Senat zajął się w środę nowelizacją ustawy o finansach publicznych. Przewiduje ona zawieszenie do końca roku sankcji nakładanych po przekroczeniu tzw. pierwszego progu ostrożnościowego, gdy relacja długu publicznego do PKB przekracza 50 proc. Ponadto nowelizacja zakłada zawieszenie tymczasowej reguły wydatkowej, która mówi, że wydatki tzw. elastyczne nie mogą rosnąć więcej niż 1 proc. powyżej inflacji.

Przewodniczący senackiej komisji budżetu i finansów publicznych Kazimierz Kleina (PO) poinformował podczas debaty, że komisja opowiedziała się za przyjęciem noweli bez poprawek. Senator powiedział, że w obecnej sytuacji finansów publicznych zmiana jest ważna, jest przygotowaniem do nowelizacji budżetu na 2013 r. Kleina dodał, że bez zmiany ustawy nie byłoby możliwe zaplanowane przez rząd zwiększenie deficytu, a to wiązałoby się z koniecznością radykalnego obcięcia wydatków, albo podniesienia podatków.

"Wydaje się, że takie działania (...) mogłyby pogłębić spowolnienie gospodarcze" - mówił. Jego zdaniem w obecnej sytuacji bardziej racjonalne jest szukanie możliwości zwiększających inwestycje, a zmiany zaproponowane przez rząd powinny przyczynić się do pobudzenia wzrostu gospodarczego.

Senator dodał, że obecne zadłużenie Polski jest relatywnie niskie w porównaniu z innymi krajami (liczone według metodologii międzynarodowej w I kw. 2013 r. wyniosło 57,3 proc. PKB), a najpotężniejsze gospodarki europejskie mają relację długu do PKB zdecydowanie wyższą niż Polska.

Propozycję rządu krytykował Grzegorz Bierecki (PiS). Poinformował, że tzw. mniejszość komisji złożyła wniosek o odrzucenie ustawy w całości. Zdaniem Biereckiego zmiany dotyczące progów ostrożnościowych będą skutkować dalszym zadłużaniem polskich gospodarstw domowych. Senator mówił, że ustawa jest "białą flagą wywieszoną przez rząd, że rząd nie ma pieniędzy, żeby płacić rachunki".

Zarzucił rządowi, że zadłużając się, próbuje płacić bieżące rachunki, ale jednocześnie nie ma planu ratunkowego dla finansów publicznych. Bierecki mówił, że zaciągnięcie kolejnych długów nie będzie służyło poprawie sytuacji, a tylko powiększy problemy.

Jego zdaniem nie można porównywać Polski z innymi krajami, które mają znacznie wyższą relację długu do PKB. "Bogaci Niemcy mogą mieć wyższy deficyt i zadłużenie, bo kiedy trzeba będzie, będą w stanie zapłacić wyższe podatki" - mówił.

Zaznaczył jednak, że nie jest przeciwnikiem zwiększania deficytu, ale powinien - jak podkreślił - być jakiś plan, na co wydać te środki.

Podczas debaty senatorowie pytali stronę rządową oraz sprawozdawców komisji finansów m.in. o plan naprawy finansów publicznych, cięcia wydatków w poszczególnych resortach, plan wyjścia z zadłużenia, czy konsultacje społeczne dotyczące omawianej ustawy. Kazimierz Kleina stwierdził, że część pytań dotyczyła tematów nie poruszanych podczas obrad senackiej komisji finansów. Przypomniał też, iż minister finansów od dawna informował, że nowelizacja budżetu może być konieczna. "Nie jest to więc dla nas zaskoczeniem" - stwierdził.

Z kolei wiceminister finansów Hanna Majszczyk poinformowała, że konsultacje społeczne nie były przeprowadzane w sprawie noweli ustawy o finansach publicznych, gdyż ustawa będzie przekładać się na prace rządu, a nie np. na pracodawców.

Wiceszefowa resortu mówiła też, że na część pytań dotyczących nowelizacji tegorocznego budżetu nie może na razie odpowiedzieć, gdyż nowela jest jeszcze przygotowywana. "Nowela budżetu będzie pewnie przedstawiana na przełomie sierpnia i września tego roku" - dodała.

Wskazała też, że powodem konieczności zwiększenia deficytu jest m.in. ubytek w dochodach podatkowych. Zaznaczyła jednak, że w lipcu dochody te uległy poprawie. "Lipiec pokazał, że dochody z podatków pośrednich są znacznie lepsze od oczekiwań" - mówiła.

"Nie pozwoli to jednak zasypać niedoborów powstałych w pierwszym półroczu" - dodała.

Majszczyk podkreśliła też, że nowelizacja tegorocznego budżetu nie zwiększy kosztów obsługi długu. "Mimo, że przewidywana jest nowelizacja, to biorąc pod uwagę zarządzanie długiem, które jest prowadzone przez ministra finansów, to nie zakładamy wzrostu kosztów obsługi (...). Te, które zostały zaprezentowane w planie na rok 2013 (43,5 mld zł - PAP) nie zostaną przekroczone. Z naszych ostatnich analiz wynika, że będą nawet pewne oszczędności w tym zakresie" - stwierdziła.

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o finansach publicznych przed dwoma tygodniami.

Premier Donald Tusk poinformował w lipcu, że deficyt budżetowy w 2013 r. będzie większy o 16 mld zł, a resorty mają obciąć wydatki o 8,5-8,6 mld zł. W sierpniu zostanie przedstawiony projekt nowelizacji budżetu. Według premiera nowelizacja jest konieczna w związku z niższymi dochodami, jakie Polska odnotowała w pierwszym półroczu. W sumie brakuje około 24 mld zł. Ubytek ten będzie można pokryć z oszczędności i przez zwiększenie deficytu.

"Czy oszczędności będą na poziomie 8 mld zł czy nieco niżej, w czasie prac nad projektem noweli ustawy, się okaże" - poinformowała w środę w Senacie Majszczyk.

Podczas debaty senator opozycji Jan Maria Jackowski złożył wniosek o charakterze legislacyjnym, dlatego ustawa ponownie trafi do senackiej komisji budżetu i finansów publicznych.

mmu/ rbk/ drag/ jbr/