Wchodząca w niedzielę w życie ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej ma pomóc w sprawnym  funkcjonowaniu firmy po śmierci jej właściciela. Umożliwia bowiem prowadzącemu jednoosobową działalność gospodarczą (wpisaną do CEIDG) ustanowienie zarządcy sukcesyjnego. To osoba wskazana przez przedsiębiorca lub jego spadkobierców, która tymczasowo – bo przez dwa lata, a za zgodą sądu przez pięć lub do czasu działu spadku - może prowadzić firmę po śmierci właściciela. Dotychczas tego dnia kończył się byt prawny przedsiębiorstwa. - Dziedziczony był majątek, ale wygasało wiele kluczowych dla funkcjonowania firmy praw, w tym decyzji administracyjnych, zezwoleń czy koncesji - tłumaczy Mariusz Haładyj, wiceminister przedsiębiorczości i technologii, współautor ustawy. Śmierć przedsiębiorcy oznaczała bowiem brak  możliwości posługiwania się numerem NIP, wygaśnięcie umów o pracę, brak możliwości wykonywania wielu kontraktów handlowych, utrudniony dostęp do konta bankowego. Wygasały także decyzje administracyjne, takie jak koncesje, licencje i zezwolenia, często niezbędne do funkcjonowania firmy. Po 25 listopada może to wyglądać inaczej, co nie znaczy, że prosto.

- Ustawa sprawi, że rodzina zmarłego przedsiębiorcy uzyska czas na uporządkowanie spraw spadkowych. Nie zwalnia to jednak przedsiębiorcy z odpowiedzialności za przekazanie odpowiedniej wiedzy i kompetencji swoim następcom: zarządcy sukcesyjnemu i spadkobiercom. Dla tych ostatnich objęcie firmy będzie wiązało się z koniecznością założenia działalności gospodarczej (jeżeli jest to tylko jedna osoba), bądź (jeżeli spadkobierców jest więcej) spółki. Firma, po przejęciu przez spadkobierców, będzie zatem korzystała z nowego NIP, najpewniej też inaczej brzmiącej nazwy - zwraca uwagę Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinnych. Jej zdaniem mimo wszystko, jest to niewielka cena za faktyczną możliwość przejęcia działalności w dający się przewidzieć i zaplanować sposób.

Komentarz: Zarząd sukcesyjny, czyli wyjście awaryjne >>

 



 

Za zgodą spadkobierców

Według nowych przepisów przede wszystkim zarządca sukcesyjny może dokonywać czynności nie przekraczających zarządu zwykłego. Zgodnie bowiem z art. 22 ustawy zarządca sukcesyjny dokonuje czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu za zgodą wszystkich właścicieli przedsiębiorstwa w spadku, a w przypadku braku takiej zgody - za zezwoleniem sądu.  To oznacza, że właściciele muszą wyrazić zgodę na np. zbycie lub wydzierżawienie przedsiębiorstwa lub istotnej części jego majątku, zmianę profilu działalności, sprzedaż nieruchomości, ustanowienie hipoteki czy zaciągnięcie kredytu.  Ocena, czy dana czynność należy do zwykłej działalności firmy, czy też ma szczególną doniosłość dla przedsiębiorstwa, musi uwzględniać okoliczności konkretnego przypadku. Dopóki nie zostanie ustalony krąg właścicieli przedsiębiorstwa w spadku, tzn. nie zostanie stwierdzone nabycie spadku, zarządca może dokonywać czynności przekraczające zwykły zarząd tylko po uzyskaniu zezwolenia sądu.

Czytaj również:

Śmierć pracodawcy nie wygasi już natychmiast umów pracowników >>
Dziedziczenie firmy bez podatku od spadku >>

Bez odpowiedzialności

Z drugiej strony zgodnie z art. 32 za zobowiązania powstałe w trakcie zarządu sukcesyjnego odpowiadają solidarnie właściciele przedsiębiorstwa w spadku. Co to oznacza w praktyce? - To spadkobiercy odpowiadają całym swoim majątkiem za wszystkie zobowiązania, które zaciągnie zarządca w okresie prowadzenia firmy, np. weźmie kredyt obrotowy, który nie będzie spłacany, banki przyjdą do spadkobierców, a nie do zarządcy, mimo, że oni nawet mogą nie wiedzieć, że taki kredyt został zaciągnięty – mówi dr Małgorzata Rejmer z Kancelarii Finansowej LEX.  Zarządca sukcesyjny ponosi jednak odpowiedzialność osobistą wobec spadkobierców.  – Jeżeli któryś spadkobierca udowodni, że pod rządami zarządcy firma ma gorsze wyniki i sąd przyzna rację, że taka sytuacja jest konsekwencją błędów zarządcy – spadkobiercy mogą dochodzić od niego wyrównania ich strat – tłumaczy dr Małgorzata Rejmer.

 


Umowy cywilnoprawne

Zarządca sukcesyjny  powołany przez przedsiębiorcę jest osobą uprawnioną i zobowiązaną do wykonywania umów po śmierci przedsiębiorcy. Dotyczy to np. realizacji zleceń, wykonywania usług, dostaw, płatności (do czego zarządca może wykorzystywać środki na kontach firmowych) – w tym rat kredytu czy rat leasingowych, dochodzenia roszczeń, także na drodze sądowej, występowania z wnioskami o egzekucję do komorników itp. Generalnie umowy wygasną w terminach i na zasadach w nich wskazanych. Jeżeli jednak zarządca nie był wskazany i nie zostanie powołany przez spadkobierców umowy wygasną w ciągu dwóch miesięcy od śmierci przedsiębiorcy.

Ciągłość decyzji

Podczas prac nad ustawą jej autorzy podkreślali, że zarządcy będę mieli prawo wykonywać decyzje, korzystać z zezwoleń, licencji, itp. Tyle, że potwierdzenie możliwości wykonywania decyzji związanej z przedsiębiorstwem nie odbywa się automatycznie. Zarządca musi złożyć wniosek w tej sprawie do właściwego urzędu w ciągu trzech miesięcy od ustanowienia zarządu. Aby urząd rozpatrzył ją pozytywnie, zarządca musi spełniać wszystkie  warunki, jakie są wymagane do jej uzyskania. Małgorzata Rejmer ostrzega jednak, że organ podatkowy może, ale nie musi utrzymać w mocy decyzji w okresie przejściowym, czyli w tym czasie, gdy sprawowany jest zarząd sukcesyjny. W praktyce bowiem urząd wydaje nową decyzję. Tyle, że zarządca nie musi czekać na jej otrzymania, by ją wykonywać. Podczas prac w Sejmie nad projektem ustawy Mariusz Haładyj tłumaczył, że  zarządca sukcesyjny wchodzi w miejsce osoby zmarłej. Dlatego należy sprawdzić, czy spełnia warunki wydania decyzji, np. dotyczące wykształcenia czy niekaralności. - Jeśli zarządca ich nie spełnia, nie może kontynuować działalności reglamentowanej. Jeśli spełnia, potwierdzenie decyzji będzie trwało 3 minuty – tłumaczył wiceminister Haładyj. I dodaje, że aby ułatwić zrozumienie przepisów ministerstwo przygotowało broszurę pt. "Sukcesja firm jednoosobowych" , którą może pobrać każdy.

Lepszy zarząd niż nic

Przedstawiciele firm rodzinnych zapewniają jednak, że lepsza jest niedoskonała ustawa niż nic. – Wiadomo, że powołanie zarządcy nie rozwiąże wszystkich problemów, ale ułatwi kontynuowanie działalności – mówi Tomasz Budziak, prezes Inicjatyw firm Rodzinnych. Dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego dodaje, że zarządca sukcesyjny to wyjście awaryjne. – Tak naprawdę dobrze jest zaplanować sukcesję za życia, przygotować Konstytucję Firmy Rodzinnej. Kwestie prawne to tak naprawdę konsekwencja ustaleń rodzinnych i biznesowych, a nie na odwrót - podkreśla dr Lewandowska.

Radzą też, aby zarządcę sukcesyjnego za życia ustanowił przedsiębiorca. Dlaczego? Po jego śmierci spadkobiercy mogą tez powołać zarządcę, ale wówczas wymagana jest zgoda osób, którym łącznie przysługuje udział w przedsiębiorstwie w spadku większy niż 85 proc. - Żeby taki zarządca mógł działać muszą zgodzić się na to właściwie wszyscy spadkobiercy. Wystarczy, że jeden ze spadkobierców będzie miał inne zdanie, np. syn uzna, że to on powinien prowadzić firmę, a nie jego siostra wyznaczona przez zmarłego ojca – a wówczas nie można już powołać takiego zarządcy – w praktyce wymagana jest w zasadzie jednomyślność, o którą bardzo trudno po śmierci głowy rodziny - mówi dr Małgorzata Rejmer.

 

Więcej w SIP LEX:

Proceduray: Ustanowienie zarządu sukcesyjnego >

Analizy: Zarząd sukcesyjny – przewodnik po zmianach >

Komentarz praktyczny: Zarząd sukcesyjny - po śmierci pracodawcy stosunek pracy nie wygaśnie >

Odpowiedź na pytanie: Czy w świetle nowych przepisów zawartych w Ustawie o zarządzie sukcesyjnym, możliwym będzie przekazanie jednoosobowej działalności gospodarczej jeszcze za życia przedsiębiorcy? >