We wtorek Solidarna Polska zorganizowała konferencję w sprawie jej projektu o hospicjach perinatalnych, nazywanego "Za życiem". - Chodzi nam o to, żeby chronić kobiety i dzieci, aby pomóc im, żeby kobiety nie zostawały same, kiedy dowiadują się, że ich dziecko jest obarczone wadą letalną. Chcemy, żeby kobiety miały wówczas możliwość skorzystania z profesjonalnej kadry lekarzy, pielęgniarek, żeby nie pozostawały same - przekonuje Michał Wójcik, wiceszef Solidarnej Polski i minister - członek Rady Ministrów. I podkreślił, że ta ustawa powinna powstać wiele lat temu, by osoby przechodzące bardzo trudne chwile, czuły, że państwo je wspiera.  

Projekt koalicjanta PiS to reakcja na opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października ubiegłego roku, który eliminuje z polskiego prawa przesłankę pozwalającą na przerwanie ciąży w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.
Solidarna Polska zapowiadała taki projekt zaraz po ogłoszeniu wyroku i wybuchu na tym tle fali protestów, ale wtedy nie został on przedstawiony.

Czytaj: Wyrok w sprawie aborcji opublikowany i wchodzi w życie>>
 

 


Kobieta pod opieką 24 godziny na dobę

Jak pomoc widzi Solidarna Polska? Tak jak już zapowiadano w listopadzie w projekcie znalazły się zapisy o utworzeniu w szpitalu koordynatorów opiekujących się ciążą obarczoną wadą letalną, a także konieczność poinformowania przez lekarza matki, że może skorzystać z opieki w hospicjum perinatalnym. - Obecnie takich hospicjów jest kilkanaście, ale są regiony w Polsce, gdzie takich placówek nie ma, a ludzie nie wiedzą o ich istnieniu. Tak nie może być. Tych hospicjów musi powstać więcej - podkreślił Wójcik. Ponadto rodzice w ogóle nie wiedzą, że są takie miejsca, a lekarze nie wydają skierowań do nich. W hospicjach będzie świadczona pomoc zarówno lekarska, jak i psychologiczna. Obecnie hospicja perinatalne są finansowane przez NFZ, ale często pracują tam profesjonaliści na zasadach wolontariatu. Projekt zakłada także powstanie odrębnych sal dla kobiet w ciąży z wadą letalną.

- Starajmy się być empatyczni. Nie powinna na tej samej sali przebywać kobieta, która ma wiedzę, że jej dziecko urodzi się z wadą śmiertelną, czasem będzie żyło kilka minut, czasem kilka godzin i leży koło radosnej matki, która wie, że urodzi się dziecko zdrowe - to jest dodatkowe obciążenie psychiczne dla tej kobiety, my nie możemy na to pozwolić - podkreślił minister Wójcik. Ponadto projekt reguluje kwestie pochówku dziecka, które umrze po porodzie. 

(Nie)polityczna reakcja na wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji

Przypomnijmy, że od 29 stycznia br. już obowiązuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października wyłączający ciężkie wady lub nieuleczalne choroby płodu z przesłanek legalnej aborcji. Chodzi o sytuację gdy "badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej). Pierwszy raz o projekcie Solidarna Polska poinformowała na początku listopada.  Teraz jednak zapewnia, że ten projekt jest niezależny od tego, czy są trzy przesłanki aborcyjne, czy dwie przesłanki. - Jest niezależny zupełnie od wyroku Trybunału Konstytucyjnego - podkreśla Michał Wójcik. I zapewnił, że propozycja SP jest zupełnie niezależna od tej prezydenta Andrzeja Dudy, bo nie rozstrzyga o kwestii życia i śmierci.

Czytaj również: PiS odsuwa prace nad prezydenckim projektem w sprawie aborcji >>

Co zaproponował prezydent

Prezydent Andrzej Duda. skierował on do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z nim wprowadzona ma zostać przesłanka umożliwiająca przerwanie ciąży w przypadku tzw. wad letalnych płodu. Projekt został skierowany do I czytania w komisjach.