Do lipca 2020 roku Polska powinna uchwalić przepisy wdrażające dyrektywy odpadowe, do 2023 roku wdrożyć system rozszerzonej odpowiedzialność producenta (ROP), który ma pozwolić już w 2025 roku osiągnąć pierwsze nowe poziomy recyklingu. Pod koniec stycznia Ministerstwo Klimatu przedstawiło kolejne już założenia nowego systemu ROP – pierwsze we wrześniu 2019 roku upublicznił resort środowiska. Co zakłada ich zaktualizowana wersja? Dwa rodzaje opłat wnoszonych przez firmy wprowadzające opakowania oraz system kaucyjny obejmujący puszki i butelki.

 


Ministerstwo Klimatu proponuje dwie opłaty

Przepisy zobowiązują przedsiębiorcę, który wprowadza na rynek produkty w opakowaniach, do odzyskania określonych ilości odpadów, które powstaną z takich opakowań. Jest to wyraz tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta , który odpowiada za odpady powstające z wprowadzanych przez niego opakowań. Jeśli się z niego nie wywiąże, płaci tzw. opłatę produktową. Obecnie przedsiębiorca może zorganizować odzysk we własnym zakresie, w porozumieniu z innymi firmami lub odpłatnie powierzyć go wyspecjalizowanym podmiotom, tj. organizacjom odzysku opakowań. W praktyce więc nie wspierają gmin w zorganizowaniu selektywnej zbiórki odpadów, za którą płacą mieszkańcy. Jednym słowem obecnie nie ma spójnego, powszechnego systemu odbioru, odzysku i zagospodarowania odpadów. Obecnie gminy działają sobie, producenci sobie. Wdrożenie unijnych dyrektyw ma to zmienić, i sprawić, że przedsiębiorcy będą współfinansowali system. MK chce, by wnosili dwie opłaty: jedna ma trafić do gmin (zwana P1), a druga do organizacji ROP, czyli organizacji odzysku i dobrowolnych porozumień (zwana P2) . Pierwsza ma być uiszczana na rzecz Urzędu Marszałkowskiego, który za pośrednictwem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i jego wojewódzkich oddziałów przekaże ją gminom. -  Teoretycznie dzięki temu powinniśmy płacić niższą opłatę „śmieciową”, bo jako konsumenci powinniśmy płacić wyłącznie za odpady nieopakowaniowe, mieszane i bioodpady – tłumaczy Konrad Nowakowski, kierownik Zakładu Ekologii Opakowań w Sieci Badawczej Łukasiewicz - COBRO - Instytut Badawczy Opakowań, prezez Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań. Generalnie, jeśli wrzucamy plastik do żółtego kosza, karton do niebieskiego czy słoik do zielonego, to nie powinniśmy partycypować w kosztach zbiórki, ponieważ ma ją sfinansować ten, kto wprowadził te opakowania na rynek. Konrad Nowakowski uważa jednak, że to teoria, bo w praktyce nadal będziemy ponosić te koszty, gdyż zostaną ukryte w cenach produktów. - Jest to jednak bardziej sprawiedliwe, bo ten, kto konsumuje więcej, w cenach zakupionych przez siebie produktów zapłaci więcej  – ocenia. Samorządowcy zwracają jednak uwagę, że w prezentowanym materiale zupełnie pominięte zostały nie tylko wysokości, czy nawet zakresy opłat, ale również szacowane wartości środków pozyskanych z obu opłat P1 i P2, oraz metoda, częstotliwość i wysokość kwot zasilających budżety gmin. Boją się też dużej liczby pośredników w podziale opłat, przez co dostaną ich niewielki procent. PIORIO uważa, że w ścieżce przekazywania odpadów nie muszą brac udziału urzędy marszałkowskie.

Druga opłata, zwana P2 ma  być wnoszona na rzecz organizacji ROP,  ale jej minimalna stawka zostanie określona w rozporządzeniu.  - Dziś stawki płacone przez wprowadzających opakowania wielomateriałowe realizujących obowiązki przez dobrowolne porozumienie są w miarę wysokie i stabilne, to w przypadku opakowań monomateriałowych słyszy się o „groszowym” wsparciu do recyklingu. Dzięki wprowadzeniu stawki minimalnej to ma się zmienić i organizacje odzysku powinny już realnie dofinansowywać system gospodarki odpadami i recyklera - uważa Konrad Nowakowski.

 


System kaucyjny dla butelek i puszek

Jednocześnie resort proponuje objąć systemem kaucyjnym butelki z tworzyw sztucznych o pojemności do 3l, puszki aluminiowe o pojemności do 1l, butelki szklane o pojemności do 1l. Kupując je, konsument zapłaci kaucję, odzyska ją zwracając opakowania w sklepie. Będzie też mógł je odstawić do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Organizacje ROP będą też odpowiedzialne za zbieranie i odzysk opakowań kierowanych do klientów biznesowych, np. zbiorczych, transportowych. Choć z prezentacji MK wynika, że do nich mogą tez trafiać butelki i puszki od konsumentów. Ministerstwo chciałoby, by obowiązek zaprojektowania systemu, łącznie z poniesieniem dużych nakładów finansowych na jego uruchomienie, spadł na producentów wprowadzających na rynek opakowania. System kaucyjny mają stworzyć organizacje ROP z opłaty P2 wnoszonej przez przedsiębiorstwa.  Z tym, że w ustawie zostaną określone pewne podstawowe wymagania, np.:  jego powszechność, warunek, że zwrot  kaucji nie wymaga okazania paragonu, częstotliwość rozliczania pobranej kaucji - np. miesięczne, powierzchnię jednostek handlowych zobowiązanych do uczestnictwa w systemie.  Z tym, że system zostanie uruchomiony po zatwierdzeniu przez regulatora, czyli zapewne resort. I tego systemu obawiają się samorządy, co pokazują w przyjętym stanowisku, a przedsiębiorcy im się nie dziwią.

Dwie propozycje samorządów

Dla samorządów dotkliwa może być utrata strumienia odpadów komunalnych, które mają zostać wyprowadzone z systemu komunalnego do nowego systemu opłat depozytowych i skupomatów w handlu detalicznym. Jeśli bowiem  puszki i butelki nie trafią do śmieci komunalnych, tylko do sklepów, to samorządy nie osiągną wymaganych poziomów recyklingu. - Przedstawiona propozycja jest absolutnie nie do zaakceptowania dla przedsiębiorców, a dla gmin może być wręcz katastrofalna - przyznaje Magdalena Dziczek, , członek zarządu i dyrektor EKO-PAK. - W praktyce gminy pozostałyby w identycznej operacyjnie sytuacji jak dziś, tylko bez wartościowych odpadów szklanych, aluminiowych i plastikowych, i bez pewności, jakie dopłaty dostaną. W efekcie musiałyby znowu podwyższyć opłaty dla mieszkańców - uważa. Dlatego samorządowcy proponują, by resort rozważył ich dwie propozycje. Jedna zakłada, że organizacje ROP będą odpowiadać za zorganizowanie zbiórki i zagospodarowanie odpadów wielkogabarytowych, papieru i tektury, szkła oraz tworzyw  sztuczne i metali, a zatem tych, które można ponownie wykorzystać. Obowiązki gmin w zakresie recyklingu i przygotowania do ponownego użycia należałoby tym samym znacznie ograniczyć, adekwatnie do fizycznych możliwości uzyskania efektów z odpadów resztkowych i bioodpadów. Środki finansowe nie musiałyby wówczas krążyć w systemie finansów publicznych, a zamówienia nie podlegałyby prawu zamówień publicznych, co jednocześnie powinno zmniejszyć ogólne koszty systemu. Zgodnie z drugą propozycją gminy nadal organizowałyby całościowy system i odpowiadały za uzyskiwane efekty w recyklingu, jednak zamówienia publiczne zostałyby obowiązkowo podzielone na dwie części, by zidentyfikować obie składowe kosztów, z których tylko koszty gospodarowania odpadami z pierwszej części byłyby refundowane w ramach mechanizmu finansowego zapewnianego przez organizacje ROP. W tym wariancie centralne i regionalne instytucje państwa nie musiałyby uczestniczyć w planowanych przepływach finansowych.

Przedsiębiorcy nie chcą być tylko płatnikiem

Przedsiębiorcy zrzeszeni w EKO-PAK, największym związku pracodawców wiodących firm produkujących wyroby w opakowaniach i wytwarzających je, jeszcze nie przekazali swojego stanowiska do najnowszej propozycji MK. Jednak w sierpniu 2019 roku wraz z Polską Federacją Producentów Żywności oraz Związkiem Pracodawców „Browary Polskie” zaproponowali, by pieniądze trafiały bezpośrednio do firm odbierających i zagospodarowujących. Czy je zmienią? -

- Jesteśmy otwarci. Możemy zarówno podjąć się pełnej organizacji odbioru i zagospodarowania odpadów selektywnie zbieranych, albo współpracować z samorządami w bliższych relacjach biznesowych. Niezależnie od modelu współpraca z samorządem jest bardzo ważna. Trzeba jednak usiąść do jednego stołu, przedyskutować szczegółowo różne możliwości, wręcz techniczne rozwiązania, by wypracować jak najlepszy scenariusz dla przedsiębiorców i gmin. W ROP nie najważniejsze jest, kto dostanie pieniądze i ile, tylko przede wszystkim, by system zadziałał i wszyscy osiągnęli wymagane przez Unię poziomy recyklingu. Zaproponowany przez MK system tego nie gwarantuje. Mamy wrażenie, że sprowadza nas do roli płatnika, który ma uzdrowić system gospodarki odpadami, ale same pieniądze tego nie zrobią, potrzeba konkretnych i przemyślanych zmian - podkreśla Magdalena Dziczek. Z kolei PIOIRO zwraca uwagę, że nowy system musi wyraźnie rozróżniać opakowania jednostkowe (z gospodarstw domowych) oraz transportowe (z przemysłu i handlu), określić  zróżnicowane stawki, zależnie od faktycznych kosztów zbierania, transportu i przetwarzania obu grup opakowań, a także zwiększyć wydatki na edukację o selektywnej zbiórce. Ministerstwo Klimatu zapewnia, że przedstawiony projekt nie jest ostateczny. Konkretny projekt ma być przedstawiony na początku kwietnia.

Unijne wymogi

Polska do 2020 roku musi bowiem wdrożyć tzw. pakiet odpadowy ogłoszony 14 czerwca w Dzienniku Urzędowym UE L, na który składają się znowelizowane dyrektywy: o odpadach (2008 /98 /WE), w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (94/62/WE), w sprawie składowania odpadów (1999/31/WE). Generalnie zakłada on osiągnięcie poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia frakcji: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła z odpadów komunalnych w wysokości minimum 50 proc. ich masy do 2020 r. Pięć lat później powinno to być już 60 proc. odpadów komunalnych, a do 2030 r. 65 proc., zaś do 2035 r. tylko 10 proc. odpadów z gospodarstw domowych będzie mogło być składowanych. Z kolei 4 lipca 2018 r. weszła w życie pakietowa dyrektywa nr 2018/851 z 30 maja 2018 r. zmieniająca dyrektywę 2008/98/WE w sprawie odpadów, która precyzuje wymagania dla systemów Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (EPR). Zgodnie z nią m.in.: producenci produktów oraz wprowadzający je na rynek mają wnosić wkład finansowy w system gospodarowania odpadami.


Ile będziemy musieli odzyskać:

  • tworzywa sztuczne: 50 proc. do 2025 r. oraz 55 proc. do 2030 r.;
  • drewno: 25 proc. do 2025 r. oraz 30 proc. do 2030 r.;
  • metale żelazne: 70 proc. do 2025 r. oraz 80 proc. do 2030 r.;
  • aluminium: 50 proc. do 2025 r. oraz 60 proc. do 2030 r.;
  • szkło: 70 proc. do 2025 r. oraz 75 proc. do 2030 r.;
  • papier i tektura: 75 proc. do 2025 r. oraz 85 proc. do 2030 r.