PiS w swoim programie zwraca uwagę, że z każdym rokiem zwiększa się w Polsce liczba osób w podeszłym wieku. - Żyjemy coraz dłużej – i to cieszy. Dlatego po raz kolejny zwiększymy kwotę emerytury minimalnej do 1200 zł, co wydatnie poprawi jakość życia ponad pół miliona starszych osób w Polsce. Utrzymana zostanie również waloryzacja kwotowo-procentowa - zapowiedziano.

Kwotowo - procentowa waloryzacja emerytur została wprowadzona w 2019 r. Wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w wyniósł 102,86 proc. Od 1 marca świadczenia emerytalno-rentowe wzrosły o ten wskaźnik waloryzacji, jednak nie mniej niż o 70 zł. W ten sposób najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renta rodzinna i renta socjalna wzrosła do 1100 zł. Natomiast najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrosła z 772,35 zł do 825 zł.

Ponadto PiS zapowiada wprowadzenie czternastej emerytury. Na świadczenie będą mogły liczyć osoby, którym przysługiwać będą świadczenia emerytalne na poziomie niższym niż 120 proc. wysokości średniej emerytury (program w całości obejmie emerytów i rencistów, których świadczenie nie przekroczy ok. 2900 zł w 2021 r.).

Dzięki temu rozwiązaniu z dodatkowego świadczenia emerytalnego będą mogły również skorzystać osoby, których próg dochodowy zostanie nieznacznie przekroczony. W przypadku takich świadczeniobiorców, za podstawę obliczeń przyjmie się mechanizm „złotówki za złotówkę”, emerytura będzie stopniowo obniżana o 1 zł wraz z przekroczeniem o 1 zł kryterium dochodowego dotyczącego łącznego dochodu netto. Szacuje się, że przyjęcie tak racjonalnego mechanizmu obliczeń pozwoli skorzystać z programu ok. 90-95 proc. Polaków uprawnionych do emerytury i renty.

Potrzebne zmiany systemowe - więcej zachęt do dłuższej pracy

Wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski uważa, że jeśli są pieniądze na wzrost emerytur, to powinno się to odbywać drogą systemową - Wskaźnik waloryzacji emerytur i rent powinien wynosić nie mniej niż średnioroczny wskaźnik wzrostu cen towarów i usług, zwiększony o co najmniej 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę. Dostrzegamy szybkie rozwarstwianie się płac w stosunku do emerytur - mówi Prawo.pl.

- Druga sprawa to emerytury stażowe. To ważny mechanizm, który mógłby zachęcić pracowników do dłuższej pracy i dłuższego odprowadzania składek na ZUS. Dziś pracownicy często zapominają o emeryturze. Istnieje bowiem pokusa, aby otrzymywać wyższe wynagrodzenie w zamian za nieodkładanie na przyszłość - wyjaśnia.

Również szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda wskazuje, że rząd powinien pochylić się nad emeryturami stażowymi. - Trzeba siąść i porozmawiać nad całym systemem emerytalnym. Dla nas jednak wciąż ważne są emerytury stażowe i tego nie odpuścimy - mówi dla Prawo.pl.  Emerytury stażowe zakładają, aby kobiety po przepracowaniu 35 lat, a mężczyźni po 40 latach mogli przejść na emeryturę bez względu na osiągnięty wiek.

 

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

Propozycje PiS - ważne w kampanii wyborczej

Piotr Szumlewicz ze Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa uważa, że propozycje PiS nie rozwiązują problemu emerytów. - Rząd nie ma żadnego pomysłu na zmianę systemu. Po prostu chce przekonać Polaków do głosowania na siebie. Zamiast prezentów, trzynastek, czternastek czy nawet piętnastek, trzeba zmienić system emerytalny - ocenia. - Wydaje się, że optymalnym rozwiązaniem byłoby ustalenie emerytury na poziomie np. minimum socjalnego. W momencie kiedy ludzie dłużej pracują, także w ramach umów cywilnoprawnych, to ta emerytura powinna proporcjonalnie rosnąć. Ponadto uważam, że należy powrócić do systemu zdefiniowanego świadczenia, który jest oparty na solidarności pokoleń. Państwo w pełni powinno być odpowiedzialne za seniorów. - mówi dla Prawo.pl.

Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych zwraca uwagę, że kluczowym w rozmowie o kwestii  waloryzowania emerytur jest kondycja FUS. - Ona się poprawia z racji dobrej sytuacji gospodarczej, na rynku pracy. Jednak FUS narażony jest na fluktuacje. Jeśli nastąpi tąpnięcie w gospodarce, albo spowolnienie to może dojść do sytuacji z 2007 roku, kiedy emerytury spadły na łeb na szyję. Dlatego w pierwszej kolejności należy wprowadzić progresywne opodatkowanie pracy, które przełoży się na emerytury. Chodzi między innymi o ozusowanie umów o dzieło - podkreśla.

- Propozycje, które przedstawił PiS są ważne, ale z punktu widzenia utrzymania władzy, a nie rozwiązania problemu systemu emerytalnego - dodaje  Grzegorz Sikora.

 

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

Natomiast Robert Majkowski, prezes Funduszu Hipotecznego DOM zwraca uwagę, że większość polskich emerytów pobiera świadczenia, które są znacznie niższe aniżeli ich zarobki z czasów, gdy byli czynni zawodowo. - Źródeł finansowania na emeryturze powinno być moim zdaniem więcej. Świadczenia państwowe to dla mnie wciąż tylko podstawa - wskazuje.

- To właśnie dlatego każde wsparcie finansowe, które będzie stanowiło dodatkowy wpływ do senioralnego budżetu jest na wagę złota. Cieszą mnie zatem plany rządowe skierowane do osób, które są w najtrudniejszej sytuacji. Warto jednak pamiętać, że życie poniżej godziwego poziomu, na granicy egzystencji dotyczy znacznie większej grupy osób starszych niż moglibyśmy przypuszczać. Większość polskich emerytów pobiera świadczenia, które są znacznie niższe aniżeli ich zarobki z czasów, gdy byli czynni zawodowo - dodaje.

Z raportu za 2017 rok Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że większość osób starszych to przede wszystkim kobiety (ponad 58 proc.). Resort wskazuje, że starszych osób będzie przybywać. W 2050 roku osób w wieku powyżej 60-tego roku życia będzie już 13,7 miliona i będą one stanowiły ponad 40 proc. ogółu ludności.

W 2017 r. przeciętny miesięczny dochód na jedną osobę w gospodarstwach domowych zamieszkiwanych wyłącznie przez osoby starsze (w wieku 60 lat i więcej) wynosił 1888,76 zł.

Czytaj też: Rzecznik rządu: Zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS raczej przesądzone >>>