Do Polski w każdym miesiącu sprowadzanych jest ok. 70-80 tys. samochodów osobowych i ciężarowych, rocznie blisko milion - najwięcej z Niemiec, Francji i Belgii. Od 1 stycznia 2020 roku za niezarejestrowanie auta w ciągu 30 dni urzędnik nałoży karę w wysokości od 200 do 1000 zł.

Już 2 stycznia mogą zostać ukarani ci, którym ustawowe terminy minęły 1 stycznia. A liczy się je od dnia, w którym auto przekroczyło polską granicę. Co więcej, zgodnie z projektem zmian w rozporządzeniu w sprawie rejestracji pojazdów, we wniosku o rejestrację będzie trzeba podać datę sprowadzenia pojazdu i złożyć oświadczenie, że jest ona zgodna ze stanem faktycznym. Wiele osób, idąc w pierwszych dniach nowego roku do wydziału komunikacji, może się więc dowiedzieć, że zostanie ukarana. Z kolei dilerzy samochodów ostrzegają, że przez błędne zrozumienie unijnych przepisów, polski ustawodawca zwiększa drastycznie koszty prowadzenia działalności, za co finalnie zapłacą kupujący używane auta.

 


Nowe kary, stary obowiązek

Obowiązek rejestracji pojazdu w terminie 30 dni od jego sprowadzenia istnieje w prawie o ruchu drogowym już od kilku lat i wynika z artykułu 71 ust. 7. Od 1 stycznia urzędnicy zyskają jednak prawo do nakładania kary na wszystkich, którzy nie wyrobią się w ustawowym terminie. Liczy się go od dnia w którym auto przekroczy polską granicę. To oznacza, że gdy 30-dniowy termin upłynie w Nowy Rok lub później, osoba, która nie zarejestrowała samochodu podlega już karze, i bez znaczenia jest, że auto było sprowadzone w grudniu. – Termin liczymy od dnia powstania obowiązku rejestracji pojazdu, gdyż on już prawnie istnieje, zaś podleganie karze zaczyna obowiązywać od 1 stycznia 2020 r., co oznacza, że od tego dnia każdy, kto naruszył obowiązek rejestracji, podlega karze, która jest obligatoryjna co do stosowania – tłumaczy Robert Suwaj, prof. Politechniki Warszawskiej, adwokat i członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku. To oznacza, że jeśli ktoś sprowadził (decyduje data odprawy celnej przywozowej) lub sprzedał auto 2 grudnia, a do 2 stycznia nie zgłosił się do wydziału komunikacji, powinien zostać ukarany. - Jeżeli jednak auto zostało przywiezione przed 2 grudnia, czyli termin na rejestrację upłynął przed 1 stycznia 2020 roku, nie zostanie ukarany tylko wtedy, gdy zgłosi się w grudniu. – Jeśli jednak dokona rejestracji już po nowym roku, również powinien podlegać karze, bowiem będzie pozostawał w zwłoce w terminowym wykonaniu obowiązku już po wejściu przepisów o karach – tłumaczy Robert Suwaj.

Zobacz procedurę w LEX: Rozliczanie VAT od WNT nowych środków transportu >

Kogo dotyczą przepisy?

Skutki nowej regulacji odczują i osoby fizyczne, i dilerzy. - Przepisy mają zastosowanie do wszystkich podmiotów sprowadzających do Polski samochody, czyli do osób fizycznych i prawnych – potwierdza Paweł Tuzinek, radca prawny Stowarzyszenia Prawników Rynku Motoryzacyjnego. I dodaje, że nie ma znaczenia czy auto jest sprowadzane na sprzedaż w ramach działalności gospodarczej, czy na prywatny użytek. - Przywożąc do kraju auto „z drugiej ręki” wszyscy będą musieli dokonać jego rejestracji w ciągu 30 dni od sprowadzenia pod groźbą kary pieniężnej. Konieczne będzie także ubezpieczenie pojazdu. Będzie się to wiązało z dodatkowymi kosztami, co odczują także klienci – tłumaczy. I tego najbardziej boją się dilerzy.

Sprawdź w LEX: Czy w przypadku rejestracji samochodu nabytego w ramach WNT, jako towar handlowy, należy złożyć deklarację VAT-23? >

Ogromne koszty dla sprzedawców aut

Obecnie dilerzy, np. właściciele komisów, najczęściej płacą OC wówczas, gdy samochód wyjeżdża już z placu.  Od nowego roku OC będzie musiało mieć już auto stojące na placu i czekające na kupca, ale zarejestrowane. - Przy samochodach ciężarowych to nieraz koszt ponad 10 tys. zł rocznie, a na placu takich tirów może być kilka – mówi Maciej Szymajda, prezes Stowarzyszenia Komisów.

Sprawdź w LEX: Czy przedłożona do rejestracji pojazdu faktura nieposiadająca podpisu zbywcy oraz nabywcy może stanowić dowód własności pojazdu? >

Ponadto dilerzy będą musieli zapłacić VAT za samochody kupione w UE w cenie netto przed ich rejestracją, a nie tak jak jest teraz dopiero po sprzedaży. - Dla średniej wielkości firmy zajmującej się handlem samochodami oznacza to dodatkowy koszt prowadzenia działalności na poziomie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych rocznie, dla wielu może to oznaczać koniec działalności – mówi Maciej Szymajda. Na tym, nie koniec. Po zarejestrowaniu pojazdu, jest on praktycznie wyłączony ze sprzedaży do momentu odbioru dowodu rejestracyjnego, ponieważ z pozwoleniem czasowym sprzedać go nie można. - Dziś na dowód rejestracyjny czekamy przeważnie około 3 tygodni, od nowego roku może to być dłużej, a to oznacza, że nawet jak będzie kupiec, to z tzw. dowodem miękkim, nie można sprzedać auta - tłumaczy Maciej Szymajda. A to nie jedyne problemy, które łączą się z nowymi przepisami.

 


Auta uszkodzone z pewną karą

Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów FORS obawia się, że choć zarejestrowanie uszkodzonych aut w praktyce będzie niewykonalne, to i tak sprowadzający nie uniknie kary. Jednym z dokumentów niezbędnych do rejestracji jest pozytywny wynik badania technicznego.  - Zanim te uszkodzone i powypadkowe nie zostaną doprowadzone do porządku, nie przejdą  badań, a naprawa może trwać dłużej niż miesiąc – tłumaczy Adam Małyszko, prezes FORS. Podobnie będzie z autami kolekcjonerskimi, które zwykle na pierwszą rejestrację czekają dłużej niż 30 dni, bo są reperowane. 

Sprawdź w LEX: Czy po przekształceniu jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę z o.o. należy przerejestrować samochody będące środkami trwałymi firmy? >

Ministerstwo Infrastruktury rozwiązuje problem z ustaleniem daty sprowadzenia

Niektórzy liczą, że wciąż będzie można nieco zwlekać z rejestracją w przypadku pojedynczych aut sprowadzanych z krajów UE. Dzięki temu, że jesteśmy w strefie Schengen i na granicy nie ma kontroli,  trudno jest udowodnić, w którym dniu auto przekroczyło granicę. W praktyce na potrzeby akcyzy – trzeba ją zapłacić przed złożeniem wniosku o rejestrację - zawierane są tzw. umowy na Niemca, czyli bez daty. Tę się uzupełnia już w Polsce. W przypadku pojedynczych osób ten sposób może się sprawdzić, ale dla zarabiających na sprowadzaniu aut - już nie. Ministerstwo Infrastruktury pracuje bowiem nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie rejestracji pojazdów. I zgodnie z nią we wniosku o rejestrację będzie trzeba podać datę sprowadzenia i złożyć oświadczenie, że jest ona zgodna ze stanem faktycznym. Ma ono obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku.  Maciej Szymajda przyznaje, że sprzedających "na Niemca" kary mogą nie dotknąć. Jego zdaniem w efekcie jeszcze bardziej rozwinie się szara strefa. 

Sprawdź w LEX: Czy wydatki związane z rejestracją samochodów sprzedawanych w komisie można ująć w kosztach podatkowych? >

Urząd może odstąpić od kary, ale…

Paweł Tuzinek uważa, że na początku urzędy nie będą karać. I w jego ocenie urzędnicy będą korzystać z art. 189 f Kodeksu postępowania administracyjnego. Pozwala on w drodze decyzji odstąpić od nałożenia kary i poprzestać na pouczeniu, jeżeli waga naruszenia jest znikoma, a strona zaprzestała naruszania. – Jeśli zatem auto zostanie zarejestrowane, a był to pierwszy przypadek, przepis ten pozwala na odstąpienie od karania – ocenia Paweł Tuzinek.

Z kolei Robert Suwaj uważa, że art. 189f ma zastosowanie wyłącznie do kar sztywnych, jak np. 500 zł obligatoryjnej kary za niezłożenie informacji o sposobie postępowania z odpadami niebezpiecznymi przez przedsiębiorcę i nie można go stosować do kar, których wysokość jest dostosowywana do okoliczności. Jego zdaniem, jeśli urzędnik stwierdzi, że minął termin na rejestrację, nałoży karę, ale w najniższej wysokości. Kara może być bowiem  miarkowana, tzn. urzędnik może nałożyć karę niższą, niż 1000 zł, ale wówczas musi określić przesłanki, które wziął pod uwagę. Ich katalog jest określony w art. 189 d kpa. Na zmniejszenie kary może wpłynąć m.in.: waga i okoliczności naruszenia, częstotliwość jego popełnienia, a także warunki osobiste w przypadku osób fizycznych.

Czytaj w LEX: Sprzedaż samochodu - skutki na gruncie VAT >

– Jeśli urzędnik stwierdzi, że minął termin na rejestrację, nałoży karę, ale raczej w dolnych granicach, szczególnie gdy spóźnienie nie będzie zbyt duże – prognozuje Robert Suwaj. - Wymiar kary to bardzo trudne zadanie dla urzędnika, szczególnie że decyzję musi szczegółowo uzasadnić, a jego rozstrzygnięcie będzie podlegało zaskarżeniu, więc raczej myślę, że kary będą raczej minimalne, zaś podnoszenie ich wysokości będzie miało miejsce raczej w przypadkach uzasadnionych regułami wymiaru – dodaje prof. Suwaj.

Sprawdź w LEX: Czy można skutecznie zawiadomić o zbyciu lub nabyciu pojazdu mailem lub faksem przesłanym do właściwego organu administracji? >

Paweł Tuzinek uważa, że praktyka będzie różna. – W Polsce mamy 314 powiatów i ponad 66 miast na prawach powiatów. Myślę, że w każdym urzędzie może być inaczej, jak - przekonamy się po 1 stycznia – podsumowuje Paweł Tuzinek.

Robert Suwaj zauważa jeszcze, że wymiar kary może sprawić istotny kłopot zarówno organom jak i właścicielom pojazdów. Z jednej strony bowiem ustawodawca odsyła w kwestiach nieuregulowanych do odpowiedniego stosowania przepisów działu III ordynacji podatkowej, co pozwala m.in. dokonać zabezpieczenia takiej należności w trybie szczególnym, a także - co ważne - daje możliwość przeniesienia odpowiedzialności z tytułu opłaty na następców prawnych właściciela, czyli spadkobierców. Może nim zostać też obciążony następny właściciel auta, np. gdy osoba, która pojazd sprowadziła, nie dokonała rejestracji w terminie na skutek sprzedaży.

 


Branża postuluje zmianę przepisów

Branża, m.in. Stowarzyszenie Komisów, FORS, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Związku Dealerów Samochodów przepisy powinny zobowiązywać do terminowego zgłoszenia nabycia auta pod groźbą kary - to nie pociągałoby takich kosztów jak rejestracja.  Takie rozwiązanie, jeszcze na etapie prac legislacyjnych popierał  Marek Zagórski, wówczas minister cyfryzacji. Zaproponował, aby jedynie zgłaszać zbycie i nabycie pojazdu przez CEPiK. To zapewniłoby pewność obrotu, czego domaga się Unia, a jednocześnie oszczędziłoby branże. Unii bowiem zależy na ustaleniu przepływu aut, a nie formalnym dokonaniu rejestracji.