Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska: Po uchwale siódemkowej Izby Pracy w sprawie emerytur funkcjonariuszy totalitarnego państwa oczekuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Czy już teraz sądy powszechne mogą podjąć zawieszone postępowania czy powinny poczekać na Trybunał?

Bohdan Bieniek: Każdy sąd powszechny samodzielnie zadecyduje, czy powinien procedować w sprawie. Uchwała w sprawie III UZP 1/20 nie nakazuje prowadzenia postępowań jak też nie obliguje do dalszego powstrzymania się od rozstrzygania zgłoszonych żądań. Marginalnie wspomnę, że dostępne na portalach orzeczeń informacje wskazują, iż tego rodzaju sprawy sądy powszechne rozstrzygały przed podjęciem uchwały przez skład siedmiu sędziów i z tego co wiem zapadały też wyroki zmieniające decyzje organu rentowego. Ten wątek podniósł w piśmie procesowym występujący w sprawie przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich. Uważam, że w demokratycznym państwie prawnym sądy powinny być zdolne do orzekania niezależnie od oczekiwań innych władz.

Na kim spoczywać będzie ciężar dowodu na łamanie praw obywatelskich w okresie PRL przez tych funkcjonariuszy?

W tej kwestii powiem tak: jeśli ubezpieczony ubiega się o prawo do emerytury, to powinien przed organem rentowym wskazać wszelkie przesłanki do uzyskania świadczenia. Natomiast jeżeli organ rentowy zamierza pozbawić emeryta świadczenia, obniżyć jego wysokość, to na nim spoczywa obowiązek wykazania podstaw do tego. Jednak w sprawach, o które pani pyta, organ emerytalny dysponuje informacją o przebiegu służby sporządzoną przez Instytut Pamięci Narodowej. To dokument, który wiąże organ emerytalny z jednej strony, a z drugiej stwierdza określone fakty w odniesieniu do konkretnego funkcjonariusza, stwarzając określone domniemania, które mogą być przez zainteresowanego obalone, o czym była zresztą mowa w ustnych motywach do uchwały. W rezultacie sąd przeprowadzi postępowanie dowodowe, które zagwarantuje prawo do sądu i prawo do rzetelnego procesu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji czy też art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.

Czytaj: 
Emerytury byłych funkcjonariuszy - ile razy można wymierzać sprawiedliwość?

SN: Można obniżyć emeryturę funkcjonariusza, jeśli zbada się wszystkie okoliczności służby>>

 

W jaki sposób?

Funkcjonariusz w procesie może udowodnić, że w zaświadczeniu jest błąd np. oczywista omyłka pisarska albo zaświadczenie nie odzwierciedla treści, o których stanowi ustawa, czyli konkretna osoba wykaże, że nie pełniła „służby na rzecz totalitarnego państwa", to jest nie dopuszczała się czynów naruszających podstawowe prawa i wolności człowieka. Pojęcia ustawowe nie są ostre, na przykład część historyków twierdzi, że państwo totalitarne trwało do 1956 r., a później mieliśmy do czynienia z państwem autorytarnym. Oczywiście problem jest szerszy i pewnie nie można go uchwycić jednym zdaniem w naszej rozmowie.

 


Funkcjonariuszy dzieli się na różne służby, jak w każdym państwie byli szpiedzy i milicjanci. Niektórzy, jak służby antyterrorystyczne narażali życie. Jak to ocenić i odróżnić od prawdziwych oprawców?

Naturalnie, gdy w grę wchodzi wartościowanie określonych czynności pojawia się pytanie, jak ten problem rozwiązać. Zapewne w każdym państwie niezbędne są kwestie związane na przykład z ochroną granic, przemytem narkotyków etc. Z opracowań historycznych można dowiedzieć się, że służby wywiadu cywilnego już w 1989 r. nawiązały współprace z CIA, udzielając jej pomocy (operacja Pustynna Burza), a nasi sojusznicy optowali za ograniczoną reorganizacją tego pionu. To samo w sobie polaryzuje ostateczne oceny, zwłaszcza że pozytywną weryfikację przeszło ok 10 tysięcy funkcjonariuszy, a około 3,5 tysiąca osób nie. Jednak później pojawiły się stanowiska, że weryfikacja nie była rzetelna i nie stanowi świadectwa moralności. Pamiętamy, że obecnie te procesy sądowe będą dotyczyły wydarzeń sprzed wielu lat, co dodatkowo może wpłynąć na werdykt. W końcu te sporne uprawnienia, funkcjonariusze nabyli już w wolnej Polsce (ustawa jest z 1994 r.)

Czy prawdą jest, że uchwała przywróciła przywileje funkcjonariuszom służb?

Uchwała sama w sobie nie. Na to trzeba spojrzeć tak: ustawą, która odebrała przywileje była ustawa z 2009 r. wówczas orzecznictwo potwierdziło prawo do rozliczeń z byłym systemem komunistycznym. Zresztą obecnie tego prawa nie kwestionuje Sąd Najwyższy, wręcz przeciwnie widzi prawo do odebrania przywilejów niesłusznie nabytych, niesprawiedliwych. Ten cel ustanowiony przez ustawodawcę nie polega naszej kontroli, natomiast kwestia, jakie do tego zostały użyte środki, już tak. Pamiętajmy, że pierwsza redukcja świadczeń zmierzała do przyjęcia, że rok służby liczy się jak okres nieskładkowy (0.7 proc. wymiaru za każdy rok). Natomiast obecnie przyjmuje się wskaźnik 0 procent, to tak jakby dana osoba w ogóle nie pracowała. Zatem sam proces nie może być iluzoryczny. Każdy ma prawo do wysłuchania i złożenia dowodów, które w jego ocenie sprzeciwiają się obniżce świadczenia. Przecież to nie są zdobycze XXI wieku w postępowaniu cywilnym, lecz kanon procesu, skoro ustawodawca przewidział drogę postępowania sądowego w tych sprawach. Bez minimum gwarancji stosowalibyśmy te same metody co państwo totalitarne, a tak procedować się nie godzi.

To znaczy, że  po uchwale 7 sędziów, organ rentowy MSWiA będzie musiał przejrzeć jeszcze raz wydane przez siebie decyzje negatywne?

W zakresie tego co powinien uczynić organ rentowy, to proszę wybaczyć, nie będę się wypowiadał. Ten podmiot ma swój departament prawników, który zapewne opracuje model działania. Nie jest moją rolą udzielanie jakichkolwiek wskazówek w tej mierze.

Czy na postawie uchwały nastąpi wznowienie decyzji?

Uchwała 7 sędziów SN to nie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a tylko on może być podstawą do wznowienia postępowania w myśl przepisów kodeksu postępowania cywilnego.

Jeśli Trybunał powie, że przepis art. 13 b) ustawy emerytalnej jest niekonstytucyjny to będzie to podstawą prawna do wznowienia postępowań? Czy na ścieżce administracyjnej i cywilnej?

Nie wiem jaki będzie wyrok Trybunału, nie umiem przepowiadać przyszłości.

Czy odszkodowania lub należności liczone za okresy obniżonych rent i emerytur nie należałyby się?

Hipotetycznie rzecz ujmując, wyroki Trybunału Konstytucyjnego na tle spraw z ubezpieczeń społecznych wielokrotnie otwierały drogę do roszczeń o naprawienie szkód wyrządzonych niekonstytucyjnym przepisem, ostatnio taki wyrok wydano chyba w 2019 r. w sprawach emerytalnych kobiet urodzonych w 1953 r.

Zobacz procedurę w LEX: Postępowanie w sprawie z powództwa o naprawienie szkody wyrządzonej przez wydanie prawomocnego orzeczenia (art. 4171 § 2 k.c.) >

Padają teraz głosy ze strony rządzących, że należy teraz poprawić ustawę.

Jak sięgnę pamięcią wstecz, to wielokrotnie Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN podejmowała uchwały w sferze ubezpieczeń społecznych, poszerzające prawa obywateli do korzystnego przeliczania emerytur czy nabycia prawa do rent z tytułu niezdolności do pracy. Zwykle po takiej uchwale ustawodawca wprowadzał nowelizację wyłączającą stosowanie tej uchwały. Gdyby tak miało być i w tym wypadku, to nic nowego w naszej rzeczywistości.

 


Prezes IPN skrytykował uchwałę Izby Pracy jako "skandaliczną", ale ze względu na osobę sędziego przewodniczącego Józefa Iwulskiego, a nie odniósł się merytorycznie do jej postanowień. Jakie znaczenie ma taka wypowiedź?

W sferze publicznej pada dziś wiele wypowiedzi ocennych, które moim zdaniem przeczą idei tak zwanej debaty oxfordzkiej, chodzi o to, by dyskusja była wolna od argumentów ad personam. Ktoś już w przeszłości powiedział, że obelgi to argumenty tych, którzy nie mają argumentów. Systematyczne deprecjonowanie autorytetu wymiaru sprawiedliwości nie służy niczemu dobremu. Brak powagi sądu spowoduje, że żadna jego reforma nie przyniesienie oczekiwanych rezultatów.  

 Natomiast możliwość krytyki orzeczeń sądów jest naturalna, wpisuje się w wolność wypowiadania poglądów, własnych sądów, wpisując się w szeroko rozumianą wolność słowa. W literaturze prawa pisze się glosy do orzeczeń sądowych, które dotyczą warstwy merytorycznej i tego rodzaju wypowiedzi mają znaczenie dla orzekających w sprawach sędziów.

Dlaczego Sąd Najwyższy nie wyłączył sędziego Iwulskiego z podejmowania uchwały o funkcjonariuszach PRL na wniosek prokuratora? Prokurator - jak stwierdził - dowiedział się z Wikipedii, że przewodniczący odbył przeszkolenie w Szkole Oficerów Rezerwy MSW.

Nie byłem w składzie sądu, który podejmował decyzję w przedmiocie wyłączenia sędziego i nie znam tych przesłanek. Ogólnie powiem, że w sądzie powszechnym wyłączenie sędziego, to typowa procedura, bo sędzia bada dowody i je ocenia, co może być – zdaniem strony - stronnicze. Natomiast Sąd Najwyższy nie prowadzi postępowania dowodowego, dokonuje wyłącznie wykładni prawa, więc nie wkracza w reakcję ze stroną. Nie wiem jak to obecnie wygląda w sądach powszechnych, lecz w SN nie spotykam się z powoływaniem się na Wikipedię jako dokument źródłowy. Profesjonalni pełnomocnicy powołują się zwykle na fachowe opracowania i periodyki. 

Odnośnie do drugiej części pytania, to o ile się orientuję po studiach prawniczych zwykle powoływano osoby do tego resortu, o który pani pyta. Była to obowiązkowa służba wojskowa, a odmowa jej podjęcie wiązała się z określonymi sankcjami. Myślę, że młodsze pokolenie nie dostrzega tego kontekstu.

Na koniec chciałabym zapytać pana o inną kwestię, to jest rozbieżności w orzecznictwie Izby Cywilnej i Pracy na tle skarg o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku? Problem w tym, że Izba Cywilna odrzuca skargi i informuje samorząd adwokacki lub radcowski o błędnej interpretacji prawa przez pełnomocnika, w wyniku czego sypią się kary dyscyplinarne. Natomiast Izba Pracy rozpoznaje je merytorycznie.

Tu chodzi o kwestię czy przed złożeniem tej skargi konieczne jest uprzednie złożenie wniosku do uprawnionego podmiotu o sporządzenie skargi nadzwyczajnej. Z tego co wiem w najbliższym czasie SN w Izbie Pracy wypowie się w tej mierze w składzie powiększonym. To będzie już w październiku tego roku. Być może rozbieżności biorą się stąd, że mamy do czynienia z różnymi sytuacjami, na przykład co do nakładających się terminów do wniesienia skargi nadzwyczajnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, co może mieć miejsce na tle art. 115 ustawy o Sądzie Najwyższym.

Jednak taka uchwała będzie obowiązywać tylko sędziów Izby Pracy?

Nie wiem czy i jakie rozstrzygnięcie zapadnie i czy będzie miało moc zasady prawnej, ale uchwały składów powiększonych cieszą się zwykle określonym autorytetem. Proszę zauważyć, że postępowanie w sprawach z zakresu prawa pracy cechuje się swoistymi odrębnościami, uproszczeniami w odniesieniu o typowego procesu cywilnego. Ten aspekt wiąże się również z pierwszą częścią naszej rozmowy, gdyż w sprawach kognicji w Izbie Pracy nie stosuje się szeregu ograniczeń dowodowych.