Dostęp do broni. Zdrowy rozsądek leży u podłoża wielu nakazów
Godzimy się z ustawodawcą co do tego, że na wyprzedaży w supermarkecie nie można, ot tak po prostu, nabyć eleganckiego sztucera z paczką naboi. Co więcej ustawa o broni i amunicji wymaga od amatora strzelania uzyskania stosownego zezwolenia, którego wydanie poprzedza szczegółowa procedura administracyjna. Jej istotnym elementem jest konieczność poddania się szczegółowym badaniom psychiatrycznym a nawet psychologicznym. Prawodawca bowiem, zanim pozwoli miłośnikowi polowań, spacerować z fuzją, chce wiedzieć o nim kilka dość prywatnych rzeczy. Przede wszystkim czy sympatyczny myśliwy posiada dostateczny poziom dojrzałości oraz rozwoju intelektualnego a także czy jego cechy osobowości (z uwzględnieniem funkcjonowania w trudnych sytuacjach), pozwalają mniemać, że delikwent sfrustrowany brakiem zwierzyny w lesie nie zacznie strzelać z okna do gawiedzi. Prawda, że rozsądne? - pisze Jarosław Ostrowski, wspólnik w kancelarii Nowakowski & Wspólnicy.