Trzecia odsłona deregulacji przewiduje szereg potrzebnych z punktu widzenia rozwoju przedsiębiorczości rozwiązań. Wymieńmy tylko kilka przykładów: upowszechnienie kasowej metody rozliczania VAT, ujednolicenie terminu zwrotu nadpłaconych podatków, skrócenie obowiązku przechowywania dokumentacji z kas fiskalnych, czy też rozliczanie VAT od importu w deklaracjach, a nie w ciągu 10 dni. – Wprowadzenie tych propozycji w życie wpłynęłoby pozytywnie na płynność przedsiębiorstw, co jest szczególnie ważne w sytuacji, gdy zatory płatnicze doprowadzają do upadłości firm – mówi ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki.

 

Tymczasem Ministerstwo Finansów po raz kolejny stanęło na stanowisku, że ważniejsze są krótkoterminowe odczyty wskaźników dotyczących wpływów podatkowych niż stwarzanie optymalnych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej w dłuższej perspektywie czasowej. – Resort gospodarki zdaje się nie mieć świadomości istnienia zależności pomiędzy warunkami prowadzenia firm a wielkością wpływów podatkowych. A jeśli już dokonuje jakichś zmian w tym obszarze, to są one nastawione na zwiększenie fiskalizmu – ocenia Rogowiecki i dodaje, że przecież od lat przedsiębiorcy pytani o główną barierę rozwoju wskazują właśnie na fatalny system podatkowy.

 

Ekspert zwraca także uwagę na to, że przedstawione przez resort finansów koszty w postaci zmniejszenia wpływów do budżetu, wynikające z poszczególnych rozwiązań zaproponowanych przez Ministerstwo Gospodarki w założeniach do trzeciej ustawy deregulacyjnej, wydają się przesadzone.

źródło: www.pracodawcyrp.pl