LEX Dział Prawny Połączenie wiedzy prawniczej z nowoczesną technologią AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Afryka surowa dla homoseksualistów

Kiedy pod koniec lutego Uganda zaostrzyła przepisy przeciwko związkom homoseksualnym, spadło na nią potępienie ze strony Zachodu. Ale pod względem wrogości wobec homoseksualizmu Uganda nie jest w Afryce wyjątkiem, lecz regułą.

Pod koniec zeszłego tygodnia na placu przed szariackim trybunałem w Bauchi w północnej Nigerii wykonano wyrok chłosty na czterech młodzieńcach skazanych za homoseksualizm. Każdy ze skazańców otrzymał po 15 uderzeń batem. Sędzia wyznaczył także grzywnę ok. 120 dolarów; jeśli jej nie zapłacą, zostaną wtrąceni na rok do więzienia. Skruszeni i zawstydzeni krewni skazańców zaczęli zbierać pieniądze, bo w więzieniu, jako jawni homoseksualiści, nie przeżyliby tygodnia.

Do samosądu na nich omal nie doszło w samym sądzie, kiedy wzburzona publiczność żądała, by homoseksualistów natychmiast ukamienować. Policja musiała strzelać na postrach, by rozproszyć żądny krwi tłum.

Kamienowaniem karze się za homoseksualizm w północnych stanach Nigerii, które od początku wieku rządzą się prawem koranicznym. Choć szariackie trybunały wydawały już takie wyroki, żaden nie został jednak wykonany. Ale homoseksualizm jest karany więzieniem także w południowej, chrześcijańskiej części Nigerii, a w styczniu władze zaostrzyły jeszcze przepisy wymierzone przeciwko homoseksualistom.

Z ponad 50 państw Afryki w prawie 40 homoseksualizm uważany jest za przestępstwo. W Sudanie, Mauretanii czy Somalii grozi za niego kara śmierci. W pozostałych krajach karze się go więzieniem – kilkoma miesiącami w Burundi, trzema latami w Tunezji czy Maroku, pięcioma w Kamerunie i Senegalu, czternastoma w Nigerii, Ugandzie, Kenii czy Malawi. Te ostatnie są byłymi brytyjskimi koloniami, a kary za homoseksualizm, jako sprzeczny z naturą ludzką, wprowadzili tam jeszcze Brytyjczycy.

Jedynym na Czarnym Lądzie krajem, w którym związki homoseksualne zrównano z heteroseksualnymi w konstytucji i gdzie zezwolono na homoseksualne małżeństwa, jest Republika Południowej Afryki, która po upadku apartheidu w 1994 r., wzorując się na Zachodzie, wprowadziła u siebie najbardziej liberalne przepisy na całym kontynencie. Ale nawet w liberalnej RPA homoseksualiści są piętnowani przez społeczeństwo, lesbijki są poddawane „korekcyjnym gwałtom”, a prezydentowi Jacobowi Zumie zdarzyło się nazwać homoseksualne małżeństwa „haniebnymi”.

Pokojowy noblista arcybiskup anglikański Desmond Tutu, załamujący ręce nad wrogością Afryki wobec homoseksualistów, jest w tej walce odosobniony. Wtórują mu głównie zwesternizowani afrykańscy pisarze, jak Chimamanda Ngozi Adichie z Nigerii czy Binyayanga Wainaina z Kenii, który niedawno zaszokował Afrykę wyznaniem, że jest homoseksualistą.

Troski pisarzy nie podzielają polityczni przywódcy, którzy jednomyślnie potępiają homoseksualizm, a widząc aplauz rodaków, sięgają po homofobię jako oręż w walce o władzę. Prezydent Zimbabwe Robert Mugabe od lat wyklina homoseksualistów jako „wybryk natury i obrazę godności ludzkiej”, „gorszych niż świnie i psy”. Prezydent Gambii Yahya Jammeh nazywał homoseksualizm śmiertelną zarazą, podobną do trądu, gruźlicy czy trypra. Ostrzegł też rodzimych homoseksualistów, by lepiej wynieśli się z Gambii, zanim ich wytropi i rozkaże pościnać.

Wrogość do homoseksualizmu jest jedną z niewielu spraw, które łączą zwaśnionych chrześcijan i muzułmanów w Nigerii. Imamowie w Senegalu zakazują grzebać homoseksualistów na cmentarzach, a kapłani w Ugandzie, Namibii czy Malawi wyklinają ich jako sługi szatana, owoc zachodniej dekadencji i upadku.

Niechęć Afryki do homoseksualizmu wynika z jej patriarchalnego konserwatyzmu, przywiązania do tradycji i pobożności, ale obserwowany w ostatnich latach wzrost homofobii wiąże się też z polityką. Od zwycięstwa w zimnej wojnie i upadku komunizmu na początku lat 90. rządzony przez liberałów Zachód przekonywał Afrykę do liberalnych porządków i praw. Zachęcał do demokracji i praw człowieka, uzależniał od tego swoją gospodarczą pomoc.

Kryzys gospodarczy i wojny w Afganistanie i Iranie, które na początku XXI wieku podkopały potęgę Zachodu, sprawiły, że afrykańscy przywódcy przestali bezkrytycznie przyjmować zalecane przez Zachód mody, a jako pierwsze odrzucili przyjęte na Zachodzie zrównanie heteroseksualizmu z homoseksualizmem. „Zachód mówi, że to prawa człowieka, a według nas to występek i zło” – tłumaczą wiernym w świątyniach kapłani, zauroczeni konserwatywnymi imamami z Bliskiego Wschodu i pastorami z USA.

„Cudzoziemcy nie będą nam dyktować, jak mamy żyć” – oświadczył ugandyjski prezydent Yoweri Museveni, podpisując ustawę zaostrzającą przepisy wymierzone przeciwko homoseksualizmowi, który jego zdaniem stał się dla Zachodu instrumentem „socjalnego imperializmu” w Afryce. Nowe ugandyjskie przepisy wywołały oburzenie na Zachodzie, Ugandyjczycy zaś wyrywali sobie z rąk bulwarowe gazety, publikujące fotografie znanych w kraju homoseksualistów.

Kiedy Zachód wstrzymał setki milionów dolarów pomocy gospodarczej dla Ugandy, jednej z jego najważniejszych sojuszniczek w Afryce, ministrowie Museveniego pocieszali rodaków, że warto zapłacić tę cenę za niezależność i zasady moralne. „Zachód próbuje nas szantażować, narzucić nam swoje obyczaje, strasząc wstrzymaniem pomocy finansowej – mówił ugandyjski minister ds. moralności Simon Lokodo. – Na szczęście nie jesteśmy sami, możemy liczyć na Rosję, na Chiny, na Indie".

Wojciech Jagielski (PAP)

Autor:

Polecamy książki prawnicze