytu indeksowanego tak zaabsorbowała Sąd Najwyższy, że postanowieniem z 9 grudnia 2021 r. (I CSK 408/21, I CSKP 567/21, SSN Jacek Grela) przyjęto do rozpoznania skargę kasacyjną od wyroku VI ACa 779/18. Warszawski Sąd Apelacyjny skorygował wyrok w zakresie teorii salda i uwzględnił zarzut zatrzymania. Wcześniej uznał apelację pozwanego za dopuszczalną – mimo iż dotyczyła wyroku oddalającego powództwo. Indeksacja została uznana za element określający główne świadczenia stron, jej usunięcie na skutek abuzywności musi skutkować upadkiem umowy – zwłaszcza ze względu na nieprawidłowości w umownym określeniu stawki LIBOR. Problem sprzeczności umowy z art. 353 (1) kc został potraktowany jedynie zdawkowo.

Jeszcze 21 grudnia 2021 r. Sąd Najwyższy przyjął do rozpoznania skargę od wyroku VI ACa 912/19 – SA w Warszawie (SSN Marcin Łochowski, I CSK 639/21 I CSKP 577/21). Apelacja banku została oddalona z analogiczną argumentacją jak w poprzedniej sprawie, podzielającą stanowisko sądu I instancji. Mimo zastosowania teorii salda kredytobiorcy nie składali apelacji.

 


Jaki ranek, taki dzień

Skoro w Izbie Cywilnej pozostaje do rozpoznania blisko dwa tysiące spraw, z czego istotna część zapewne dotyczy kredytów frankowych, czy tego rodzaju postanowienia mogą dziwić? Otóż powinny przynajmniej zastanawiać.

Nie trzeba dogłębnej analizy, aby zauważyć, że wszystkie te sprawy dotyczą jednego wzorca umownego – umowy kredytu indeksowanego dawnego Polbanku, obecnie Raiffeisen Bank International.  Co jest tak niezwykłego w tej umowie, że wymaga ona analizy podczas rozpoznania aż ośmiu skarg kasacyjnych? Ta liczba nie jest pomyłką: jeszcze 10 marca SSN Marian Kocon przyjął do rozpoznania skargę kasacyjną w sprawie zakończonej w warszawskim Sądzie Apelacyjnym pod sygnaturą VI ACa  312/19. Apelacja została oddalona, zaś Sąd Okręgowy uprzednio uznał, że umowa kredytu indeksowanego jest ważna, ale powinna zostać pozbawiona abuzywnych klauzul przeliczeniowych i być wykonywana w dalszym ciągu (tzw. odfrankowienie). Na decyzję w przedmiocie przyjęcia do rozpoznania czekają jeszcze dwie analogiczne skargi kasacyjne – zarejestrowane pod sygnaturami I CSK 396/21 (od wyroku SA w Warszawie VI ACa 768/19) oraz I CSK 545/21 (VI ACa 315/19).  Już tylko jako ciekawostkę dodam, że ten sam wzorzec umowy był już przedmiotem oceny SN – w znanym wyroku z 4 kwietnia 2019 r. w sprawie III CSK 159/17.

Czytaj w LEX: Artymionek Paweł, Citko Adam, Konstruowanie roszczenia w pozwie frankowym – zagadnienia praktyczne >

Czy zatem uzasadnienia warszawskich sędziów domagają się odpowiednio głębokiej analizy albo wręcz zmultiplikowanej korekty (względnie aprobaty)? Mam co do tego pewne wątpliwości: uzasadnienia Sądu Apelacyjnego w tych sprawach są generalnie zbieżne ze sobą. I to nie powinno to zaskakiwać, skoro trzy pierwsze wyroki w I instancji wydał sędzia Kamil Gołaszewski (znany m.in. z powtarzalności swoich orzeczeń) a dwa pozostałe – piszący te słowa (w miarę możliwości także stosujący taką praktykę). Również wyroki oczekujące na przyjęcie skargi zostały wydane przez nas w I instancji. Cieszy mnie możliwa perspektywa zapoznania się przez trzy składy SN z efektami mojej pracy (polecam szczególnej uwadze załączniki graficzne – niestety niewidoczne w portalu orzeczeń SO), choć moją nadzieję studzi pytanie, czy przy restrykcyjnej wykładni art. 398 (13) kpc ta perspektywa się ziści. Ale bardziej martwi mnie fakt, że dziewięć składów Sądu Najwyższego będzie w zasadzie wykonywać tę samą pracę. Niedowiarkom proponuję porównanie uzasadnień wyroków VI ACa 768/19 i VI ACa 912/19 – oba zapadły tego samego dnia, referował ten sam sędzia SA i również on sporządzał oba uzasadnienia. A ponieważ oba dotyczą tego samego wzoru uzasadnienia I instancji, to i niemal dosłowne brzmienie obu uzasadnień (wyjąwszy kwoty i nazwiska) nie powinno dziwić.

Identyczność zarzutów apelacji

Zaryzykuję twierdzenie, że powtarzalność pracy sędziów SN obejmie również analizę zarzutów kasacyjnych. Jak to możliwe? Nie było mi dane zapoznać się osobiście ze skargami kasacyjnymi w tych sprawach, ale wystarczy porównać fragmenty uzasadnień wyroków apelacyjnych, aby dostrzec identyczność zarzutów apelacji. Kancelarie prawnicze dostrzegły zalety optymalizacji oraz elektronicznego przetwarzania tekstów zdecydowanie wcześniej niż sądy (gwoli wyjaśnienia: traktuję to zdanie jako wyraz uznania dla ich profesjonalizmu). Korzystają z nich do tego stopnia, że możliwe jest obecnie złożenie takiego samego zażalenia na postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia wydane przez dowolnego sędziego wydziału frankowego w sprawie dowolnej umowy kredytu indeksowanego (podziwu godna oszczędność pracy). Dlaczego nie miałoby to dotyczyć skarg kasacyjnych? Przecież najprawdopodobniej każda z nich trafi w SN do innego sędziego a potem innego składu. Takie sytuacje miały już miejsce: dociekliwych odsyłam do postanowień  I CSK 635/20 oraz I CSK 114/21. Po kilku minutach poszukiwań na stronach SN i pełnomocników kredytobiorców można zauważyć, że sprawy dotyczą różnych banków a nawet odmiennych rodzajów kredytu, a jednak zagadnienia prawne sformułowane w skargach są tożsame. Być może jeszcze w roku 2022 przekonamy się, czy np. w sprawie I CSKP 479/21 oraz I CSKP 498/21 pojawi się podobna zbieżność.

Czytaj w LEX: Rzewuski Maciej, Wniesienie apelacji po nowelizacji KPC >

Na tym przyszła powtarzalność pracy Sądu Najwyższego się nie kończy. W każdej z ośmiu przywołanych spraw pojawia się kwestia nieważności bezwzględnej wynikającej ze sprzeczności z art. 353 (1) kc. Zważywszy na zarzuty apelacyjne pojawi się ona zapewne i w skargach kasacyjnych. Tymczasem Sąd Najwyższy będzie miał okazję dodatkowo rozważyć tę kwestię w ramach pytania prawnego zarejestrowanego obecnie pod sygnaturą III CZP 33/21. Z punktu widzenia wymienionych wcześniej spraw kasacyjnych jest to o tyle istotne, że pytanie zadał Sąd Apelacyjny w Warszawie na kanwie sprawy dotyczącej – a jakże – tego samego wzorca umowy. Problem jest rzeczywiście ważny, dość powiedzieć, że stwierdzenie takiej nieważności spowoduje uznanie za nieważne minimum połowy umów kredytów frankowych (także denominowanych). Ale czy rzeczywiście należy pochylać się nad nim aż osiem razy ?

Komu w drogę, temu czas

Skoro Sąd Najwyższy dogłębnie zbada przynajmniej problematykę kredytu indeksowanego, to skąd wątpliwości co do przyszłego sposobu działania Izby Cywilnej? Przekazy medialne wskazują, że mają powstać nowe wydziały.

Informując o nich rzecznik prasowy SN podkreślał, jak duże znaczenie ma zachowanie porządku rozpoznawania spraw zgodnie z kolejnością wpływu. Nie usłyszałem jednak ani słowa, że powstanie komórka organizacyjna albo zostanie powołana osoba zajmująca się – jeśli tak można powiedzieć – czasową i przedmiotową koordynacją orzecznictwa. Ktoś, kto nie wkraczając w kompetencje orzecznicze sędziów, zwróci uwagę na identyczne umowy, powtarzalne sprawy i zagadnienia albo przynajmniej wskaże, iż za miesiąc inny skład zbada ten sam problem. Nic mi nie wiadomo, aby obecnie w Izbie Cywilnej ktoś dostrzegł powołane wcześniej zbieżności i powtórzenia. Gdyby tak było być może połowa z opisanych skarg kasacyjnych nie zostałaby przyjęta do rozpoznania, oszczędzając pracy sędziom SN a czasu stronom i sądom powszechnym. Może celowe okazałoby się odroczenie decyzji o przyjęciu skargi do czasu rozpoznania pytania prawnego. A może w postanowieniu I CSK 114/21 (późniejszym) pojawiłaby się wzmianka, że takie samo zagadnienie nie spotkało się z aprobatą w postanowieniu I CSK 635/20 (wcześniejszym). Czy dbałość o jednolitość orzecznictwa nie powinna odbywać się także wewnątrz Sadu Najwyższego? I czy nie łatwiej świadomie zadbać o taką jednolitość patrząc w przyszłość?

Jeśli opisane skargi istotnie formułują analogiczne zarzuty i tożsame zagadnienia prawne – to doprawdy będziemy świadkami wyjątkowego eksperymentu orzeczniczego (oby tylko rożne składy doszły do takich samych wniosków: różne orzeczenia w kilku identycznych sprawach, uzasadnieniach i skargach kasacyjnych byłyby przecież kuriozalne). Ale jeśli sprawy te trafią na wokandę niezależnie od siebie i jeszcze przed rozpoznaniem pytania III CZP 33/21, to może się okazać, że ktoś pracował daremnie. A daremny trud jest chyba ostatnim,  jakiego przy obecnym stanie zaległości potrzebuje Izba Cywilna.

Pytając w ten sposób o sprawność działania przyszłego modelu Izby Cywilnej, chciałbym zauważyć, że w stosunku do kredytów frankowych model dotychczasowy się nie sprawdził. Kilkadziesiąt tysięcy spraw nie może dłużej czekać. Powtórzę raz jeszcze: niezbędne jest szybkie wypracowanie w SN ogólnego modelu rozstrzygania spraw tego rodzaju – także na płaszczyźnie organizacyjnej.  Modelu, w którym kolejna sprawa i kolejna skarga kasacyjna będzie możliwa do zakwalifikowania jako kolejny przypadek porównywalny z innymi. W innym razie ten sam problem w tym samym stanie faktycznym – właśnie jak w powyższych sprawach - będzie angażował Sąd Najwyższy (oby tylko) dziesięciokrotnie. Innymi słowy: Sąd Najwyższy będzie zajmował się kredytami frankowymi przez najbliższe 22 lata. Chyba że w roku 2022 r. wypracuje sobie taki ogólny model orzekania, czego - wraz ze świadomą oszczędnością w dawkowaniu sobie pracy – życzę Izbie Cywilnej, Stronom i Czytelnikom.  

Autor: Sędzia Piotr Bednarczyk, wiceprzewodniczący XXVIII Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie