– To jeszcze o niczym nie świadczy – zapewnia sędzia Rafał Dzyr, wicedyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. – Z informacji, jakie ma szkoła, wynika, że warunek odbycia praktyki spełnia około tysiąca osób, a dwieście deklarowało chęć przystąpienia do egzaminu.
Piotr Kwaka, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Asystentów, uważa, że nie ma lawiny zgłoszeń, ponieważ niepewna jest sytuacja tych, którzy nie zdaliby egzaminu. Nie wiadomo, czy w razie niepowodzenia przysługiwałaby im tylko poprawka czy też mogliby przystępować do egzaminu wielokrotnie.
Te wątpliwości rozwiał dyrektor KSSiP: referendarze i asystenci w razie niepowodzenia będą mogli wielokrotnie przystępować do egzaminu sędziowskiego – aż do skutku. Przypomnijmy, że aplikant sędziowski ma tylko dwie szanse: egzamin i poprawkę.
Jest też inny powód: potencjalni kandydaci na egzamin chcą zobaczyć, jak wypadnie pierwszy egzamin.
– Większość uprawnionych jest zdania, że nie warto podejmować takiego wysiłku – tłumaczy nam Michał Pałka z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych. Uważa, że egzamin jest bardzo ciężki i trzeba się do niego dobrze przygotować. – Korzyści mogą być jedynie prestiżowe. Szanse na sędziowski etat są niewielkie. O każdy wakat ubiega się po kilkanaście osób – dodaje.
Na egzamin czekają też aplikanci sędziowscy i prokuratorscy, którzy w ubiegłym roku skończyli aplikacje.
– Będą mieli na to szansę w sierpniu lub wrześniu tego roku – zapowiada Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości.


Źródło: Rzeczpospolita