Dodatki covidowe i "zembalowe" zagrożone
Związki zawodowe pielęgniarek protestują przeciwko planom resortu zdrowia, zgodnie z którymi dodatki do ich wynagrodzeń, przyznane dawniej przez ministra Mariana Zembalę, mają zostać dołożone do ogólnej puli środków, jakie NFZ przekazuje szpitalom na świadczenia medyczne. Personel medyczny nie wie też, czy będzie nadal otrzymywał dodatek covidowy.

Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy NFZ uspokaja jednak, że na razie dodatek jest wypłacany.
- Zgodnie z poleceniem Ministra Zdrowia personel medyczny bezpośrednio zaangażowany w walkę z epidemią ma prawo do dodatkowego świadczenia. Według aktualnych danych, łączna wartość środków wypłacona na dodatkowe wynagrodzenia z powodu ograniczenia zatrudnienia wynosi 120 450 504,12 zł - wskazuje rzecznik.
Niepewna wypłata "zembalowego" dla pielęgniarek
Tymczasem same pielęgniarki mają jeszcze inny problem na tle finansowym - chodzi o plany dotyczące „zembalowego”. Ich związek przypomina, że środki te były kompromisem wynegocjowanym w czasie fali strajków, jaka miała miejsce w 2015 roku, czego pokłosiem było podpisanie porozumienia pomiędzy Ministrem Zdrowia, NFZ, Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych oraz Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych. Było ono renegocjowane w 2018 roku.
W stanowisku, jakie opublikowało OZZPiP, czytamy m.in., że rząd, MZ i NFZ nie są w stanie zagwarantować od początku stycznia 2021 roku pieniędzy, które otrzymywały pielęgniarki i położne w ramach wzrostu wynagrodzeń w ostatnich 5 latach. Do chwili obecnej ponad 1/3 pracodawców w sposób nieprawidłowy realizuje wypłaty środków, o czym OZZPiP informowało Ministra Zdrowia już wielokrotnie, niestety kontrole w tym zakresie nie zostały przeprowadzone.
Brak funduszy i łatanie braków
W sytuacji, gdy od nowego roku MZ i NFZ wdrożą swój plan, będzie to oznaczać, że budżety szpitali wzmocnione zostaną pieniędzmi pochodzącymi z dotychczasowych wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. Od 2015 roku strona rządowa wciąż ma problem z zagwarantowaniem stabilnych, adekwatnych wynagrodzeń odpowiednich do wykształcenia, wykonywanych zadań zawodowych i spoczywającej na grupie zawodowej pielęgniarek i położnych, odpowiedzialności za życie i zdrowie pacjentów. Zdaniem pielęgniarskiego związku, działanie obecnego Ministra Zdrowia niweczy dotychczasowe osiągnięcia resortu w zakresie promocji zawodu i na pewno nie zachęca młodych do podejmowania pracy na terenie naszego kraju. - Nie taki powinien być cel proponowanych zmian przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ - stwierdzają związkowcy.
Pielęgniarki i permanentnie niskie wynagrodzenie
OZZPiP zauważa, że w sytuacji, kiedy poszerza się kompetencje zawodowe, a nie idą za tym gratyfikacje, wiele pielęgniarek i położnych nadal wynagradzanych jest na poziomie niższym, niż średnia krajowa. - Jest to oburzające, zwłaszcza w obliczu przyjętego przez Radę Ministrów dokumentu ”Polityka Wieloletnia Państwa na Rzecz Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce" oraz rozpoczęcia przez Ministerstwo Zdrowia kampanii medialnej na rzecz promocji zawodu - czytamy w stanowisku związku.
- Skandaliczne jest, że Ministerstwo Zdrowia działania te podejmuje nie dość, że w okresie pandemii COVID-19 i kulminacji zachorowań, to jeszcze ma dla naszej grupy zawodowej specyficzny, nieoczekiwany prezent z okazji Roku 2020 ogłoszonego Światowym Rokiem Pielęgniarek i Położnych. Można tylko pogratulować ministrowi wyczucia miejsca i terminu dla wdrożenia takich zmian! - podsumował OZZPiP.




