Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska: Szpitale kliniczne należące do uniwersytetów medycznych mają blisko 500 mln zobowiązań wymagalnych, czyli przeterminowanych. Zobowiązania wymagalne instytutów, których właścicielem jest minister zdrowia, wynoszą 121 mln zł. Co resort zamierza z tym zrobić?

Sławomir Gadomski: Faktycznie zobowiązania szpitali klinicznych są na szczycie listy najbardziej zadłużonych placówek w Polsce. To jest problem. Ministerstwo zdrowia mogłyby wspomóc szpitale kliniczne lub instytutów w procesach oddłużenia. 

W jaki sposób?

Analizujemy różne rozwiązania. Może ministerstwo mogłoby powołać Agencję Restrukturyzacji Szpitali. O takim pomyśle mówiło się już kilka lat temu.

O tym, że 80 proc. zobowiązań wymagalnych jest generowanych przez 4 proc. szpitali, czyli ok. 50 placówek czytaj tutaj>>

Są takie plany?

Taka Agencja byłaby wehikułem finansowanym, który mógłby zapewnić źródła finansowania dla tych najbardziej zadłużonych jednostek. Można by wtedy zamienić długi zaciągnięte w różnych instytucjach, także np.: w parabankach na kredyty konsolidacyjne. Jednak trzeba będzie położyć duży nacisk na efekt restrukturyzacji. Ta agencja nie tylko dawałaby środki, ale także brała udział w całym procesie koniecznych zmian.

Znamy takie przykłady, że dawano pieniądze na oddłużenie placówek, ale takie rozwiązanie dawało oddech tylko na chwilę. Bez dużym zmian, szpital znów wpadał w dugi.

Skąd pochodziłyby pieniądze na działalność takiej Agencji?

Źródeł może być kilka. Pierwszym wyborem wydaje się Bank Gospodarstwa Krajowego, już obecnie zaangażowany w procesy oddłużania. Ale być może wejściem do takiego wehikułu finansowego byłyby zainteresowane także inne instytucje finansowe.

Jakie banki miałyby z tego profity?

Np. odsetki z udzielonej agencji pożyczki.

 


Warszawski Uniwersytet Medyczny w maju podjął decyzję o tym, że połączy najbardziej zadłużone trzy szpitale. Jak podaje WUM szpital dziecięcy przy ul. Żwirki i Wigury, Centralny Szpital Kliniczny oraz Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus w sumie mają 815 mln zł. Jak pokazują analizy wykonane przez pracowników szpitali, w tym roku ich dług wzrośnie do 877 mln zł, a w 2019 r. osiągnie blisko 950 mln zł. Z danych WUM wynika, że w latach 2017 do 2019 r. dług tych trzech szpitali wzrośnie o blisko 134 mln zł. Czy konsolidacja trzech tonących w długach to dobry pomysł?

- Wszystkie te trzy szpitale WUM, które mają być skonsolidowane są wśród najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce. My jako ministerstwo nie dysponujemy pełną informacją dotyczącą planu restrukturyzacji tych placówek, więc nie możemy jeszcze na tym etapie dokonać całościowej oceny planowanych zmian.

Pracownicy szpitala przy Lindleya nie chcą tej konsolidacji. Oddziały w ich szpitalu dublują się z zakresem działalności szpitala przy Banacha. Mają obawy, że kliniki z Lindleya zostaną przeniesione na Banacha, a teren położny w centrum miasta, blisko Dworca Centralnego, zostanie sprzedany.

Program restrukturyzacji związany z łączeniem tych jednostek ma powstać do końca września tego roku, a nowy podmiot po fuzji ma zacząć działać od 1 stycznia 2019 r. Szczegóły tego przedsięwzięcia dopiero teraz powstają.

Z danych WUM wynika, że zadłużenie szpitala pediatrycznego wynosi 365 mln zł. Szpitala przy Banacha – 299 mln zł, a szpitala przy Lindleya – 181 mln zł. Czy z punktu widzenia ekonomii połączenie trzech szpitali, z których pediatryczny generuje ogromny dług i ma duże zobowiązania wymagalne ma sens?

- Wszystko zależy od tego, w jakiś sposób zostanie przeprowadzona restrukturyzacja.  Dublują się funkcje wsparcia takie jak diagnostyka czy laboratorium. Wykorzystanie wspólnego potencjału np.: przy zakupie leków, na pewno jest dobrym kierunkiem działań restrukturyzacyjnych, ale wszystko będzie zależało od tego, w jaki sposób ta restrukturyzacja zostanie przeprowadzona.

Wyobrażam sobie, że można płytko podejść do fuzji i wtedy każdy szpital działać będzie tak samo jak wcześniej i wtedy dojdzie tylko do fuzji działalności administracyjnej, ale do tego czy to stworzy warunki, by wyciągnąć szpitale z długów, można mieć wątpliwości. Wydaje się, że dziś poziom zadłużenia jest na tyle istotny, że potrzebne są większe zmiany.

Zwłaszcza, że wszystkie te trzy szpitale w 2017 r. wygenerowały stratę netto, więc restrukturyzacja musi dotyczyć także zmian wewnętrznych w tych jednostkach.

Rozmawiała Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska