"Dziennik Gazeta Prawna" pisze, że oznacza to, że każdy, kto chce dziś skorzystać z pomocy prawnej pro bono, ma obowiązek zapłacić od niej podatek dochodowy, a prawnik, który takiej porady udzieli, musi odprowadzić VAT.
– Choć przepisy godzą w najbiedniejszych, Ministerstwo Finansów w dalszym ciągu stanowczo odmawia wypracowania pozytywnego dla milionów obywateli Polski rozwiązania w tym względzie – alarmują przedstawiciele samorządów prawniczych w dzisiejszym komunikacie.
– Przepisy pozwalają nam na udzielanie bezpłatnych porad prawnych bez konsekwencji podatkowych, jeśli jest to działanie czysto marketingowe. Zatem państwo preferuje, żebyśmy działali niejako z wyrachowania niż z potrzeby serca – wskazuje Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Radcy prawni i adwokaci nie chcą już stać przed dylematem: czy dalej świadczyć pomoc pro bono, pomijając biurokratyczne bariery i narażając się przy tym na odpowiedzialność karno-skarbową, czy dopełniać obowiązków fiskalnych, tym samym paraliżując tego typu pomoc w Polsce.