W poniedziałek, 2 marca w tempie ekspresowym, jednego dnia, Sejm uchwalił specjalne prawo do walki z koronawirusem. Chodzi o przygotowaną przez rząd ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (druk sejmowy nr 265). Już w czwartek 5 marca ustawę mają zaopiniować połączone senackie komisje: zdrowia i ustawodawcza., a w  piątek, 6 marca ma się nią zająć Senat na specjalnie zwołanym w tym celu posiedzeniu. Tymczasem eksperci zwracają uwagę, że zawiera ona zbyt ogólne przepisy. Pozwala nawet omijać przepisy prawa budowlanego.

Czytaj również: Nadzwyczajne środki do walki z koronawirusem z obawami biznesu w tle >>

 



Walka z epidemią ważniejsza, niż prawo budowlane

Zgodnie z art. 12 specustawy do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, w tym zmiany sposobu użytkowania, w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie stosuje się przepisów prawo budowlanego, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Co to oznacza?
- Ustawy regulujące tzw. proces inwestycyjno-budowlany, nie będą miały zastosowania wówczas, gdy konieczne będzie podjęcie niezwłocznych działań zmierzających do przeciwdziałania COVID-19. Może to mieć przykładowo miejsce w przypadku konieczności szybkiej, czyli poza procedurą administracyjną przewidującą określone obowiązki publicznoprawne jak też terminy materialnoprawne i procesowe (tak wobec inwestorów jak i właściwych organów), realizacji obiektu szpitala, oddziału zakaźnego itp., których budowa w normalnych warunkach wymagałaby uzyskania odpowiednich zgód budowlanych – mówi dr Tomasz Filipowicz, radca prawny, współautor komentarza do Prawa budowlanego.

Jak to może wyglądać w praktyce? Zdaniem Katarzyny Lubnauer, posłanki Koalicji Obywatelskiej, ustawa pozwala de facto na zburzenie domu pod szpital. Eksperci wskazują inne przykłady. - Wojewoda może polecić gminie wybudowanie szpitala lub laboratorium, bez stosowania prawa budowlanego nie tylko w zakresie budowy, ale i bez późniejszej legalizacji i rozbiórki. Zakres takich poleceń jest nieokreślony i nie wymaga żadnego uzasadnienia – tłumaczy Robert Suwaj, adwokat, partner zarządzający w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal, prof. Politechniki Warszawskiej.
Eksperci zwracają też uwagę, że ustawa nie określa dokładnie, co oznacza przeciwdziałanie COVID-19.  Mogą nim być wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzeniania się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków choroby, której dotyczy ta ustawa. - Do walki z wirusem służą nie tylko obiekty, w których udzielana jest pomoc w razie epidemii, ale także laboratoria, szpitale a nawet urzędy, w których np. planowana jest strategia walki z koronawirusem. Z tego względu wydaje się, że przepis specustawy jest zbyt ogólny i stwarza pole do nadużyć - zauważa dr Martyna Sługocka z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, specjalizująca się w prawie budowlanym.

Bezpieczeństwo na drugim miejscu

Skoro nie stosuje się prawa budowlanego, to do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych nie mają zastosowania także akty wykonawcze, czyli m.in. rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, które wprowadza wiele szczególnych wymogów dla budynków użyteczności publicznej. - W efekcie nowego rozwiązania może powstać wiele obiektów budowlanych niespełniających nie tylko wymogów ładu przestrzennego, ale przede wszystkim bezpieczeństwa ich użytkowników. Dodatkowo trudno powiedzieć jaki będzie los tych obiektów po tym jak przestaną służyć przeciwdziałaniu COVID-19, co pewnie kiedyś nastąpi i jaki organ miałby się nimi zająć – dodaje dr Sługocka, współautorka książki "Warunki techniczne budynków i procedury budowlane. Poradnik dla praktyków".

Podczas debaty w Sejmie posłowie opozycji zwrócili uwagę, że gdyby na podstawie specustawy doszło do katastrofy budowlanej, to państwo nie bierze za nią żadnej odpowiedzialności. Uchwalona ustawa na szczęście jednak nie zawiera już projektowanego art. 13, który mówił wprost, że Skarb Państwa, organy jednostek samorządu terytorialnego oraz państwowe jednostki organizacyjne nie ponoszą odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną w związku z uzasadnionymi działaniami mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19. Nie zmienia to faktu, że budowanie z pominięciem rozporządzenia o warunkach technicznych, nie jest bezpieczne.

 


Specustawa wbrew Konstytucji?

Eksperci zauważają ponadto, że specustawa łamie art. 31 Konstytucji. Zgodnie z nim ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. - O ile intencje ustawodawcy w zaistniałej sytuacji zagrożenia wydają się zrozumiałe, o tyle mechanizmy przewidziane specustawą przypominają wyraźnie regulacje dotyczące stanów szczególnych zagrożeń czyli stanów nadzwyczajnych (stan wojenny, wyjątkowy, klęski żywiołowej), których zasady ustanawiania przewiduje Konstytucja  w art. 228. Teoretycznie w ramach stosowania specustawy może dochodzić do złagodzenia standardów konstytucyjnych w tym zakresie, czyli wręcz do ograniczenia praw i wolności jednostki bez stosownych gwarancji ochronnych, jak też do podejmowania arbitralnych (nie poddanych kontroli) decyzji władzy szczebla rządowego – ocenia mec. Filipowicz.

Polecenie w formie decyzji - nowa konstrukcja prawna

Robert Suwaj zwraca  uwagę na inny problem, jaki spowoduje ustawa. Zgodnie z nią wojewoda i premier mogą wydawać polecania w drodze decyzji administracyjnej. Podlegają one natychmiastowemu wykonaniu z chwilą ich doręczenia lub ogłoszenia oraz nie wymagają uzasadnienia. - Polecenie było dotąd czynnością wewnętrzną administracji wydawaną wobec pracowników. Nie wywoływały one skutków wobec innych organów ani wobec obywateli. Natomiast decyzja była aktem administracyjnym, który wydawany był wobec podmiotów zewnętrznych. W specustawie wszystko pomieszano, zupełnie bez potrzeby. Tworząc konstrukcje polecenia w drodze decyzji, wywrócono koncepcje prawnych form działania administracji do góry nogami – zauważa mec. Suwaj. I dodaje, że wojewoda zawiadamia premiera jedynie o wydanych poleceniach,  a nie wykonanych.

W praktyce więc może się okazać, że nie będzie jak egzekwować poleceń. Dlatego zdaniem ekspertów z jednej strony przepisy specustawy są zbyt ogólne i stwarzają pole do nadużyć, z drugiej mogą okazać się nieskuteczne.