Polska ma wciąż problem z korupcją. Według Indeksu Percepcji Korupcji Transparency International, na 180 badanych krajów w zestawieniu za 2020 rok, Polska spadła z 41 na 45 miejsce. Korupcja nie jest już tylko domeną strefy publicznej, coraz częściej dotyczy przedsiębiorstw. Z danych stowarzyszenia biegłych do spraw przestępstw i nadużyć gospodarczych wynika, że 43 proc. firm już w maju ubiegłego roku zaobserwowało wzrost ryzyk związanych korupcją, natomiast aż 73 proc. spodziewa się wzrostu liczby tych nadużyć. Aż jedna trzecia wszystkich nieprawidłowości w firmach ma związek z szeroko pojętą korupcją, a jej poziom w polskich przedsiębiorstwach jest dwa razy większy, niż w pozostałych państwach Unii Europejskiej. 

Systemy antykorupcyjne w przedsiębiorstwach i zarządzanie ryzykiem występowania zjawisk korupcji w firmach był przedmiotem środowej debaty zorganizowanej przez Wolters Kluwer. To pierwsze z cyklu spotkań, w ramach których łączymy prawników pracujących w firmach z prawnikami z kancelarii prawniczych.

Pandemia sprzyja korupcji  

Czy pojawiają się jakieś nowe zagrożenia korupcyjne, nowe zjawiska w pandemii - pytała Ewa Usowicz, szefowa Prawo.pl, prowadząca debatę. Zdaniem prawników, panująca od ponad roku pandemia, lockdown, zamrożenie gospodarki - jak większość kryzysów, sprzyjają, niestety, zachowaniom korupcjogennym.

- Kłopoty gospodarcze spowodują upadek wielu firm, inne przedsiębiorstwa znajdą się na krawędzi. Wiele z nich będzie chciało zdobyć dodatkowe zlecenia, także te finansowane ze środków publicznych. To także kwestia odnowienia lub uzyskania różnych licencji i zezwoleń, a także dotacji. Stwarza to ryzyko wzrostu drobniejszej przestępczości korupcyjnej, tak zwanej kopertowej – mówił Krzysztof Krak, niezależny doradca w zakresie rozwiązań compliance oraz systemów przeciwdziałania korupcji i nadużyciom w podmiotach publicznych i prywatnych, który wcześniej pracował w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

Dodawał, że rośnie też liczba zdarzeń związanych z powoływaniem się na wpływy lub pośrednictwo w załatwieniu czegoś. Jego zdaniem korupcja może dotknąć przedsiębiorstwa z branż, które najbardziej ucierpiały przez lockdown: hotelarstwa i branży spędzania czasu wolnego. Ryzyk korupcyjnych w działalności przedsiębiorstw jest jednak dużo więcej.

- Powstają tam, gdzie jest kontakt z publicznymi środkami i instytucjami - to np. zakupy dostawcze, ale też miejsca, w których pojawiają się duże wydatki na marketing i relacje sprzedażowe – wyliczała dr Anna Partyka-Opiela, radca prawny, szefowa Zespołu Compliance kancelarii DZP.

Dr Oskar Filipowski, radca prawny, chief compliance officer w Polpharma, zwracał uwagę, że ryzyka związane z wystąpieniem korupcji zależą też od rodzaju branż i rynków. Na przykład w przypadku firm farmaceutycznych pojawiają się kwestie kontaktów z lekarzami - w tym pokusy, by wpływać na to, jakiej firmy leki są przepisywane.

Inspekcja finansowa częściej na tropie prania pieniędzy

Ważne wskazanie ryzyk i opracowanie procedur

Dr Anna Partyka-Opiela podkreślała, że warto dokładnie przeanalizować, gdzie istnieją ryzyka w firmie, opracować stosowne procedury i wdrożyć je w organizacji.  Coraz więcej firm we wzajemnych relacjach zwraca uwagę na to, czy partner biznesowy posiada takie regulacje, czy ich przestrzega i czy jego działalność jest transparentna.

- Procedury powinny być proste, jasne, przejrzyste i napisane językiem zrozumiałem dla odbiorców. Warto wykorzystywać przy tym ikonografikę, testy, konkursy, bo to ułatwia przekaz. Bardzo ważna jest edukacja, bo co z tego, że będziemy mieli opasły dokument z procedurą, skoro pracownicy nie będą świadomi, które zachowania w przedsiębiorstwie są prawidłowe, a które nieakceptowalne. Jeśli nie będzie to dla pracowników jasne, to nawet najlepszy system będzie nieskuteczny. Niezwykle ważne jest tu zaanagażowanie kadry zarządzającej, bo przykład idzie z góry – wskazywała mec. Partyka-Opiela.

Zauważała też, że coraz więcej  firm wprowadza kodeksy etyczne, polityki antykorupcyjne, polityki prezentowe, korzystając z certyfikowanych systemów ISO 19600 Compliance i ISO 37001. – System zarządzania działaniami antykorupcyjnymi (wkrótce pojawi się też norma ISO 37002 dotycząca sygnalistów) zachęca, aby przedsiębiorstwa wprowadzały takie rozwiązania. I wiele firm, wykorzystując lockdown, to robi.

Mecenas Oskar Filipowski wskazywał jednak, że normy ISO nie są dla każdego. Ten standard, przy pierwszym podejściu do kwestii antykorupcyjnych, może okazać się niezrozumiały. Przedsiębiorstwa mogą wdrażać rozwiązania inne niż ISO - najważniejsze, aby były w tym konsekwentne - podkreślał ekspert.

- Brak konsekwencji to najczęstsza przyczyna, dla której opracowane procedury zawodzą. Podobnie jak brak spójności między tym, co zapisano w dokumencie, a rzeczywistością. Drugi element to brak silnego sygnału od zarządzających przedsiębiorstwem jak ważne jest przestrzeganie reguł – mówił mec. Filipowski.

Wskazywał też, że warto aby zbiór wewnętrznych regulacji antykorupcyjnych miał nie tylko formę skierowaną wewnątrz - do pracowników, ale także na zewnątrz - do różnych organów, które po ten dokument zechcą sięgnąć, np. prokuratury.

Krzysztof Krak wskazywał, że warto mieć wdrożoną w firmie procedurę na wypadek wizyty organów ścigania. Warto zadbać także o przeszkolenie recepcji w takich sytuacjach czy reakcje na doniesienia medialne - mówił. Przypomniał sytuację byłego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych, któremu funkcjonariusze, w ramach prowadzonego postępowania, złożyli wizytę w siedzibie GPW, by ten udostępnił im prywatnego laptopa. Prezes laptopa miał w domu i udał się po niego, wraz z funkcjonariuszami. Natychmiast w świat poszła informacja, że CBA aresztowało prezesa GPW. Powstał nie lada kryzys, który miał wpływ na giełdę, a przecież można było go uniknąć - wskazywał Krzysztof Krak.

Korupcja dożywotnio pozbawi publicznych stanowisk i pieniędzy

Zamiast srogich kar, potrzebna prewencja

Ewa Usowicz pytała prelegentów w jakim kierunku powinno iść państwo - drogą zaostrzania kar, jak w przypadku zmian w kodeksie karnym, czy raczej  narzucania pewnych obowiązków antykorupcyjnych - jak w przypadku projektu ustawy o jawności życia publicznego. Uczestniczy debaty wskazywali, że ostatnie działania legislacyjne skupiały się tylko na poszerzaniu uprawnień poszczególnych służb, zwiększaniu sankcji za przejawy korupcji - i nie jest to dobry kierunek.
Warto przypomnieć, że zapadają też coraz wyższe kary za korupcję. Pod koniec 2020 r. roku przed wrocławskim sądem okręgowym zapadł  wyrok w sprawie menadżerów sieci sklepów Kaufland, Real, Makro Cach and Carry i Carrefour, którzy przyjmowali łapówki za to aby produkty określonych producentów trafiały na sklepowe półki. Główny oskarżony Paweł S. z Kauflandu, który miał przyjąć korzyści w wysokości ponad 4 mln złotych usłyszał wyrok 3 lat bezwzględnego więzienia. Jednak zdaniem uczestników debaty, to nie surowość kary, ale jej nieuchronność, a także prewencja, są najlepszą drogą do tego, aby przestępstw korupcyjnych było jak najmniej.

- Zaostrzenie kary nie gwarantuje skutku. Czasy się zmieniły. Dziś bardziej dolegliwą niż kara pozbawienia wolności jest kara utraty majątku, utraty środków, które zostały pozyskane w wyniku czynu zabronionego, nawet utrata pośrednio pracy, utrata reputacji. To jest wydaje mi się jest większe zagrożenie i bardziej dolegliwa kara - powiedział Krzysztof Krak.

Oskar Filipowski zwrócił też uwagę na adekwatność kary.

- Kara ma zaboleć finansowo, ale nie zniszczyć przedsiębiorstwa. W związku z tym ustalenie kary na poziomie 50 tysiąca złotych dla osoby, która prowadzi indywidualną działalność gospodarczą zniszczy ją. Z kolei przedsiębiorstwo, które ma obroty na poziomie miliardów nawet tej kary nie zauważy. To więc kwestia dostosowania kar do wielkości organizacji. Kara nie może być więc śmiesznie niska, bo taka kara nie odstrasza, ale i nie kolosalnie wysoka, bo przestanie spełniać swoją rolę – dodał prawnik.

 

Polska nie ma regulacji antykorupcyjnych

Prawnicy podkreślali, że mimo różnych pomysłów i projektów, Polska nie wypracowała regulacji antykorupcyjnych, choć takie przepisy obowiązują już w wielu krajach europejskich.

- Dotychczasowe pomysły to przede wszystkim karanie, a nie przeciwdziałanie, a w tych regulacjach nacisk powinien być położny na prewencję. Powinny być zachęty dla przedsiębiorców, którzy poważnie i odpowiedzialnie podchodzą do regulacji antykorupcyjnych i którzy sami wyłapią tego typu zdarzenia. I kolejna ważna sprawa, te regulacje muszą być skierowane proprzedsiębiorcom, a nie przeciwko nim – wskazała Anna Partyka-Opiela.

Prelegenci stanęli na stanowisku, że nie ma sensu nowelizowanie krytykowanej przez biznes ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorów.

- Tą ustawę należy wyrzucić do kosza i napisać od nowa. Nie ma tam jednego znaku, który nie wymaga poprawy.  Jedynym plusem jest to, że projekt ten wywołał dyskusję i materiały z tej dyskusji mogą pozwolić na napisanie czegoś, co z jednej strony będzie rozsądne, a z drugiej - faktycznie odstraszające i pokazujące, że korupcyjne działania nie są opłacalne finansowo – powiedział Oskar Filipowski.

Paneliści wskazywali, że polski legislator nie musi przy tworzeniu nowych regulacji wywarzać otwartych drzwi. Powinien wykorzystać normy, rekomendacje, standardy i wytyczne już opracowane (np. Standardy GPW, dobre praktyki i wskazówki antykorupcyjne dla przedsiębiorców opublikowane przez CBA). A przede wszystkim - korzystać z rozwiązań obowiązujących i dobrze funkcjonujących innych krajach np. FCPA dla spółek amerykańskich, UK Bribery Act dla brytyjskich, czy Sapin II dla francuskich.

- Pandemia nie sprzyja jednak powstaniu takich przepisów - skwitował Krzysztof Krak.