W środowiskach medycznych wrze wokół dodatków, jakie personel medyczny pracujący przy Covid-19 dostał w zamian za nakaz pracy w jednym miejscu i nie podejmowanie dodatkowych źródeł zarobkowania. Wśród lekarzy i pielęgniarek w krakowskich i warszawskich szpitalach zaczęły krążyć pogłoski o tym, że NFZ będzie wypłacał dodatek tylko do końca października.

Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy NFZ uspokaja jednak, że na razie dodatek jest wypłacany.
- Zgodnie z poleceniem Ministra Zdrowia personel medyczny bezpośrednio zaangażowany w walkę z epidemią ma prawo do dodatkowego świadczenia. Według aktualnych danych, łączna wartość środków wypłacona na dodatkowe wynagrodzenia z powodu ograniczenia zatrudnienia wynosi 120 450 504,12 zł - wskazuje rzecznik.

Niepewna wypłata "zembalowego" dla pielęgniarek

Tymczasem same pielęgniarki mają jeszcze inny problem na tle finansowym  - chodzi o plany dotyczące „zembalowego”. Ich związek przypomina, że środki te były kompromisem wynegocjowanym w czasie fali strajków, jaka miała miejsce w 2015 roku, czego pokłosiem było podpisanie porozumienia pomiędzy Ministrem Zdrowia, NFZ, Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych oraz Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych. Było ono renegocjowane w 2018 roku.

 


W stanowisku, jakie opublikowało OZZPiP, czytamy m.in., że rząd, MZ i NFZ nie są w stanie zagwarantować od początku stycznia 2021 roku  pieniędzy, które otrzymywały pielęgniarki i położne w ramach wzrostu wynagrodzeń w ostatnich 5 latach. Do chwili obecnej ponad 1/3 pracodawców w sposób nieprawidłowy realizuje wypłaty środków, o czym OZZPiP informowało Ministra Zdrowia już wielokrotnie, niestety kontrole w tym zakresie nie zostały przeprowadzone.

Brak funduszy i łatanie braków 

W sytuacji, gdy od nowego roku MZ i NFZ wdrożą swój plan, będzie to oznaczać, że budżety szpitali wzmocnione zostaną pieniędzmi pochodzącymi z dotychczasowych wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. Od 2015 roku strona rządowa wciąż ma problem z zagwarantowaniem stabilnych, adekwatnych wynagrodzeń odpowiednich do wykształcenia, wykonywanych zadań zawodowych i spoczywającej na grupie zawodowej pielęgniarek i położnych, odpowiedzialności za życie i zdrowie pacjentów. Zdaniem pielęgniarskiego związku, działanie obecnego Ministra Zdrowia niweczy dotychczasowe osiągnięcia resortu w zakresie promocji zawodu i na pewno nie zachęca młodych do podejmowania pracy na terenie naszego kraju. - Nie taki powinien być cel proponowanych zmian przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ - stwierdzają związkowcy.

Pielęgniarki i permanentnie niskie wynagrodzenie

OZZPiP zauważa, że w sytuacji, kiedy poszerza się kompetencje zawodowe, a nie idą za tym gratyfikacje, wiele pielęgniarek i położnych nadal wynagradzanych jest na poziomie niższym, niż średnia krajowa. - Jest to oburzające, zwłaszcza w obliczu przyjętego przez Radę Ministrów dokumentu ”Polityka Wieloletnia Państwa na Rzecz Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce" oraz rozpoczęcia przez Ministerstwo Zdrowia kampanii medialnej na rzecz promocji zawodu - czytamy w stanowisku związku.

- Skandaliczne jest, że Ministerstwo Zdrowia działania te podejmuje nie dość, że w okresie pandemii COVID-19 i kulminacji zachorowań, to jeszcze ma dla naszej grupy zawodowej specyficzny, nieoczekiwany prezent z okazji Roku 2020 ogłoszonego Światowym Rokiem Pielęgniarek i Położnych. Można tylko pogratulować ministrowi wyczucia miejsca i terminu dla wdrożenia takich zmian! - podsumował OZZPiP.