Zgodnie z art. 60 ustawy o odnawialnych źródłach energii*, minister energetyki może rozporządzeniem zmienić ustawowe wielkości minimalnego udziału OZE w sprzedaży energii elektrycznej na kolejne lata. Ma na to czas do 31 sierpnia 2018 r. Obowiązki umorzenia określone w ustawie  to 19,35 proc. dla tzw. zielonych certyfikatów (OZE) i 0,65 proc.  dla tzw. błękitnych certyfikatów (biogaz). Z opublikowanego właśnie projektu rozporządzenia wynika, że obowiązkowy udział „zielonego” prądu sprzedawanego odbiorcom w Polsce wzrośnie do 19 proc. w 2019 roku i 20 proc. w 2020 roku. Z tego 0,5 proc. przypadnie wyłącznie na prąd z biogazowni rolniczych. Rozporządzenie ma obowiązywać od 31 sierpnia. Jeśli chodzi o OZE, projekt oznacza wzrost w stosunku do 2018 r. - z obenych 17,5 proc. wzrośnie do 18,5 proc. w 2019 i 19,5 proc. w 2020. Natomiast w 2020 r. osiągnie poziom wyższy od tego, który został zapisany w ustawie.

Udział biogazu w energii bez zmian

Natomiast w przypadku biogazu rolniczego ilości energii elektrycznej wynikającej z umorzonych świadectw jego pochodzenia lub uiszczonej opłaty zastępczej ma wynieść jak dotychczas 0,5 proc. zarówno w 2019, jak i w 2020 r.  W uzasadnieniu podano, że w 2017 r. produkcja biogazu wyniosła ok. 608 270 MWh, przy czym wielkość udziału na poziomie 0,5 proc. odpowiada ok.  583 500 MWh/rok. Natomiast w 2018 r. monitorowany jest nieznaczny wzrost w stosunku do roku ubiegłego. Niemniej resort zapewnia, że dalsze funkcjonowanie biogazowni na rynku, zostanie zagwarantowane.

Dobra wiadomość dla producentów zielonej energii

Według poratalu odnawialnezrodlaenergii.pl wskaźniki z projketu rozporządzenia to dobra wiadomość dla producentów „zielonej” energii – m.in. elektrowni wodnych, opalanych biomasą, czy wiatrowych. Dlaczego? Poziom obowiązku OZE, czyli obowiązkowego udziału energii odnawialnej głównie w energii sprzedawanej do odbiorców końcowych przez spółki obrotu, determinuje popyt na zielone certyfikaty. Im jest wyższy, tym więcej zielonych certyfikatów muszą kupić i umorzyć sprzedawcy energii – co do zasady powinno to zwiększać popyt, a więc i cenę certyfikatów. Według portalu jeszcze rok temu ceny certyfikatów oscylowały wokół 20-30 zł/MWh, a więc poniżej poziomu opłacalności większości instalacji. Ich właściciele ostro cieli koszty, ograniczając nawet liczbę przeglądów, czy odkładając wymianę zużytych części. Niektórzy inwestorzy nie wytrzymali i zbankrutowali. Tuż po ogłoszeniu projektu rozporządzenia - co miało miejsce 24 sierpnia - ich cena wzrosła do 133 zł/MWh. 

 


 

Wyższe koszty systemu wsparcia OZE

Resort wskazuje, że łączna wielkość udziałów uwzględnia kilka czynników, między innymi ilość energii wytworzonej w mikroinstalacjach i małych instalacjach, ilość wytworzonego biogazu rolniczego oraz ceny energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym, która w 2017 r. wyniosła 163,70 zł/MWh. Ponadto przy projektowaniu rozporządzenia wzięto pod uwagę̨ odpływ podmiotów z systemu tzw. zielonych certyfikatów do systemu aukcyjnego, wpływ na odbiorców końcowych i ponoszonych przez nich kosztów systemu wsparcia. Według wyliczeń resortu:

  • sprzedaż energii do odbiorców końcowych wyniosła 116 700 000 MWh
  • roczna cena średnioważona praw majątkowych w 2017 r. (obejmuje tylko transakcje sesyjne) – 36,47 zł/MWh (dane Towarowa Giełda Energii)
  • maksymalna cena praw majątkowych wynikających z umorzonych świadectw pochodzenia w kolejnych latach – 125 proc. rocznej średniej ceny średnioważonej praw majątkowych z poprzedniego roku.

Według ME uwzględniając powyższe założenia, wzrost systemu wsparcia o 1 punkt procentowy w 2019 r. będzie generował koszty dla odbiorców końcowych na poziomie 1,10 zł/MWh, natomiast w 2020 r. 1,38 zł/MWh. Wzrost obowiązku zgodnie z ustawą do 19,35 proc. w 2019 r. spowodowałby wzrost kosztów sytemu wsparcia o 2,04 zł/MWh w porównaniu do poziomu 17,5 proc., oraz o 0,94 zł/MWh w porównaniu do proponowanego scenariusza 18,5 proc.
Czytaj również: Ustawa o odnawialnych źródłach energii uchwalona >>

Pod koniec roku ruszą aukcje OZE

Ministerstwo Energii zaplanowało też, że jeszcze w tym roku zostana ogłoszone aukcje OZE, a więc nową formę wsparcia dla „zielonej” energetyki. A to za sprawą uchwalonej w czerwcu nowelizacji ustawy o OZE. Prezes URE powinien zdążyć przeprowadzić aukcje OZE późną jesienią. Ma to pozwolić zwiększyć przyrost produkcji energii z OZE. Zgodnie bowiem z unijnymi wytycznymi do 2020 udział energii z OZE w końcowym zużyciu energii brutto ma wynieść 15 proc. W 2016 r. stanowił 11,3 proc.  Nowelizacja wprowadza też ona nowy, opcjonalny  tryb wsparcia dla małych instalacji wodnych i biogazowych (taryfy gwarantowane obok systemu aukcyjnego), co jest rozwiązaniem bardziej przyjaznym  mniejszym inwestorom.
Czytaj również: Krok do odblokowania inwestycji w odnawialne źródła energii >>

----------------------------------------------------------------------------------------
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.